Test hybrydowych aparatów kompaktowych do 2000 zł

Poniedziałek, 7 maja 2012 (13:05)

Szukasz zaawansowanego aparatu fotograficznego, w którym można wymieniać obiektywy, ale nie masz ochoty dźwigać ciężkiej lustrzanki? Wybierz bezlusterkowiec, stanowiący ich hybrydę.

Zdjęcie

Sony NEX-C3 /materiały prasowe
Sony NEX-C3
/materiały prasowe

Redakcja "PC Format" przetestowała siedem takich aparatów, w cenie do 2000 zł. Są od lustrzanek mniejsze i lżejsze, a zdjęcia robią równie dobrze i szybko. Bezlusterkowce, zwane czasem systemowymi aparatami kompaktowymi z wymienną optyką, to przyszłość fotografii. Na całym świecie spada sprzedaż zwykłych kompaktów, wypieranych przez telefony komórkowe, zmniejsza się też udział lustrzanek w rynku aparatów z wymienną optyką - właśnie na rzecz bezlusterkowców.

Bez lustra

Najważniejszą cechą odróżniającą bezlusterkowce od lustrzanek jest brak lustra odbijającego światło wpadające przez obiektyw i kierującego je w stronę wizjera optycznego. Co za tym idzie, żaden bezlusterkowiec nie może być wyposażony w wizjer optyczny typu TTL (Through The Lens, czyli "przez obiektyw"). To bez wątpienia wada tych aparatów - żaden wizjer elektroniczny nigdy nie dorówna realnemu obrazowi kadru.

Reklama

Z drugiej strony wykorzystanie wyświetlacza elektronicznego ma niewątpliwe zalety. Pierwszą jest pokrywanie 100 procent fotografowanego kadru. Drugą, równie istotną - to, że na ekranie od razu widzimy, jak zdjęcie będzie wyglądało po wykonaniu, a więc już przed naciśnięciem spustu migawki możemy wprowadzić poprawki związane z niewłaściwie dobranym balansem bieli czy korekcją ekspozycji.

Ustawianie ostrości

Autofokus to jedna z najważniejszych kwestii związanych z wykonywaniem zdjęć. Im jest sprawniejszy, tym większe mamy szanse, że sfotografujemy dokładnie to, co chcemy, i w tym momencie, który uznamy za najlepszy. Automatyczne ustawianie ostrości w przypadku bezlusterkowców jest bardzo dobre. Może to budzić zdziwienie, bo ten typ aparatów wykorzystuje do ustawiania ostrości technikę detekcji kontrastu, taką samą jak kompakty, a w nich szybkość ustawiania ostrości jest słaba. Powodem nie jest jednak sama technologia, a raczej klasa zastosowanych komponentów. Jeśli aparat jest wyposażony w wydajny procesor, który sczytuje obraz z matrycy kilkaset razy w ciągu sekundy, a obiektyw - w szybki silnik, ostrość może być ustawiania błyskawicznie.

Trochę gorzej wygląda kwestia czułości autofokusu. Podczas fotografowania w ciemnych pomieszczeniach czy w nocy lustrzanki działają jednak nieco sprawniej.

Zdjęcie

Panasonic Lumix DMC-G3 /materiały prasowe
Panasonic Lumix DMC-G3
/materiały prasowe

Wymienna optyka

Bezlusterkowce odróżnia od zwykłych kompaktów możliwość wymiany obiektywów. Dzięki temu zakupiony aparat z podstawowym, zazwyczaj 3-krotnym, zoomem można w miarę zdobywania fotograficznego doświadczenia rozbudować. Można dokupić na przykład obiektyw przystosowany do zdjęć makro, szerokokątny zoom, który sprawdzi się przy krajobrazach, albo stałoogniskową "portretówkę", która umożliwi wykonywanie zdjęć osób z pięknie rozmytym tłem.

Tak jak w przypadku lustrzanek każdy producent zdecydował się na zastosowanie własnego, odrębnego mocowania, dlatego nie ma niestety możliwości prostego podłączania obiektywu jednej firmy do korpusu aparatu innego producenta, np. urządzenia Nikona do Sony. Jedynym wyjątkiem jest tandem Olympusa i Panasonica, wspólnie rozwijający system Mikro Cztery Trzecie (MCT) i wewnętrznie w nim konkurujący.

Zyskuje na tym jakość obiektywów i ich ceny, a przez to pośrednio - sami użytkownicy. Inni producenci mają w ofercie mniej obiektywów, ale nawet wśród kilku "szkieł" każdy może wybrać coś dla siebie. Dodatkowo w standardzie MCT pojawiają się też obiektywy niezależnych producentów optyki, takich jak Sigma, Tamron czy Tokina. Na marginesie warto wspomnieć, że bezlusterkowce znacznie lepiej niż lustrzanki nadają się do wykorzystywania obiektywów z innych systemów fotograficznych, podłączanych za pośrednictwem adapterów. Mniejsza odległość matrycy od bagnetu obiektywu (tzw. flange back) daje po prostu znacznie większe możliwości konstruktorom adapterów, którzy czasem wyposażają je nawet w specjalne funkcje, takie jak np. dodatkowa przysłona, możliwość wykonania przesunięcia (shift) i pokłonu (tilt), czy nawet... wbudowane lustro.

Matryce

Różnorodność wymiarów matryc światłoczułych, w jakie są wyposażone bezlusterkowce, jest znacznie większa niż w przypadku lustrzanek. Dobrym przykładem jest porównanie powierzchni sensora Pentaksa Q (najmniejszego w teście) z matrycą Sony NEX-C3, która jest od niego... 13 razy większa! Ma to oczywiście wpływ na jakość zdjęć, ale także to, co określamy umownie jako "plastykę obrazu", wynikającą m.in. z głębi ostrości na fotografii. W przypadku Pentaksa zdjęcia wyglądają tak, jakby były wykonane kompaktem, a Sony oferuje obraz o takiej samej plastyce, jak lustrzanki. Matryce innych bezlusterkowców również się różnią pod względem wymiarów. Zresztą najwięcej mówi zwykłe porównanie liczbowe powierzchni matryc: Sony - ok. 365 mm2, Olympus i Panasonic - ok. 225 mm2, Nikon - ok. 116 mm2, i Pentax - ok. 28 mm2.

Jest przy tym jeszcze jedna, dość rzadko poruszana, kwestia związana z powierzchnią matrycy - minimalne koło obrazowe obiektywu. Im większa matryca, tym większa średnica tego koła, a przez to - wymiary samego obiektywu. Dlatego obiektywy do aparatów z matrycami APS-C (Sony, Samsung, Fujifilm) muszą być wyraźnie większe.

Możliwości foto i wideo

Każdy, nawet najprostszy model bezlusterkowca dorównuje możliwościami najbardziej zaawansowanym aparatom kompaktowym. Pozwala na fotografowanie w trybach manualnych (P, A, S i M) i zapis zdjęć w formatach JPEG i RAW. Bardziej świadomi miłośnicy fotografowania mogą też zwracać uwagę na takie "smaczki", jak stopka do mocowania lampy zewnętrznej czy bezprzewodowe sterowanie lampami.

Zdjęcie

Olympus PEN E-PL3 /materiały prasowe
Olympus PEN E-PL3
/materiały prasowe

Z drugiej strony to właśnie bezlusterkowce są idealnym wyborem dla kogoś, kto myśli głównie o fotografowaniu w trybie automatycznym, który z czasem może zostanie wzbogacony o delikatne fotograficzne eksperymentowanie. Oferują wiele ciekawych programów tematycznych i funkcji specjalnych (np. zdjęcia 3D w aparatach Olympus, panoramy w Sony), a w menu aparatów są zwykle dość dokładne opisy każdej opcji, lub nawet całe wbudowane samouczki. Bezlusterkowce lepiej niż lustrzanki sprawdzają się w roli kamer wideo. Detekcja kontrastu idealnie się nadaje do filmowania z działającym autofokusem, a silniki większości obiektywów pracują cicho i nie są słyszalne na ścieżce dźwiękowej.

Wszystkie testowane bezlusterkowce - sprzedawane w komplecie z obiektywem - można znaleźć na rynku w cenie poniżej 2000 zł (w tabeli podajemy nieco wyższe, uśrednione ceny). To kwota porównywalna z ceną tanich lustrzanek cyfrowych.

Do torby czy do kieszeni?

Bezlusterkowce mogą być naprawdę małe. Brak lustra umożliwia skonstruowanie korpusu o rozmiarach niemal porównywalnych do przeciętnego aparatu kompaktowego. Dlatego taki aparat można nosić (z podłączonym obiektywem typu "naleśnik") w pokrowcach przeznaczonych do noszenia kompaktów lub... telefonów komórkowych. Bez problemu mieszczą się też w kieszeni kurtki lub bluzy. Bezkonkurencyjny pod tym względem jest Pentax Q. Oczywiście istnieje również druga strona medalu - wygoda trzymania i użytkowania.

Nie ma co ukrywać, aparaty tego typu trzyma się mniej wygodnie niż lustrzanki. O wygodzie trzymania aparatu możemy mówić tylko w przypadku dwóch testowanych modeli: Panasonic G3 oraz Sony NEX-C3. Warto zwrócić też uwagę na liczbę przycisków i pokręteł. Badania wykazały, że osoby początkujące, szukające aparatu prostego i łatwego w obsłudze, trochę się ich boją. Dlatego producenci ukrywają różne ustawienia głębiej w menu. W rezultacie niektóre aparaty, takie jak Olympus E-PM1, Panasonic GF3 czy Sony NEX-C3, wyglądają "bezpieczniej", ale obsługuje się je mniej wygodnie. Klasą samą w sobie jest jednak skrajnie uproszczony Nikon 1 J1. Korzystanie z jego funkcji innych niż tryb Auto jest bardzo męczące. Szkoda, bo aparat zapewnia świetny autofokus, a także dobrą jakość fotografii.

Jakość zdjęć

  • Nikon kazał długo czekać na pierwszy w swojej ofercie model bezlusterkowca, a kiedy już pokazał światu swoje najnowsze dzieło, okazało się, że stworzył konstrukcję bardzo oryginalną. Testujemy Nikona 1 V1. więcej

Mimo sporej różnicy wielkości matryc jakość zdjęć ze wszystkich aparatów była pod wieloma względami zbliżona, co widać po sumarycznych ocenach tej części testu. Różniły się szczegółami. Pierwszym jest poziom szumów, czyli ilość zakłóceń obrazu, pojawiających się zwłaszcza przy wyższych czułościach ISO. Jedne z najlepszych wyników osiągnęły bezlusterkowce Sony oraz... Pentaksa, co - ze względu na niewielkie wymiary matrycy w tym ostatnim aparacie - jest sporą niespodzianką. To wynik działania algorytmów odszumiających, jednak ich stosowanie powoduje spadek ostrości zdjęć (złośliwcy określają to mianem "budyniu").

Test obejmował też sprawdzenie obiektywu standardowo dołączanego do aparatu, między innymi pod kątem zniekształceń geometrii, winietowania i aberracji chromatycznych. Pomiar dokonywany był na plikach JPEG, co jest o tyle istotne, że większość bezlusterkowców w procesie wewnętrznej obróbki obrazu wprowadza korekcję różnych wad optycznych przypisanych do danego modelu obiektywu i wybranej ogniskowej. Obiektyw Sony 18-55 mm wypadł wyraźnie słabiej od konkurentów, ponieważ aparat nie wprowadza tej korekcji w plikach JPEG.

Wyposażenie

Różnice widoczne na pierwszy rzut oka to ruchomy, niemal dowolnie obracany ekran LCD Panasonica G3 oraz odchylane w górę i w dół wyświetlacze Olympusa E-PL3 i Sony NEX-C3. Ma to oczywiście niebagatelny wpływ na wygodę kadrowania w trudnych pozycjach. Ekran aparatu Sony wyróżnia największa w tym teście rozdzielczość (921 tys. pikseli), co rzeczywiście przekłada się na świetną jakość wyświetlanego na nim obrazu.

Oba bezlusterkowce Panasonica zostały natomiast wyposażone w wyświetlacze wrażliwe na dotyk, co nie tylko ułatwia obsługę (np. przesuwanie zdjęć palcem w czasie ich oglądania), ale i zwiększa możliwości fotograficzne. Wszystko za sprawą funkcji Touch Shutter, polegającej na wskazaniu palcem miejsca kadru, w którym ma być ustawiona ostrość i ma zostać dokonany pomiar naświetlenia. Dzieje się to błyskawicznie i w tym samym momencie aparat wykonuje zdjęcie - to najszybsza istniejąca metoda fotografowania w przypadku motywów, które znajdują się poza środkiem kadru. Zwolennicy tradycyjnego kadrowania obrazu za pomocą wizjera mają do wyboru właściwie tylko aparat Panasonic G3 z wbudowanym wizjerem elektronicznym. Wizjery można też podpiąć do obu modeli Olympusa.

Możliwości

Zobacz również:

Najwięcej możliwości daje aparat Olympus E-PL3 i podobny E-PM1 (choć zaskakująco dużo funkcji ma też Pentax Q). Dzięki dopracowanym filtrom artystycznym i opcji rejestracji zdjęć 3D wysoko zawędrowałby również w bardziej "gadżeciarskiej" klasyfikacji, ale tu palma pierwszeństwa należy się raczej Sony NEX-C3. Ma on ciekawe i przydatne opcje, jak automatyczne wykonywanie zdjęć panoramicznych (również w wersji 3D) czy obrazów o zwiększonej rozpiętości tonalnej typu HDR. Warto też odnotować bardzo oryginalną, choć chyba nie tak przydatną w praktyce, opcję "ruchomych zdjęć" w Nikonie 1 J1.

Dokładne wyniki testu wszystkich 7 aparatów do znalezienie w najnowszym numerze PC Format - 7/2012

Dokładną dostępność testowanych w najbliższej lokalizacji i w najbardziej przystępnej cenie pomoże sprawdzić serwis Promocyjni.pl

Artykuł pochodzi z kategorii: Foto

Źródło informacji

PC Format

Zobacz również

  • Łazik i Oculus Rift - Księżyc w wirtualnej rzeczywistości

    Naukowcy z Carnegie Mellon University w Pittsburghu opracowali robota, który poleci na Księżyc i tam będzie naszymi oczami – donosi BBC. więcej