USA: podsłuchiwanie bez immunitetu?

Czterech amerykańskich senatorów złożyło w Kongresie projekt ustawy, której celem jest usunięcie z obowiązującego prawa kontrowersyjnej klauzuli uchwalonej w ramach reformy przepisów dotyczących podsłuchiwania międzynarodowego ruchu telekomunikacyjnego.

Wspomniana regulacja zapewnia immunitet chroniący przed ponoszeniem odpowiedzialności karnej firmom, które proponują pomoc techniczną organom bezpieczeństwa takim jak National Security Agency (NSA). Złożony przez czterech wnioskodawców projekt ustawy Retroactive Immunity Repeal Act ma teraz zlikwidować błąd popełniony przez nich w czasie reformy ustawy Foreign Intelligence Surveillance Act (FISA).

Reklama

Autorami nowego projektu są demokraci: Chris Dodd, Patrick Leahy, Russ Feingold i Jeff Merkley. Twierdzą oni, że to sądy - a nie ustawodawca ani też rząd - powinny decydować o tym, czy firmy spełniające w tej chwili warunki regulacji immunitetowej złamały obowiązujące prawo i naruszyły prawa amerykańskich obywateli i czy powinny być za to pociągnięte do odpowiedzialności.

Amerykańskie organizacje broniące praw obywatelskich, np. Electronic Frontier Foundation (EFF), z zadowoleniem przyjęły inicjatywę, która pokrywa się z jednym z aspektów przedłożonego już w Senacie projektu ustawy Judicious Use of Surveillance Tools in Counterterrorism Efforts Act (JUSTICE Act). Senatorowie mają nadzieję, że uda się dzięki temu stworzyć możliwość ponownego wnoszenia pozwów przeciw amerykańskiemu koncernowi AT&T za jego współpracę przy wdrażaniu metod podsłuchowych w celu zwalczania międzynarodowego terroryzmu. Dotychczasowe próby skazania telekomunikacyjnego giganta w tej sprawie zakończyły się fiaskiem.

Obydwa projekty ustaw mogą napotkać na opór nie tylko w Kongresie, ale także w Białym Domu. Będąc jeszcze senatorem, obecny prezydent Barack Obama najpierw odrzucił regulację immunitetową, jednak ostatecznie zagłosował za nowelizacją ustawy FISA. Zmianą zdania w tej sprawie wywołał protesty ekspertów od ochrony danych i zwolenników.

Z kolei EFF, powołując się na amerykańskie prawo o swobodnym dostępie do informacji publicznej - Freedom of Information Act - wywalczyła sądowy nakaz opublikowania przez FBI wytycznych dotyczących operacji śledzenia ludności na terenie USA. Niestety, poszczególne części dokumentu Domestic Investigations and Operations Guidelines (DIOG), które zostały ujawnione przez Federalne Biuro Śledcze, są w wielu miejscach ocenzurowane.

Z 258 udostępnionych stron wynika, że liczące sobie już ponad 30 lat wytyczne w przerobionej przez byłego amerykańskiego ministra sprawiedliwości Michaela Mukaseya formie dały FBI możliwość rejestrowania i opiniowania wszystkich obywateli amerykańskich, niezależnie od tego, czy byli o coś podejrzani, czy też nie. Uprawnienia te obejmowały także prawo do zbierania dużych ilości danych na temat śledzonych osób. W tym celu FBI korzystało zarówno z zasobów komercyjnych baz danych, jak również analizowało informacje dostarczane przez operatorów telekomunikacyjnych.

Zdaniem obrońców praw obywatelskich bulwersujący jest fakt, iż wszystkie detale były do tego momentu trzymane w tajemnicy przed opinią publiczną. FBI ocenzurowało też ustalenia na temat współpracy między agentami a informatorami w organizacjach politycznych i społecznych. Dlatego też EFF zamierza nadal dążyć do upubliczniania dalszych szczegółów wytycznych DIOG.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje