Reklama

Samsung Galaxy S10 – prymus wśród flagowców?

Choć w kontekście Galaxy S10 wielu recenzentów mówi raczej o ewolucji, niż rewolucji, to redakcyjne testy urządzenia, które prowadziliśmy na przestrzeni ostatnich dwóch tygodni, dowodzą czegoś zgoła innego. Nowy flagowiec koreańskiego producenta – zwłaszcza po zainstalowaniu ostatnich aktualizacji i poprawek oprogramowania – śmiało nazywać można urządzeniem przełomowym, a w wielu dziedzinach wyznaczającym nawet standardy dla całej branży.

Od premiery nowego Galaxy, zorganizowanej - przypomnijmy - 21 lutego tego roku, trochę czasu zdążyło upłynąć. Od tego momentu recenzenci i testerzy sporo napisali już o konstrukcji urządzenia, zwracając uwagę na zastosowany w nim ultradźwiękowy czytnik linii papilarnych zaszyty pod ekranem, zakrzywiony wyświetlacz AMOLED infinity-O (okrzyknięty zresztą przez ekspertów DisplayMate najlepszym ekranem, jaki kiedykolwiek trafił do smartfonów) czy tylny obiektyw ultraszerokokątny. Wydawałoby się zatem na pierwszy rzut oka, że o nowym flagowcu marki Samsung wszystko już właściwie wiadomo. Czy aby na pewno?

Reklama

AI rewolucjonizuje mobilną fotografię

Choć wirtualny asystent - Bixby - jest już użytkownikom smartfonów z serii Galaxy S całkiem nieźle znany, to dopiero w obecnej ich generacji pokazuje, na co go tak naprawdę stać. I jest tak przede wszystkim dlatego, że doczekał się wreszcie wsparcia ze strony samodzielnego układu NPU (Neural Processing Unit) wykorzystującego sztuczną inteligencję i mechanizmy uczenia maszynowego. Oznacza to, że dostępny w aplikacji aparatu optymalizator scenerii, zarządzając czasem naświetlania i sterując odpowiednio parametrami obrazu (ostrością, nasyceniem itd.), pomoże zrobić nie tylko atrakcyjne zdjęcia, ale doradzi także, jak najlepiej je zakomponować. O wykryciu najlepszego kadru asystent fotografii poinformuje teraz użytkownika stosownym komunikatem. O ile - rzecz jasna - ten ostatni będzie w ogóle tego chciał: funkcję tę, podobnie jak sam optymalizator scenerii, można bowiem w ogóle wyłączyć. Uznając, że zarówno optymalizator scenerii, zdolny rozpoznawać 30 obiektów bazowych, jak i podsuwane przez telefon sugestie dotyczące najlepszego ujęcia (wykorzystujące bazę referencyjną złożoną ze 100 mln zdjęć), pomagają nam rzeczywiście robić lepsze i bardziej interesujące fotografie, na taki krok ostatecznie się jednak nie zdecydowaliśmy. Wyszliśmy bowiem z założenia, że inteligentne funkcje modułu fotograficznego Galaxy S10 nie zakłamują rejestrowanej rzeczywistości (co zdarza się wciąż, niestety, wielu flagowcom konkurencji), a jedynie pomagają wierniej odwzorować obserwowaną rzeczywistość.


Jeszcze kilka słów o fotografii

O tym, że w kwestii fotografii mobilnej flagowce firmy Samsung nadają ton całej branży, już od dawna doskonale wiadomo. Tegoroczny Galaxy S10 tylko to potwierdza. I jest tak za sprawą udoskonalonego obiektywu głównego z dwustopniową przysłoną o zmiennej jasności (w zależności od ilości światła i jasności fotografowanego obiektu, aparat sam podejmie decyzję o jej zamknięciu bądź otwarciu, ustawiając jej wartość na f/1,5 lub f/2,4), po raz pierwszy zaprezentowanego przez firmę w ubiegłorocznych Galaxy S9, S9+ i w Note 9, a także całkowicie nowego modułu ultraszerokokątnego zapewniającego pole widzenia o kącie 123 stopni.

Przed entuzjastami fotografii mobilnej otwiera on bardzo obiecujące perspektywy. Poniższe zdjęcia - wykonane przez nas w czasie redakcyjnych testów (fotografowaliśmy w położonym pod Krakowem Tyńcu) - dają pewne wyobrażenie tego, do czego Samsung Galaxy S10 może być zdolny w rękach doświadczonego fotografia:

Powyższych zdjęć celowo nie poddawaliśmy retuszowi i późniejszemu kadrowaniu; skorzystaliśmy jedynie z naturalnych dobrodziejstw związanych z zapadnięciem złotej godziny, a także z podpowiedzi, jakich udzielała nam sztuczna inteligencja aparatu. Co istotne - zdjęcia wykonywane obiektywem ultraszerokokątnym zostały poddane przez smartfon automatycznej korekcie zniekształceń pojawiających się niekiedy na brzegach i w rogach fotografii (opcja pozostaje domyślnie wyłączona; znajdziemy ją tymczasem w ustawieniach aparatu, a konkretnie - w zakładce "Opcje zapisywania"). To rozwiązanie - niespotykane w tegorocznych flagowcach konkurencji - bardzo nam się spodobało.

Sztuczna inteligencja działa cuda

Funkcje i zastosowania wspomnianego już modułu NPU nie ograniczają się jednak wyłącznie do fotografii. Sztuczna inteligencja Galaxy S10 jest w stanie zrobić znacznie więcej: rozpoznając sposób, w jaki użytkownik korzysta z telefonu, optymalizuje w czasie rzeczywistym jego działanie, przyspieszając na przykład ładowanie najczęściej uruchamianych aplikacji (odpowiada za to specjalna, wydzielona funkcja Intelligent Performance Enhancer).

Ale na tym możliwości układu NPU opracowanego przez inżynierów firmy Samsung się przecież nie kończą. Bixby, wirtualny asystent, o którym kilka słów zdążyliśmy powiedzieć już wcześniej, w obecnej generacji smartfonów Galaxy serii S rozbudowany został o funkcję Routines. Uczy się ona nawyków użytkownika i umiejętnie dostosowuje telefon do jego trybu i stylu życia, a gdy tylko uzna za stosowne, wyłącza aplikacje działające w tle i wygasza niepotrzebne w danym czasie usługi.

To zaś, o czym przypominać raczej nie trzeba, przekłada się bezpośrednio na lepsze zarządzanie energią. Redakcyjny Galaxy S10 - pozostający w użyciu właściwie przez cały czas - był w stanie wytrzymać na jednym ładowaniu średnio 6-8 godzin dłużej od ubiegłorocznego Samsunga Galaxy S9. To naprawdę znakomity wynik, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę, że w czasie testów raczej rzadko dawaliśmy mu odetchnąć.


Podsumowanie

Nie ma co ukrywać: egzemplarz, który otrzymaliśmy do testów, zrobił na nas piorunujące wrażenie. Owszem, wielki udział miała w tym jego nowoczesna stylistyka i znakomita jakość spasowania poszczególnych elementów (dwie tafle szkła, połączone błyszczącym, polerowanym aluminium, nie pozostawiają wątpliwości, że mamy do czynienia z urządzeniem klasy premium), a także imponujące możliwości zastosowanego w nim modułu fotograficznego, który po ostatniej aktualizacji oprogramowania może się również pochwalić jeszcze lepszym trybem zdjęć nocnych. Galaxy S10 - mimo że wyglądem zbliżony do dwóch poprzednich generacji - wygląda po prostu świeżo i nowocześnie. W dłoni, mimo niewielkiej wagi i niemal bezramkowej obudowy, leży pewnie. Nie wydaje się być urządzeniem kruchym; przeciwnie - jego solidna konstrukcja pozwala mieć nadzieję, że wyjdzie bez szwanku nawet wtedy, gdy upadnie na ziemię z dużej wysokości.

Osobną pochwałę należy również sformułować pod adresem sztucznej inteligencji wspierającej pracę nowego flagowca spod znaku Galaxy S. Trzeba bowiem przyznać, że robotę robi znakomitą, zauważalnie wydłużając maksymalny czas pracy na baterii i rzeczywiście podnosząc ogólny komfort użytkowania urządzenia (Bixby Routines potrafi także całkiem samodzielnie uruchamiać filtr niebieskiego światła - i rzecz tę docenią wszyscy, którzy kładą się zwykle spać późno). Nowego flagowca firmy Samsung możemy wam z pełnym przekonaniem zarekomendować. Galaxy S10 jest bowiem urządzeniem przemyślanym, wszechstronnym i niezwykle konfigurowalnym. Wielka w tym niewątpliwie zasługa zaszytej w nim sztucznej inteligencji, która - co do tego nie ma żadnych wątpliwości - rzeczywiście robi to, co do niej należy.

Artykuł powstał we współpracy z firmą Samsung.

materiały promocyjne

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje