Szpital odcięty od internetu i... pornografii

Lekarze koszalińskiego szpitala zostali odcięci od internetu - donosi "Głos Pomorza". Przyczyną wprowadzenia blokady było zainfekowanie komputerów z danymi medycznymi wirusami, które nastąpiło w trakcie przeglądania stron z pornografią.

Administracja szpitala przez tydzień monitorowała adresy URL odwiedzane przez pracowników. Jak twierdzi zastępca dyrektora szpitala, Magdalena Sikora, najczęściej przeglądanymi okazały się aukcje Allegro oraz, wypełnione wirusami, serwisy pornograficzne.

Reklama

Jeden z lekarzy w rozmowie z "Głosem Pomorza" bronił możliwości swobodnego przeglądania sieci w czasie dyżurów, zaznaczając, iż pracownicy szpitala płaca po 12 zł miesięcznie za dostęp do internetu. Co więcej, uważa on, iż w przypadku zatrudnienia na kontrakt opłacana jest gotowość lekarzy do pracy, a nie praca.

Również pracownicy Inspektoratu Pracy w Szczecinie potwierdzają, że jeśli między pracownikiem, a pracodawcą zawarta została umowa cywilnoprawna, w ramach której ustalono możliwość korzystania z internetu, a nie zabroniono w niej korzystania z jakieś strony, nie można ot tak zablokować pracownikowi dostępu do sieci WWW.

Na razie nie wiadomo jak dyrekcja szpitala rozwiąże problem. Magdalena Sikora rozważa obecnie możliwość wycofania opłat za internet.

Dowiedz się więcej na temat: szpital

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje