Reklama

Olympus E-P1 - aparat w stylu retro

Na tym sielankowym obrazie nowego Pena cieniem kładzie się jednak dość nieprzemyślane podejście Olympusa do kwestii akcesoriów. Najbardziej razi oczywiście brak wbudowanej lampy błyskowej! Każdy aparat powinien być konstrukcją kompletną, a flesz nie jest żadną fanaberią lecz elementarną częścią wszystkich aparatów w tej klasie. Oczywiście możemy dokupić opcjonalną lampę błyskową, ale do gorącej stopki montowany jest również (także opcjonalny) wizjer. Może nas to postawić przed dość kłopotliwym wyborem - albo wizjer, albo lampa.

Reklama

Cena E-P1 i tak nie należy do najniższych, więc zmuszanie użytkownika do dodatkowego inwestowania w podstawowe akcesoria jest trochę nie w porządku.

Cóż... pamiętajmy jednak, że mamy do czynienia z aparatem typowo snobistycznym, więc może jego cena też musi być odpowiednio snobistyczna? E-P1 broni się tym, że nie jest to cyfrówka jedynie "efekciarska", lecz naprawdę solidne narzędzie fotograficzne i może nam zaoferować nie tylko modny wygląd, ale i bardzo przyzwoitej jakości zdjęcia.

Olympus E-P1, specyfikacja techniczna:

Matryca: Live MOS, 12,3 megapikseli

Kompatybilne obiektywy: optyka Mikro 4/3 i 4/3 (przy użyciu adaptera)

Wyświetlacz: 3-calowy , 230 tys. punktów

Czas otwarcia migawki: 1/4000 do 60s

Czułość: ISO 6400

Pamięć: karty SD/SDHC

Zasilanie: akumulator litowo-jonowy BLS-1, 1150mAh

Wymiary/masa: 120,5 x 70 x 35 mm/335 g

PLUSY:

+ oryginalny design

+ kompaktowe rozmiary

+ łatwość obsługi

+ dobra jakość zdjęć

MINUSY:

- wysoka cena

- brak wbudowanej lampy błyskowej

- miejscami nieczytelne menu

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje