Boja wytwarzająca prąd elektryczny

​Naukowcy stworzyli boję, która jest w stanie samodzielnie wytwarzać prąd elektryczny.

Wbrew temu, co się powszechnie uważa, boje nie służą jedynie do oznaczania miejsc, w których jest głębiej niż przy brzegu. Urządzenia te mogą dokonywać różnych pomiarów: analizować warunki pogodowe, rejestrować odgłosy zwierząt czy wykrywać łodzie podwodne.

Do poprawnego funkcjonowania, boje potrzebują baterii regularnie zaopatrujących je w energię. Naukowcy już od dłuższego czasu starają się okiełznać fale morskie, by wykorzystać ukryty w nich potencjał do produkcji energii. Niestety, same fale nie poruszają turbinami na tyle szybko, by generować stały prąd.

Jest jednak inne rozwiązanie. Derek R. Hughes, inżynier z U.S. Navy's Naval Undersea Warfare Center proponuje, by zacząć konstruować boje z generującego prąd tworzywa. Taki materiał już istnieje. Prąd elektryczny jest wytwarzany z piezoelektrycznych elementów, które ulegają sprężeniu. Są one skonstruowane z dwubiegunowej sieci krystalicznej, która pod wpływem odpowiedniego ciśnienia generuje strumień naładowanych cząstek.

Wynalazek został już opatentowany (nr 8 274 167). W jego opisie znajdziemy rysunek poglądowy przedstawiający boję, która za pomocą specjalnego kabla jest połączona z dnem oceanu lub odważnikiem. Rdzeń kabla jest wykonany z piezoelektrycznego cynku cyrkonowo-tytanowego. Prądy otaczające kabel wytwarzają mikrowiry, które drgają jak struna gitary. W ten sposób można wygenerować moc, która zależy od długości i naprężenia kabla. Powinna ona być wystarczająca do zasilenia transduktora sonaru.

- Można sobie wyobrazić, że wystarczająca ilość tego typu urządzeń działałaby jak seria. To tylko kwestia czasu, zanim byłaby ona w stanie zasilać znacznie większe urządzenia - powiedział Hughes.

Armia Stanów Zjednoczonych jest bardzo zainteresowana rozwojem tego projektu. Badania nad bojami generującymi prąd na pewno będą kontynuowane.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje