Polaroid Pop na IFA 2017 - wraca moda na zdjęcia błyskawiczne

Jednym z najciekawszych gadżetów, które pojawiły się na targach IFA 2017, jest Polaroid Pop, czyli konkurent dla Instaksów Fujifilm. Mieliśmy okazję pobawić się nim przez chwilę w Berlinie - oto nasze wrażenia.

Polaroid Pop chce wskrzesić modę na zdjęcia błyskawiczne natychmiastowo drukowane z aparatu, który je zrobi. Pop został pokazany na targach CES 2017 na początku roku, a teraz trafia do Europy. Czy odniesie sukces?

Polaroid Pop można by nazwać urządzeniem 2w1. Z jednej strony to nieco duży, niezbyt kompaktowy aparat fotograficzny, a z drugiem drukarka, która na kliszę przelewa zatrzymane w czasie chwile. Na pokładzie znajdziemy sensor CMOS 20 Mpix pozwalający na nagrywanie materiałów w jakości Full HD. Nie zabrakło też podwójnego flesza, mikrofonu, stabilizacji obrazu i cyfrowego zoomu.

Reklama

Obudowa aparatu została wykonana z błyszczącego plastiku, wręcz przyciągającego odciski palców. Sam materiał nie wydaje się być wysokiej jakości, więc pierwszy lepszy upadek Popa może okazać się dla niego "tym ostatnim". Polaroid mógł bardziej przyłożyć się do jakości wykonania, bo w obecnej postaci Pop wygląda po prostu kiczowato. Ale może właśnie taki był zamysł.

Wewnętrzna pamięć aparatu pomieści zaledwie 10 zdjęć, dlatego znacznie lepiej zapisywać je na karcie microSD (do 128 GB). Pop drukuje kolorowe zdjęcia w technologii ZINK (metoda termiczna, bez użycia tuszu) w formacie 3,5 x 4,25 cala. Cały proces przebiega dosyć sprawnie, choć warto pamiętać, że bez załadowanego papieru, sprzęt nie wykona nam żadnego zdjęcia. Każdą fotografię możemy ubarwić kolorowymi ramkami lub naklejkami, a nawet przemienić je w GIF-a.

Niestety, cena Polaroid Pop jest wysoka - w Europie to 249 euro. Do tego trzeba doliczyć papier na zdjęcia, sprzedawany po 10 sztuk po 10 euro. W naszym kraju nie wróżę Popowi spektakularnego sukcesu.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje