Ludzkość czekają potężne migracje. Nawet 700 mln ludzi będzie musiało uciekać

Według najnowszych badań, aż 40 proc. ludności świata jest zagrożone skutkami degradacji gleby. Przyczyny stanowią przede wszystkim zanieczyszczenia środowiska, ekstremalne warunki pogodowe, postępujące wylesianie oraz nadmierna eksploatacje gleb na potrzeby rolnictwa. Już dziś eksperci ostrzegają, że nawet 700 mln ludzi może być w niedalekiej przyszłości zmuszonych do migracji z powodu pogorszenia się właściwości fizycznych, biologicznych oraz chemicznych ziemi.

Naukowcy stworzyli raport, który informuje o tym, że dzisiejszy stan gleb nieustannie wykorzystywanych do rolnictwa jest wyjątkowo niepokojący. Zdaniem ekspertów, w miarę zwiększania się naszej populacji, a zatem także rosnącej konsumpcji, degradacja gleb może doprowadzić do szóstego masowego wymierania gatunków.

Reklama

Konsumpcja prowadzona przez kraje wysoko rozwinięte, a także rozwój państw mniej zamożnych dotkliwie obciążają zasoby naszej planety. Ludzie stale potrzebują coraz więcej paliwa, materiałów budowlanych, żywności oraz przestrzeni, aby się pomieścić. W efekcie, do 2050 roku tylko nieco poniżej 10 proc. powierzchni Ziemi zostanie nietknięte przez działalność człowieka - póki co jest to mniej niż 25 proc.

Grunty najbardziej narażone na degradację znajdują się w Ameryce Środkowej, Ameryce Południowej, Afryce Subsaharyjskiej oraz w Azji. Najgorszy scenariusz, przewidywany przez naukowców, zakłada, że nawet 700 mln ludzi zamieszkujących te obszary, będzie zmuszonych do migracji z powodu niedostatku żywności oraz wody.

Każdego roku około 12 mln ha gleb ulega degradacji. Ma to wpływ na co najmniej na pogorszenie warunków bytowych 3,2 mld ludzi na świecie. Szacuje się, że w ciągu najbliższych dziesięcioleci straty w bioróżnorodności mogą wynieść aż 38-46 proc.

Coraz więcej mówi się o lawinowym ginięciu gatunków - gdy śmierć jednego elementu łańcucha pokarmowego pociąga za sobą kolejny. Wiadomo już, że w latach 1970-2012 średnia wielkość populacji dziko żyjących kręgowców lądowych spadła o 38 proc., a gatunków słodkowodnych aż o 81 proc. Jednak najbardziej dotknięte wyginięciem zostały gatunki żyjące na obszarach bagiennych, gdzie w ciągu 300 lat utracono aż 87 proc. bioróżnorodności, z czego 54 proc. od 1900 roku.

Naukowcy sądzą, że podstawowym czynnikiem degradacji środowiska jest brak świadomości człowieka na temat konsekwencji jego działań. Mimo to badacze nie tracą nadziei i są przekonani, że proces ten można jeszcze zatrzymać, choć wymaga to natychmiastowej i konsekwentnej współpracy.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje