Katastrofa Protona-M - jednak źle zamontowane czujniki

Roskosmos przyznał, że 3 z 6 mierników prędkości kątowej rakiety zostały wadliwie zamontowane.


Reklama

W czwartek 18 lipca Aleksander Łopatin, zastępca szefa Roskosmosu, podał, że według komisji badającej wypadek rakiety Proton-M z 2 lipca, przyczyna katastrofy leży w złym montażu mierników prędkości kątowej rakiety, na co wskazała analiza telemetrii rakiety. Trzy z 6 mierników zamontowano "do góry nogami".

Oficjalne oświadczenie potwierdza więc wcześniejsze doniesienia, że to błąd montażu czujników spowodował rozbicie się rakiety 17 sekund po starcie. Nie wiadomo jeszcze czy błąd leżał wyłącznie po stronie montujących czy też rysunki techniczne zawierały błąd. Łopatin dodał jednak, że montaż tych mierników nie należy do prostych i przyjemnych, ale też, że wadliwie zamontowane mierniki nosiły ślady użycia siły.

Zastępca szefa Roskosmosu przyznał również, że obecnie nie ma procedur przedstartowych sprawdzających prawidłowość montażu czujników. Komisja wyda wytyczne mające zapobiec powtórzeniu się takiej sytuacji, na przykład poprzez filmowanie montażu. Rozważane jest nawet rejestrowanie montażu całej rakiety. Mierniki zostały wytworzone przez Centrum Naukowo-Produkcyjne Automatyki i Oprzyrządowania im. Akademika N. A. Piłjugina. Montaż odbywał się w listopadzie 2011 roku w zakładach im. Kruniczewa.

Wynikom dochodzenia komisji przyjrzy się rząd Federacji Rosyjskiej oraz prokuratura generalna, która prowadzi śledztwo kryminalne w tej sprawie. Całkowite straty (rakieta i ładunek) oceniane są na 136 milionów dol.

Źródło informacji

Kosmonauta
Dowiedz się więcej na temat: rakieta kosmiczna

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje