W sieci jest za tanio?

Przedstawiciele czołowych wytwórni płytowych naciskają na sieciowych sprzedawców muzyki, by podnieśli ceny. Według koncernów muzycznych zainteresowanie sprzedażą plików przez internet jest wystarczająco duże, by w prosty sposób zwiększyć wartość rynku - donosi "Financial Times".

Podobno rozmowy, jakie prowadzą firmy płytowe ze sklepami sieciowymi, rozzłościły już szefa firmy Apple, Steve'a Jobsa, który za sprawą sklepu iTunes zapoczątkował muzyczny boom w sieci. Trudno się dziwić - wszak jednym z filarów sukcesu iTunes są atrakcyjne ceny. To za sprawą usługi Apple standardowa cena utworu w internecie wynosi 99 centów, a przy kupnie całych albumów średnio 65 centów. Jest jednak tajemnicą poliszynela, że koncernom płytowym nie podoba się, iż lwią część sprzedaży muzyki w internecie kontroluje firma z branży komputerowej.

Reklama

Jednym z nowych pomysłów jest różnicowanie cen w ten sposób, aby najnowsze przeboje kosztowały znacznie więcej, niż nagrania sprzed lat. Co do zmiany modelu sprzedaży nie ma jednak zgody wśród samych wytwórni: podobno Universal i Sony BMG sceptycznie odnoszą się do pomysłu podnoszenia cen. Komentarza odmówili przedstawiciele EMI i Time Warner co może sugerować, że właśnie te firmy stoją za kontrowersyjnym pomysłem.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że muzyczne rekiny po raz kolejny dają dowód absolutnego braku zrozumienia dla zasad rządzących internetem. Zamiast stymulować rozwój rodzącego się rynku, po raz kolejny wytwórnie mogą strzelić sobie "samobója": wszak świeżo pozyskani klienci bardzo szybko mogą wrócić do nielegalnych, ale darmowych sieci peer-to-peer. (4D).

Histeryczna reakcja wytwórców na szczęście nie dotyka Polski. Ceny w serwisie melo.interia.pl nie zmienią się

Dowiedz się więcej na temat: Financial Times | firmy | tanio

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje