To my e-kibice

Twoja ulubiona drużyna gra bardzo ważny mecz, a Ty, jak na złość, leżysz w łóżku ze złamaną nogą, jesteś w delegacji na drugim końcu Polski lub - z powodów, w które nie wnikam - masz "meczowy szlaban" od rodziny. Jednak nie wszystko stracone. Możesz być ze swoimi piłkarzami nie tylko duchem, ale i kibicować im w czasie rzeczywistym. A wszystko to dzięki rozwojowi technologii. Prawdziwy kibic robi wprawdzie wszystko, aby być na każdym meczu swojej drużyny - nie zawsze jednak jest to możliwe. W jaki sposób w przypadkach podobnych do tych, które wymieniłem przed chwilą można stać się wirtualnym kibicem?

W mroźną listopadową sobotę szedłem sobie na mecz ukochanej drużyny piłkarskiej przeklinając PZPN, który każe kibicom i piłkarzom męczyć się aż do końca listopada. Łagodny w tym czasie klimat panuje w tylko ojczyźnie futbolu czy we Włoszech - u nas ataki zimy zmieniają zazwyczaj ostatnie kolejki ligowe w parodię.

Reklama

Jednocześnie jednak błogosławiłem los, a dokładniej rzut monetą, który sprawił, iż przypadający na mnie w ten dzień dyżur w pracy wziął na siebie Andrzej, kolega z pokoju - kibicujący tej samej drużynie. Nasi grali kiepsko. Zmarzłem i wynudziłem się. Na szczęście rywal grał jeszcze gorzej i moi idole wymęczyli trzy punkty. Po meczu odtajałem, przebrałem się i - zgodnie z panującą od jakiegoś czasu nową świecką tradycją - udałem się do zacisznego pubu, aby razem z kolegami podyskutować o meczu.

Po szóstej zjawił się tam też - prosto z pracy - Andrzej. Dręczony wyrzutami sumienia, że pozbawiłem go (odpowiednio ułożywszy monetę przed rzutem) możliwości obejrzenia meczu - zacząłem mu opowiadać swoje wrażenia. Tymczasem, ku mojemu zdziwieniu Andrzej rzucał niespodziewanie wstawki typu "jakby G. nie kiwał sie na polu karnym w 54. minucie tylko strzelał, to nie drżelibyśmy do końca o wynik".

- "Mówisz tak, jakbyś był na meczu. Urwałeś się z roboty? Szef nas obu zabije..." - żachnąłem się po którejś z kolei takiej "wstawce"

- Nie - odparł z dziwnym uśmieszkiem Andrzej.

Zdziwiło mnie to. Telewizora ani radia w pracy nie mieliśmy. Przyparty do muru kolega zeznał, że słuchał relacji w internetowym radio jednocześnie dyskutując na ten temat na czacie. Tydzień później musiałem "oddać" koledze dyżur, i przez to nie mogłem pojechać z "naszymi" na mecz wyjazdowy, mimo, że było to tylko kilkadziesiąt kilometrów. Jednak - podobnie jak kolega przed tygodniem - także mogłem wieczorem przy piwie dzielić się z innymi kibicami wrażeniami z meczu. A wszystko to dzięki internetowi.



Na meczu, choć nie na stadionie


Praca, choroba, czy nawet opór rodziny przed puszczeniem na mecz "wysokiego ryzyka" mogą zniweczyć plany osobistej obserwacji meczu. Jeszcze niedawno taki nieobecny na zawodach kibic wstawał wcześnie w poniedzialek rano, biegł do kiosku i kupował gazetę. Cztery-pięć lat temu - prosił kolegów obserwujących mecz, a dysponujących komórkami o SMS-y z wynikiem. Teraz może być na bieżąco i dopingować swoich zawodników - wprawdzie tylko wirtualnie, ale za to w czasie rzeczywistym. Powstaje bowiem coraz więcej serwisów, które takie "wirtualne" kibicowanie umożliwiają.

Mecze, z których przeprowadzana jest transmisja radiowa można słuchać bezpośrednio z odbiornika. Ale jeśli jest się akurat w podróży, lub nie ma radia pod ręką - wystarczy mieć dostęp do sieci. Większość lokalnych rozgłośni transmitujących mecze ma bowiem swoją stronę internetową, z której można posłuchać transmisji "komputerowo". Zazwyczaj są one nadawane strumieniowo za pomocą Real Playera. Jeśli ktoś go jeszcze nie ma - na stronie rozgłośni znajdzie link, z którego pobierze odpowiednie oprogramowanie.

Jeśli jednak z meczu transmisji nie ma - trzeba znaleźć inny sposób. Serwis "nazywo.interia.pl" podaje wynik, zdobywców goli i kartki, bije na głowę wszystkie inne serwisy "live" ofertą. Na INTERIA.PL znajdziemy bowiem nie tylko mecze naszej I czy II ligi, ale możemy "na żywo" śledzić także mecze Ligi Mistrzów, Pucharu UEFA, lig: angielskiej (ekstraklasa, 1, 2 i 3), niemieckiej (1,2), hiszpańskiej (1,2), włoskiej (Serie A i B), francuskiej (1,2) oraz wszystkich pozostałych "pierwszych" lig europejskich (w tym nawet tureckiej). INTERIA.PL "transmituje" także mecze reprezentacji i towarzyskie, a nawet mecze lig "niepiłkarskich" NBA (koszykówka) i NHL (hokej) oraz NFL (futbol amerykański).

Transmisje "na żywo" prowadzą także serwisy niektórych klubów. O dziwo - najlepsze tego typu przekazy oferują serwisy słabych II ligowych klubów: ŁKS, Aluminium Konin i KSZO oraz... III-ligowych: Kolporter Korona Kielce, Stal Rzeszów czy Promień Żary. Z lekka generalizując - można powiedzieć - im wyżej w górę tabeli - tym z transmisjami gorzej. Widac webmasterzy są pewni, że jeśli drużyna gra lepiej - to i tak wszyscy kibice zjawią się na stadionie. Transmisje na żywo trafiają się ostatnio nawet na stronach klubów niższych klas (Unia Tarnów, Lechia Gdańsk - IV liga).

Pechowy kibic, który nie trafi ani na transmisję radiową, ani internetowe "live", a nie ma zaprzyjaźnionych kibiców, którzy podeślą mu SMS-a z przebiegiem lub wynikiem meczu - powinien udać się na forum dyskusyjne swojego klubu lub na czata na stronie klubowej. Znajdzie tam co najmniej kilku takich, którzy podobnie jak on nie mogli być na meczu, ale mają jakieś swoje źródło informacji o przebiegu zawodów i dzielą się nimi w ten sposób.



Integracja w sieci i poza siecią


Fora kibicowskie tworzą nowe społeczności. Odwiedzają je bowiem wszyscy i "chuligani" i "pikniki" i sympatycy, a nawet działacze klubowi. Anonimowość internetu sprzyja integracji. Na forach rodzą się ciekawe akcje (np. opracowanie nowej flagi, czy akcja pomocy dla kibiców lub piłkarzy znajdujących się w ciężkiej sytuacji).

Integracja ta przenosi się i poza sieć; e-kibice Cracovii paradują w koszulkach "Net Service Cracovia", kibice ŁKS zaś załatwili sobie to, że napis "www.lkslodz.pl" widnieje na koszulkach w jakich grają piłkarze. Znane mi są przypadki, gdy ci, którzy pojechać nie mogą (na przykład na mecz wyjazdowy w środku tygodnia) umawiają się w internecie. Zazwyczaj na spotkanie w cyberkafejce. Przychodzą tam w barwach klubowych i przy piwie w radiu i sieci emocjonują się meczem w sposób nie mniejszy niż gdyby siedzieli na stadionie. Ba, kibicowanie przed monitorem znacznie bardziej podnosi adrenalinę niż kibicowanie "w realu". Działa wyobraźnia, a stresy podnoszą dodatkowo opóźnienia w łączności lub przekazaniu komunikatu przez siedzącego na stadionie "nadawcę". Zazwyczaj są to SMS-y, jednak coraz więcej takich sprawozdawców wyposażonych jest w laptopy, na których - łącząc się za pośrednictwem komórki (moduły łączności bezprzewodowej to u nas jeszcze odległa melodia) wystukują najważniejsze informacje o meczu i jego atmosferze.



Inne serwisy dla kibiców


Jeśli zawiodą wszystkie opisane możliwości - pozostaje śledzenie serwisów klubowych albo serwisu sportowego PAP, które po meczu (niektóre natychmiast, inne z opóźnieniem) podadzą jego opis i wynik. Sprawozdania z meczów są również dostępne na serwisach gazet (Wyborcza, gazety lokalne) - najpóźniej w niedzielę wieczorem. Niekiedy wyniki podają także serwisy lokalnych radiostacji (np. Radio Kraków - ligi I-IV).

Nawet jeśli mecz oglądałeś na żywo - to warto wrócić na internetowe serwisy piłkarskie także i w kilka dni po meczu. Choćby po to, aby poczytać co o meczu napisali inni, zobaczyć filmiki z bramkami i ciekawymi sytuacjami, posłuchać "empetrójek" z dopingiem, czy wrócić do kontrowersyjnych sytuacji z zawodów w dyskusjach na piłkarskim czacie lub forum dyskusyjnym.



Na świecie e-kibicowanie możliwe jest już także w inny sposób. Przeprowadza się transmisje relacji z meczu na komórkę (którą łatwiej niż telewizor mieć przy sobie w każdym miejscu), a czasem nawet na ekranie handhelda pojawiają się rysowane figurki piłkarzy przestawiane w miarę rozwoju sytuacji. Technologia pozwala także na wirtualne odtworzenie sytuacji ze starych meczów, które znane są jedynie z opowiadań (bo kamerzysty przy tym nie było). Jeden z holenderskich klubów wprowadził nawet usługę, która umożliwia... przekazywanie porad trenerowi w czasie meczu przez internet. Do Polski takie nowinki jeszcze nie dotarly. Ale... kiedyś na pewno dotrą.



Wielu kibiców wciąga żyłka hazardu i uważając się za speców od piłki obstawiają z mniejszym lub większym szczęściem wyniki meczów. Od pewnego czasu mogą także robić to za pomocą internetu. Zakłady piłkarskie przez internet w Polsce proponuje Expect.

Kibicowanie internetowe wciągnęło mnie do tego stopnia, że oprócz stron związanych z "moją" drużyną - zacząłem przeglądać także inne pilkarskie strony. Mogę zatem pokusić się o ocenę tego typu serwisów.



Wyjątkowo ciekawy i jedyny w swoim rodzaju jest serwis prowadzony przez Pawła Mogielnickiego i Macieja Kusinę "90 minut". Oprócz aktualizowanych na bieżąco informacji z klubów (lig wszystkich szczebli) znajdziemy tam wyniki meczów i aktualne tabele (nawet dla C klasy!), strzelców bramek, statystyki, a przede wszystkim kopalnię wiedzy o klubach i zawodnikach. Nieco słabszą stroną serwisu są archiwa (I liga "wstecz" tylko do 1982, niższe ligi do 2001), niemniej nie można wymagać cudów od niewielkiego jeszcze zespołu redakcyjnego. Za to co już zrobili należą im się słowa podziwu. Najciekawsze na serwisie są prowadzone przez "Mogiela" analizy pojawiające się przed zakończeniem rozgrywek w niektórych ligach.

Serwisy piłkarskie największych portali (INTERIA.PL, Onet.PL, Wirtualna Polska) są prowadzone na podobnym poziomie, z tym, że Onet i WP bazują głównie na informacjach agencyjnych, INTERIA.PL współpracuje natomiast z niektórymi serwisami klubowymi i zdobywa informacje własne.



Jeśli natomiast chodzi o serwisy czysto klubowe - generalnie ich poziom jest taki, jaki prezentują na boisku kluby. Zazwyczaj też serwisy klubów z dużych miast, mających tradycje i wielu kibiców (co przekłada się też na liczbę e-kibiców) są lepsze od serwisów klubów z niewielkich miejscowości.

Dość często zdarza się, że strony nieoficjalne (prowadzone przez młodych pasjonatów) są lepsze od oficjalnych stron klubowych, których webmasterzy "odwalają pańszczyznę". Jednakże strony nieoficjalne zazwyczaj mają więcej problemów technicznych, a ich zawartość uzależniona jest od czasu jakim aktualnie dysponuje hobbysta-webmaster. Nie każdy ma tyle szczęścia co Krzysiek Kubicki, który tak dobrze prowadził nieoficjalny serwis Ruchu, że zostało to dostrzeżone przez władze klubu i strona stała się oficjalną.



I-liga


"Wielka szóstka" ligi (z punktu widzenia stron WWW) to alfabetycznie: Dospel (nie strona oficjalna, a strona prowadzona przez kibiców GKS Katowice) , Górnik Zabrze, Lech, Legia, Polonia i Wisła Kraków. Ciekawe są strony Górnika Łęczna i Odry Wodzisław. Na przyzwoitym poziomie stoją serwisy Widzewa, Górnika Polkowice i Wisły Płock.

Niezbyt ciekawe i słabo aktualizowane strony mają Groclin i Amica (ta ostatnia jest jedynie doklejką do strony producenta kuchenek). Świt (podobnie jak na boisku) brylował ze swoją stroną w II lidze, teraz nie odstaje jedynie graficznie.

Serwisy polecane: Wisła, Lech, Legia, Polonia



II-liga


Podobnie jak w tabeli - zdecydowanie najlepszy jest serwis Pogoni (pogon.v.pl). Niewiele ustępują mu serwisy innych klubów z tradycjami, zaskoczeniem dla kibica może być natomiast profesjonalnie robiony serwis Aluminium Konin. Niewiele mu ustępuje serwis KSZO Wraz z postępami piłkarzy rozwijają się serwisy Szczakowianki i Tłoków. Na drugim biegunie w II lidze stoją serwisy Błękitnych Stargard i... RKS Radomsko. Jeszcze niedawno ten ostatni był jednym z lepszych, ale w lipcu br. uległ awarii. Wystartował ponownie pod koniec września, ale od tego momentu chyba webmasterowi się odechciało zabawy. Zaskoczeniem może być też słaby poziom stron GKS Bełchatow.

Nie ujmując nic z poziomu technicznego - niektórym z tych serwisów można zarzucić jednak zbytnie uleganie presji klubowych władz. Na serwisie Zagłębia aktualności ukazują się z opóźnieniem - zdaniem kibiców dlatego, że najpierw muszą być zatwierdzone przez człowieka z władz klubu, webmaster strony Ruchu zaś - odkąd przeszedł "pod skrzydła klubu" także zbyt często ustępuje presji klubowych działaczy. Gdy po okresie słabszej gry niebieskich niektóre komentarze zaczęły być ostre - na polecenie władz klubu - usunięto możliwość ich dodawania, co uderzyło także i w "grzecznych" e-kibiców.

Serwisy polecane: Pogoń, Zagłębie Lubin, Ruch, ŁKS, Aluminium



III liga


Z serwisów "oficjalnych" (czytaj - niezależnych inaczej, co na tym szczeblu rozgrywek jest jeszcze bardziej widoczne) - najlepszy ma Kolporter Korona Kielce. Z serwisów nieoficjalnych - zdecydowanie najlepszy jest serwis Promienia Żary (http://promien.zary.com.pl/). Jedna z ogólnopolskich gazet postawiła nawet żartobliwy postulat, aby za poziom strony dodać Promieniowi 3 pkt w rozgrywkach :).

Ciekawie prowadzone serwisy mają: Kotwica Kołobrzeg, Tur Turek, Unia Tczew, Pelikan Łowicz, Śląsk Wrocław, Odra Opole, Zagłębie Sosnowiec, Stal Rzeszów i Hutnik Kraków oraz HEKO Czermno. Niektóre z tych stron stoją nawet na wyższym poziomie niż serwisy klubów wyższych klas rozgrywkowych. Na każdym z nich znajdziemy coś oryginalnego i zaskakującego. Przykładowo na stronie hutników to historia rok po roku (przez 54 lata), w Czermnie - ciekawe przyśpiewki stadionowe w wersji MP3

Serwisy polecane: Promień, Kolporter Korona, HEKO Czermno, Kotwica, Zagłębie


Niższe ligi


Wśród serwisów klubów IV-ligowych z reguły najlepsze są serwisy klubów z tradycjami z wyższych klas rozgrywek, np.: Lechia Gdańsk, Grunwald Halemba, Unia Tarnow czy Wigry Suwałki. Swoje serwisy mają już nawet kluby A-klasowe (np. Wiking Opole), a już zupełnym ewenementem jest strona klubu Karmazyn Warszawa - reklamowanego jako... najgorszy klub w Polsce (http://www.karmazyn.warszawa.prv.pl/). Chyba nie jest jednak najgorszy, skoro zajmował... przedostatnie miejsce w mazowieckiej klasie C. W tym sezonie MZPN nie dopuścił go do rozgrywek i klub gra w "bielańskiej lidze ósemek"). Wyprzedzony przez niego Rapid-Bus strony w sieci nie ma. Witryna Karmazyna prowadzona jest bardzo ciekawie i z humorem, który łatwiej pozwala znosić piłkarzom i kibicom ciężkie baty w rozgrywkach.



Serwisy kibicowskie


Coraz popularniejsze są tzw. serwisy kibicowskie. Nie zajmują się one stroną sportową rozgrywek, a tym, co dzieje się "po drugiej stronie" (oprawy meczów, opisy "zadym" itp.). Do serwisów tych można zaliczyć także fora dyskusyjne na stronach klubowych, którym "ton" nadają nie webmasterzy a właśnie kibice. Najciekawsze i najbardziej tętniące życiem forum ma... Cracovia, na którym w ciekawe dyskusje wdają się także często odwiedzający to forum kibice innych, nawet niezbyt zaprzyjaźnionych klubów (Wisła, Śląsk, Ruch, Legia). Obiektywnie trzeba jednak przyznać, że poziom tego forum zjechał ostatnio dość mocno, na co złożyło się wiele powodów w tym kilka awarii wynikających z "przepełnienia serwera" (jeszcze niedawno na forum tym notowano średnio 10,000 postów miesięcznie, co jest absolutnym rekordem Polski na tego rodzaju serwisach). Na niezłym poziomie prowadzone są także fora pierwszoligowej "wielkiej szóstki" i drugoligowe: Ruchu, Zaglębia i ŁKS.





Fora czytają nie tylko kibice. Bywają tam także (oczywiście anonimowo) działacze klubowi a nawet dziennikarze, którzy na podstawie nieoficjalnych informacji z forum nierzadko tworzą gazetowe sensacje. W "Przegladzie Sportowym" znajdziemy cytaty wyjęte żywcem (co do przecinka) z forum Legii, w "Tempie" zaś - z forum Cracovii. Oczywiście - bez podania źródła. Zapewne "służbowo" czytane są też tzw. fora "czysto kibicowskie" opanowane przez tzw. hoolsów :)

Dostęp do niektorych forów jest publiczny, na inne należy się zalogować (tu rekord bije Zagłębie Lubin mające forum VIP, na które dostęp mają tylko wybrane, zaufane osoby związane z klubem). Jedne fora są moderowane, inne nie. Na niektórych serwisach rolę forum przejmują komentarze do informacji, na innych takie komentarze "newsów" są jego uzupełnieniem.

"Praca" moderatora ma duży wpływ na jakość forum. Takie serwisy puszczone na żywioł są na poziomie wręcz żenującym (choć niektórym kibicom też to potrzebne). Jeśli moderator usuwa wpisy zawierające wulgaryzmy i inne treści obrażliwe - to w porządku. Jeśli jednak zbyt przejmie się swoją rolą (jak np. "maciejko" na wspomnianym arcyciekawym 90minut.pl) - to forum traci wiele, i staje się zabawą dla członków kółka wzajemnej adoracji. A nie o to przecież na kibicowskich forach chodzi. Swoje serwisy mają także tzw. hoolsi.



Przez internet można także kupić akcesoria dla kibica: czapki, szaliki, odznaki czy wydawnictwa klubowe. Czasem można także nabyć w przedsprzedaży bilety. Popularnymi sieciowymi zabawami są "liga typerów" czy wybór najlepszego zawodnika meczu lub rundy (niekiedy w takich konkursach można wygrać bilet na mecz czy klubowy szalik). Zabawy te, podobnie jak "piłkarskie ankiety" dostępne są na większości serwisów.

Buszując po opisanych powyżej stronach można znaleźć wiele ciekawostek. Nie tylko klubowo-kibicowsko-statystycznych. Można się na przykład zastanowić nad inwencją działaczy nadającym "oryginalne" nazwy klubom. Niekiedy strony zawierają elementy zupełnie nie kibicowskie, mające zwiększyć atrakcyjność strony.



A zatem warto być e-kibicem. Tylko nie należy popadać przy tym w przesadę i trochę pokibicować także "na żywo". Bo inaczej może się zdarzyć, że za kilka lat piłkarze zagrają przy pustych trybunach, gdyż wszyscy sympatycy danego klubu będą woleli zostać w domu obserwując trójwymiarową transmisję z 50 kamer na ekranach swoich pecetów. A chyba nie o to w całej zabawie w kibicowanie chodzi. Na razie (na szczęście) - to najciekawsze mecze odrywają kibiców od komputerów (w godzinach rozgrywania finałowej rozgrywki futbolu amerykańskiego dwa lata temu "obciążenie" internetu w USA spadło o 23 proc.).

((c)INTERIA.PL, 2003)

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje