Na Antarktydzie kiedyś panowały upały

Antarktyda jest dziś jednym z najbardziej niedostępnych rejonów świata. Dziś panują tam ekstremalnie niskie temperatury, a większość kontynentu pokrywa czapa lodowa. Nie zawsze tak jednak było - ok. 40-50 mln lat temu mogły panować tam upały. Klimat nadal ulega powolnym, ale nieustannym zmianom.

Zespół naukowców z Uniwersytetu Yale jakiś czas temu przebadał antyczne skamieliny pod kątem obecności rzadkich izotopów w nich zawartych (węgla-13 i tlenu-18). Dzięki temu udało się ustalić, jakie temperatury panowały na Antarktydzie kilkadziesiąt milionów lat temu, w epoce Eocenu.

Przeprowadzone na podstawie tych badań symulacje pokazały nieznane do tej pory oblicze Eocenu. Epoka ta jest znana nauce m.in. z długiego okresu cieplarnianego, gdy stężenie dwutlenku węgla w atmosferze było znacznie wyższe niż dziś. Z tego powodu globalna temperatura była wyższa niż obecnie. Średnia temperatura na Antarktydzie wynosiła ok. 14oC. To mniej więcej tyle ile dzisiaj średnio w Los Angeles.

W niektórych miejsca południowego Pacyfiku woda w Eocenie miała temperaturę ponad 22oC, tyle ile obecnie dziś wynosi na upalnej Florydzie. Dziś temperatura wody w Antarktyce waha się w granicach zera.

Reklama

Taki mamy klimat

Klimat oraz środowisko ulegają ciągłym przemianom - biorąc pod uwagę działalność człowieka oraz naturalnie następujące zmiany, z pewnością kiedyś Antarktyda, jak i Kalifornia, Floryda czy nasz kontynent będą mieć inny klimat. Niedawno naukowcy z NASA udowodnili, że pochodzące z Azji zanieczyszczenia powietrza wpływają na pogodę nad Ameryką Północną.  W przeciągu ostatnich 30 lat kraje azjatyckie drastycznie zwiększyły emisję aerozoli. Chiny stały się największym na świecie konsumentem węgla, a zanieczyszczenie powietrza w Pekinie aż 400-krotnie przekracza normy zalecane przez Światową Organizację Zdrowia.

Analizując komputerowe modele sześciu różnych aerozoli stwierdzono, że największy wpływ na formowanie się chmur i opady mają aerozole siarki. Chłodne zimy na wschód Gór Skalistych mogą być spowodowane cyklonami znad Pacyfiku oraz znajdującymi się na północy obszarami wysokiego ciśnienia. Zjawiska te wypchnęły zimne powietrze na południe i powstał tzw. wir polarny.

- Chłodna zima w USA ma prawdopodobnie coś wspólnego z silniejszymi cyklonami nad Pacyfikiem, a te są rezultatem ogromnego zanieczyszczenia powietrza w krajach azjatyckich - powiedział Yuan Wang z NASA.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Antarktyda | globalne ocieplenie | kalifornia
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama