Must have każdego audiofila – test słuchawek Panasonic RP-HD605N

Jeśli myśleliście, że słuchawki bezprzewodowe nie są dla was, to koniecznie przeczytajcie niniejszy test, bo po jego lekturze będziecie musieli ten pogląd szybko zrewidować. Projektując model RP-HD605N Panasonic nie szedł bowiem na skróty. I zrobił wszystko, aby uniknąć kompromisów, na które godzi się, bez szemrania, wiele konkurencyjnych marek. W ten sposób na rynek trafił niezwykle udany sprzęt, który po prostu chce się mieć.

Wzornictwo i estetyka

Recenzowane słuchawki dostępne są w dwóch wariantach kolorystycznych: czarnym i brązowym. W wersji, która trafiła do naszej redakcji - smoliście czarnej noir black - próżno szukać jednak estetycznych fajerwerków. Panasonic zdecydowanie postawił bowiem na elegancję i szlachetny minimalizm. I słusznie: próżno szukać na rynku urządzeń równie wysmakowanych i oszczędnych w formie. Z obudowy nie krzyczy więc wielkie logo producenta, a jedyną designerską "ekstrawagancją" (w tym kontekście jest to zresztą - co trzeba z mocą podkreślić - z pewnością zbyt duże słowo) są nieliczne ozdobniki wykonane z lakierowanego plastiku. Nieco mniej zachowawcza stylistycznie będzie na pewno wersja w kolorze brązowo-miedzianym (ta szczególnie przypadła nam do gustu), która nie traci wszelako nic z elegancji testowanego przez nas urządzenia. Spasowanie wszystkich elementów stoi na bardzo wysokim poziomie. Plastiki - w przeważającej części matowo-satynowe - nie uginają się i nie trzeszczą nawet pod większym naciskiem. W trakcie codziennego użytkowania zrobiły na nas prędko bardzo dobre wrażenie. Są solidne i wykonane z precyzją, której niejeden flagowy produkt konkurencji mógłby im pozazdrościć. Poszczególne przyciski (przycisk zasilania, przycisk obsługujący tryb redukcji szumów i dwufunkcyjny "suwak" do zmiany głośności, który może również służyć do obsługi trybu słuchawkowego) zostały wkomponowane w ramkę nauszników w sposób niezwracający uwagi. Korpus wydaje się być dzięki temu wykonany z jednego kawałka tworzywa. 

Ergonomia i wygoda

Monolityczna, solidna konstrukcja słuchawek może budzić obawę, że należą do naprawdę konkretnej kategorii wagowej. Tak jednak nie jest: słuchawki ważą raptem 268 g, co jest wprost świetnym wynikiem - zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę, że zaszyto w nich akumulatory zapewniające im ok. 20 godzin ciągłej pracy w trybie bezprzewodowym (jeśli ze źródłem dźwięku połączymy je przez dołączony przez producenta kabel mini-jack, czas ten wydłuży się prawie dwukrotnie). Tu dochodzimy do rzeczy najważniejszej. A więc do tego, jak słuchawki "leżą" na głowie. Cóż, nie ma powodu, by kogokolwiek dłużej trzymać w niepewności: dzięki autorskiej konstrukcji Panasonica - nazywanej przez japońskiego producenta 3D-Ball - sprzęt świetnie układa się na głowie, nie uciskając ani uszu, ani skroni. Poduszki słuchawek (wykonane z pianki z pamięcią kształtu, która rzeczywiście pracuje, jak należy) cechują się ruchomością w trzech płaszczyznach, dzięki czemu wprost "przytulają" się do uszu użytkownika, izolując je od hałasu i niepożądanych dźwięków. Pałąk i gąbki nauszników wykonane zostały z materiału do złudzenia przypominającego skórę. W tym więc sensie wpisują się w proekologiczny trend racjonalnego gospodarowania surowcami naturalnymi, za którym już od dawna podążają bodaj wszystkie marki premium. Zapewniają bowiem świetne parametry techniczne (a co za tym idzie: znakomitą jakość odsłuchiwanego dźwięku), ale też nie przyczyniają się do degradacji środowiska. Słuchawki prędko i intuicyjnie sparujemy w dodatku z dowolnym źródłem dźwięku zgodnym ze standardem Bluetooth. O przebiegu operacji poinformuje nas dyskretny komunikat dźwiękowy oraz sygnał świetlny emitowany przez diodę powiadomień.

Brzmienie

Co bardziej niecierpliwych czytelników uspokajamy: słuchawki grają świetnie. Brzmienie jest czyste, a basy soczyste. Reprodukcja wysokich tonów również stoi na wysokim poziomie. Choć poszukując jakichkolwiek niedoskonałości (zwłaszcza przy wyższych poziomach głośności) pilnie nadstawialiśmy swoich uszu, powodów do narzekań doprawdy nie udało nam się znaleźć. I to niezależnie od tego, jakiej muzyki słuchaliśmy. Sprzęt Panasonica radził sobie zarówno z muzyką poważną czy filmową, jak i z nagraniami jazzowymi (Astigmatic Komedy brzmiało po prostu bajecznie - testowane słuchawki zaskoczyły nas dynamiką, responsywnością i bogactwem budowanej sceny). Absolutnie żadnych zastrzeżeń nie mogliśmy mieć również do tego, jak dawały sobie radę z odtwarzaniem hip-hopu czy muzyki elektronicznej. Na nasz odbiór wpłynął też niewątpliwie trójstopniowy tryb redukcji szumów, który rzeczywiście był nas w stanie odizolować od hałasu i szumów. Owszem, niemała w tym zasługa nauszników dopasowujących się do kształtu uszu i głowy sprawnie i szybko, ale całkowite wyłączenie trybu redukcji szumów skutkowało natychmiastowym pogorszeniem naszych subiektywnych wrażeń towarzyszących słuchaniu muzyki. Słuchawki Panasonic RP-HD605N parowaliśmy z kilkoma źródłami dźwięku (wśród nich znalazły się m.in. laptop ze średniej półki i kilka high-endowych smartfonów) i trzeba przyznać, że radziły sobie znakomicie z każdym z nich. I to nawet wtedy, gdy słuchaliśmy na nich nagrań charakteryzujących się niekoniecznie wysoką jakością. Pełnię możliwości wycisnęliśmy ze sprzętu Panasonica łącząc go w tandem z urządzeniami skalibrowanymi w zgodzie ze standardem Dolby Atmos. Musimy przyznać, że dopiero dzięki testowanym słuchawkom mogliśmy docenić wszystkie walory tej technologii. Okazało się bowiem, że za jej sprawą nawet smartfon - mieliśmy pod ręką jeden z tegorocznych, koreańskich flagowców - może zagrać w taki sposób, że nie będzie się można pozbierać z wrażenia.  

Podsumowanie

Przystępując do testów w sprzęcie Panasonica naprawdę chcieliśmy się dopatrzyć wad i niedoróbek. Czegokolwiek, do czego można by się przyczepić. Nasza niewiara w słuchawki bezprzewodowe - właśnie za sprawą recenzowanego egzemplarza - prędko jednak się ulotniła. Testowany model - oznaczony przez producenta jako RP-HD605N - grał po prostu wyśmienicie, trzymając wszystkie deklarowane przez Panasonica parametry. Nie mogliśmy narzekać ani na jakość dźwięku (duża w tym zapewne zasługa wykorzystywanych w nim kodeków generujących dźwięk w wysokiej rozdzielczości, czyli technologii Qualcomm aptX, Qualcomm aptX HD oraz LDAC), ani na ergonomię czy czas pracy na baterii (słuchawki obsługują tryb szybkiego ładowania, wobec czego do pełna można je naładować błyskawicznie). Na wyróżnienie zasługuje też autorski "patent" Panasonica, dzięki któremu dźwięk dobiegający z testowanych słuchawek mogliśmy wyciszyć tylko jednym gestem (żeby znacznie zredukować głośność dobiegającej do nas muzyki, wystarczyło jedynie przykryć prawy nausznik dłonią). W ten sposób nie musieliśmy za każdym razem - gdy ktoś np. niespodziewanie nas zaczepił lub zagadnął - ściągać słuchawek. Dla nas - naprawdę świetna sprawa. Na koniec - jeszcze kilka słów na temat zastosowanego w recenzowanym sprzęcie trybu redukcji szumów. Bardzo sprawnie tłumił wszelkie szmery (klimatyzacji, pracujących komputerów) i szum rozmów dobiegający do nas z sąsiednich redakcyjnych pomieszczeń. To ważna informacja dla wszystkich, którzy pracują na co dzień w open space’ach czy - całkiem po prostu - często podróżują. 

Tekst powstał we współpracy z marką Panasonic.

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje