Reklama

Test Google Stadia - granie w nowe gry bez nowego sprzętu

Google Stadia, gra Panzer Dragoon i oficjalny gamepad /INTERIA.PL

Sprawdzamy usługę grania w chmurze przygotowaną przez Google. Czy Stadia rzeczywiście potrafi godnie zastąpić komputer lub konsolę? I jak sprawdza się na niej Cyberpunk 2077?

Polacy mogą korzystać z Google Stadia, usługi grania w chmurze, która pozwala na zabawę z najnowszymi tytułami z poziomu przeglądarki internetowej czy aplikacji zainstalowanej na... smartfonie lub tablecie. Podczas tegorocznych targów CES 2021 pierwsze firmy zapowiedziały debiut Stadii bezpośrednio w systemach Smart TV (więcej informacji). Postanowiliśmy przyjrzeć się temu alternatywnemu sposobowi na granie.

Google Stadia - ile kosztuje?

Reklama

Za abonament Stadia Pro trzeba zapłacić 39 zł miesięcznie (przewidziano darmowy miesiąc próbny) - za tę kwotę otrzymujemy pełny dostęp do usługi (granie nawet w 4K, z jakością dźwięku 5.1 oraz z HDR-em). Dodatkowo w pakiecie otrzymamy ponad 30 gier. Pozostałe tytuły trzeba kupić, identycznie jak w przypadku innych sklepów - usługa nie uwzględnia gier zakupionych na innych platformach. Wszystkie zapisane stany gry są przechowywane w chmurze.

Google Stadia - wymagania dotyczące prędkości internetu

Łącze około 35 Mb/s należy uznać za optymalną prędkość. Do wyższych rozdzielczości i lepszej jakości dźwięku lepiej mieć ponad  50 Mb/s. Natomiast około 20 Mb/s wystarczy to poprawnego działania usługi, chociaż może nie obyć się bez lagów i znacznych spadków rozdzielczości, w tym widocznych artefaktów.

Rozgrywka w praktyce

Jak Stadia sprawdza się w praktyce? Naprawdę dobrze, nawet jeśli korzystamy z Wi-Fi. Z pewnością radzi sobie ona lepiej niż Microsoft xCloud (Xbox Game Streaming), dodatkowo w wielu momentach przebijając również GeForce Now (chociaż ta ostatnia wspiera technologię GeForce RTX).

Testy wykazują, że wiele zależy od samej gry. Przykładowo, Cyberpunk 2077, jeden z najlepszych (płatnych) tytułów dla tej usługi, reprezentuje poziom graficzny Xboksa Series X, z drobnymi wahaniami na korzyść Stadi lub Xboksa. Konwersja została przygotowana przez studio QLOC, co oznacza, że nawet w przypadku gier na Stadię mówimy o konwersji z myślą o streamingu, a nie grze "odpalonej" gdzieś na pececie. To dobra wiadomość, ponieważ zapewne dzięki takiej decyzji gry pozostają zoptymalizowane pod kątem streamingu, co przekłada się na lepszą jakość audio-wizualną. A wracając do Cyberpunka 2077 - to nadal najtańszy sposób (abonament plus cena gry) na sprawdzenie nowej gry CD Projekt Red.

Z pozostałych gier, tych dostępnych w ramach abonamentu Stadia Pro, graliśmy w Hitmana 2 (misja w Miami działała bez zarzutu), Bombermana R (zero lagów, dobry tryb multi) oraz w Panzer Dragoona - w przypadku tego ostatniego momentami dało się odczuć drobny lag (po Wi-Fi). Zmiana na łącze ethernetowe okazała się pomocna.

Gamepad

Usługę Stadia testowaliśmy nie tylko na klawiaturze i myszce, ale również przy pomocy specjalnego gamepada stworzonego z myślą o Stadii. Sam pad przypomina specjalny kontroler do Switcha, generalnie poziomem wykonania reprezentując gamepady producentów odpowiedzialnych za kontrolery third party do Xboksa i PlayStation. Budową i rozłożeniem przycisków przywodzi na myśl wspomniane konsole, z tą różnicą, że jeden z dodatkowych przycisków jest przypisany Asystentowi Google (ta funkcja nie była aktywna). Co istotne, pad łączy się z usługą poprzez Wi-Fi, a nie Bluetooth, co zmniejsza poślizg do absolutnego minimum. Różnica będzie dostrzegalna szczególnie w przypadku strzelanek.

Niestety, do prawidłowego działania pad wymaga połączenia kablem z np. komputerem. Kontroler łączy się bezprzewodowo wyłącznie z Chromecast Ultra. Ten ostatni gadżet to jedyny oficjalny sposób (nie licząc np. podłączenia do komputera) na granie za pomocą Stadii na telewizorze.

Nie musimy jednak korzystać z oficjalnego kontrolera - wystarczy pad DualShock 4 lub pad do Xboksa One (wersja wspierająca Bluetooth). Brak połączenia poprzez Wi-Fi oznacza jednak minimalnie większy poślizg.

Od razu w grze

Granie w chmurze ma swoje wady, a może raczej - wyzwania. Potrzebujemy stałego złącza, nawet w przypadku najlepszego połączenia nie otrzymamy jakości w stu procentach porównywalnej do obrazu generowanego przez komputer czy konsolę, dodatkowo liczba gier dostępnych na Stadii może pozostawiać trochę do życzenia. Z drugiej jednak strony, przejście z menu do rozgrywki właściwej zajmuje tyle samo, ile odpalenie gry z pulpitu, a loadingi są ograniczone do minimum. Dodatkowo, nie musimy martwić się o aktualizacje lub pobieranie kolejnych gigabajtów (samej gry) przed uruchomieniem - klikamy i działa. Oczywiście sama rozgrywka, zależnie od jakości streamu i gry, "zjada" kolejne gigabajty - od około 4 GB do ponad 12 GB na godzinę. Ale do zabawy przechodzimy błyskawicznie, a to - wraz z brakiem konieczności posiadania nowego komputera czy konsoli - jest w tym wszystkim kluczowe.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Google Stadia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje