Pentax K-m - zapomniana gwiazda

Rodzina lustrzanek Pentax wzbogaciła się podczas ubiegłorocznych targów Photokina o prosty, amatorski model K-m. Co ma do zaoferowania ten niewielki aparat? Sprawdźmy.

Marka Pentax nie cieszy się w Polsce zbytnią popularnością i jest jakby nieco zapomniana. Owszem, producent ten nie był może nigdy fotograficznym gigantem, ale dzięki wysokiej jakości swoich aparatów zyskał sobie uznanie wiernej (choć nielicznej) rzeszy użytkowników i, mimo, że nie posiada w ofercie modeli z najwyższej półki, jest czasem wymieniany jednym tchem z takimi potentatami jak Canon i Nikon. Czy słusznie? Model K-m pomaga udowodnić, że opinie te niekoniecznie muszą być przesadzone.

Reklama

Pentax K-m wyposażony został w sensor CCD (23,5 x 15,7mm) o rozdzielczości 10 megapikseli, pracujący pod kontrolą procesora obrazu PRIME. Matryca dysponuje systemami stabilizacji i ochrony przed zanieczyszczeniami, a za ustawianie ostrości odpowiada 5-punktowy system AF. Całość zamknięto w zgrabnym korpusie o wymiarach 122,5x 91,5x 67,5mm. Aparat oferowany jest przez producenta wraz nowymi obiektywami smc DA L 18-55mm (nim posłużyliśmy się podczas naszego testu) lub smc DA L 50 - 200mm.

Budowa aparatu

Pentax K-m jest konstrukcją absolutnie amatorską, co znajduje swe odzwierciedlenie nie tylko w niewielkich rozmiarach korpusu, ale i w skromnej liczbie umieszczonych na nim przycisków sterujących. Aparat jest dzięki temu wygodny w transporcie i zapewnia prostą, intuicyjną obsługę. Obudowę lustrzanki wykonano z plastiku, który na pierwszy rzut oka może wydać się nieco tandetny, ale po bliższej analizie okazuje się tworzywem trwałym i solidnym. Na pochwałę zasługuje również sposób wyprofilowania gripu, który mimo swych niewielkich rozmiarów, zapewnia pewny chwyt i dużą wygodę kadrowania.

Największą wadą konstrukcyjną jest natomiast utrudniony (również za sprawą rozmiarów) dostęp do przycisku zwalniania obiektywu. Projektantom Pentaxa tak bardzo zresztą zależało na ograniczeniu wielkości i masy zestawu, że i w samych obiektywach postanowili zastosować plastikowy bagnet, co niekoniecznie musi być rozwiązaniem specjalnie trwałym.

Z przodu korpusu umieszczono przełącznik trybu pracy AF i wspomniany już przycisk zwalniania obiektywu. Na górnej ścianie aparatu, w obudowie gripu, znajdziemy: pokrętło wyboru trybu fotografowania, przycisk kompensacji ekspozycji, programowalny przycisk pomocy (umożliwia on wyświetlanie opisu poszczególnych funkcji, można mu też przypisać ustawienia własne) i spust migawki połączony z włącznikiem zasilania.

Na tylnym panelu (na lewo od wizjera) znajdziemy przycisk podnoszenia lampy błyskowej i jedyne w tym aparacie pokrętło regulacyjne (prawa strona wizjera). Kolejne przyciski funkcyjne znajdują się w kolumnie, na prawo od ekranu LCD. Są to: klawisz podglądu zdjęć, przycisk INFO (wyświetlanie informacji o aktualnych ustawieniach lub o właściwościach zdjęcia), włącznik menu głównego i przycisk usuwania zdjęć.

Nieco dalej na prawo umieszczono natomiast zestaw przycisków nawigacyjnych z klawiszami: zatwierdzania wyboru (OK), balansu bieli, trybu wyzwalania migawki, czułości i trybu pracy lampy błyskowej.

Aparat zasilany jest z czterech akumulatorów typu AA, które umieścimy w komorze u podstawy gripu, a zdjęcia zapiszemy na kartach SD/SDHC wsuwanych do slotu z prawej strony obudowy. Po przeciwnej stronie korpusu znajdziemy natomiast złącza USB, Video i zasilacza zewnętrznego.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje