Mac OS X Lion - Król Lew od Apple

W wakacje Apple wypuściło na rynek nową wersję swojego systemu operacyjnego - Mac OS X. Jak sprawdza się on w praktyce i czy to dobra alternatywa dla Windows?

Z nowymi wersjami systemów operacyjnych jest dokładnie tak samo, jak z zupełnie nowymi technologiami - większość użytkowników podchodzi do nich ostrożnie. Zasada ta sprawdza się tu tym bardziej, że system operacyjny ma kluczowe znaczenie w trakcie korzystania z komputera na co dzień. Wszystkie błędy i choroby wieku dziecięcego mogą negatywnie odbić się na finansach firmy, terminie oddania pracy zaliczeniowej czy - najzwyczajniej w świecie - nerwach użytkownika. Przez ostatnich kilka miesięcy sprawdzaliśmy czy najnowszy system Apple - OS X Lion - nie wywołuje u użytkowników reakcji alergicznych, palpitacji serca i wzmożonej nerwowości. Oto diagnoza.

Przez instalacją

Reklama

Pierwszą nowością w przypadku Liona jest sposób jego dystrybucji. Zakup i instalacja odbywa się z poziomu usługi Mac App Store, czyli oficjalnego sklepu z aplikacjami dla OS X. Proces wgrywania nowej wersji trwa około 30 minut i nie wymaga od użytkownika większej uwagi.

W trakcie pierwszego uruchomienia systemu rzuca się w oczy zupełnie odmieniony panel logowania - zniknęło tradycyjne okienko, znane z wcześniejszych edycji systemu. W samym Lionie znaleźć można kilka nowych funkcji, ale nie pozbawiają one użytkownika złudzenia, że tak samo jak w przypadku przejścia z Visty na Windows 7, są to wyłącznie zmiany kosmetyczne. I nie bez kozery wspominam tu o kosmetyce, bowiem system doczekał się również odświeżenia po stronie graficznej. Wszystkie kontrolki sprawiają wrażenie bardziej dopracowanych.

Launchpad

W trakcie konferencji zapowiadającej Liona, Steve Jobs podkreślił, że firma Apple zamierza w jak największym stopniu zunifikować interfejsy swoich dwóch systemów: mobilnego i desktopowego. Jednym z efektów takiej polityki jest właśnie Launchpad, czyli nic innego jak pulpit aplikacji wzorowany na tym, który znamy z iPhone'ów czy iPadów. Rozwiązanie bardzo sympatyczne, aczkolwiek sam nie skorzystałem z niego wiele razy. Wiem natomiast, że Launchpad o wiele lepiej niż w przypadku desktopów sprawdza się na MacBookach, które posiadają panel dotykowy z obsługą różnych gestów. Wraz z ostatnią aktualizacją, Apple zdecydowało się jednak na powiększenie ikon w Launchpadzie i, niestety, rozwiązanie wygląda teraz niezbyt ładnie.

Mission Control

Mission Control to w wolnym tłumaczeniu Centrum Dowodzenia. Jest to funkcja osiągalna poprzez dedykowany przycisk na klawiaturze, która wyświetla na pełnym ekranie miniaturki wszystkich otwartych dokumentów, aplikacji oraz wirtualnych pulpitów. Po najechaniu myszką w okolice prawego górnego rogu ekranu, pojawia się możliwość swobodnego dodawania kolejnych pulpitów. Aby zawrzeć wybraną aplikację na ekranie wirtualnym wystarczy ją zaznaczyć i przenieść w żądane miejsce. Jest kolorowo, ładnie, ale nie do końca odpowiednio dla użytkowników profesjonalnych, dla których poprzednie rozwiązanie - Spaces - było zwyczajnie lepsze.

Gestów miliony

Apple wręcz uwielbia stosować w swoich urządzeniach rozwiązania oparte na wykorzystywaniu gestów. Nie dziwi zatem fakt, że w OS X Lion pojawiło się kilka nowych. Problem polega na tym, że ilość kombinacji gestów w Lionie osiągnęła apogeum. Korzystanie z nich stało się męczące, bowiem w ostateczności trudno zapamiętać wszystkie udostępnione możliwości. Kiedy korzystam z komputera nie chcę się zastanawiać nad tym ile palców dotyka obecnie gładzika.

Tryb pełnoekranowy inny niż znamy

Kolejną nowością w Lionie jest możliwość uruchamiania aplikacji w trybie pełnoekranowym. Jednak myli się ten, kto uważa, że jest to takie samo rozwiązanie, jakie znamy z Windowsów. Kliknięcie małej ikony w prawym górnym rogu ekranu pozwala na utworzenie z aplikacji osobnego pulpitu wirtualnego. Dostać się do niej możemy przy pomocy Mission Control lub korzystając z gestu przesunięcia dwoma palcami w lewo lub prawo, po gładziku lub po Magic Mouse. Muszę przyznać, że ta funkcja w nowym systemie najbardziej przypadła mi do gustu. Pozwala on uniknąć zbędnego bałaganu na pulpicie i poszukiwania okien otwartych aplikacji. Po przesiadce na Windowsa zdecydowanie mi jej brakowało.

Najważniejsze nowości w Mac OS X Lion:

Automatyzacja działań

W OS X Lion Apple postawiło na pozbawienie użytkownika konieczności pamiętania o zapisywaniu stanu swojej pracy. Po pierwsze, system w trakcie zamykania pyta użytkownika, czy po ponownym uruchomieniu chce on przywrócić wszystkie aplikacje i dokumenty do stanu sprzed zamknięcia. Po drugie, w trakcie edycji dokumentów w obsługiwanych aplikacjach są one automatycznie zapisywane, w związku z czym użytkownik nie musi pamiętać o wciskaniu co 5 minut przycisku "Zapisz". W przypadku, gdy chcemy powrócić do którejś z wcześniejszych wersji dokumentu, możemy skorzystać z modułu Resume. Użytkownik uzyskuje w nim dostęp do wszystkich wcześniejszych wersji danego dokumentu. Rozwiązanie to brzmi dobrze, jednak doświadczenie pokazuje, że początkowo sprawia niemałe problemy wynikające z wcześniejszych przyzwyczajeń. Dopiero po jakimś czasie zaczyna się je doceniać.

Airdrop

Apple zawsze przygotowuje funkcje dedykowane swoim najbardziej lojalnym klientom. Należy do nich opcja Airdrop, dzięki której możliwe staje się bezprzewodowe przesyłanie plików pomiędzy komputerami Mac znajdującymi się w jednej sieci bezprzewodowej. Brzmi dobrze, jednak praktyka pokazuje, że Airdrop nie nadaje się raczej do przesyłania dużych dokumentów czy wręcz całych katalogów. Proces w takich przypadkach jest bardzo długi i mija się z celem. Natomiast do małych plików jak najbardziej się przydaje. O ile kogoś stać na kupno kilku komputerów Mac...

Czy warto?

Oprócz wyżej wymienionych funkcji OS X Lion oferuje również wiele poprawek, m.in. redesign aplikacji mailowej. Czy warto więc dokonywać aktualizacji? W trakcie kilku miesięcy korzystania z Liona napotkałem na masę problemów wieku dziecięcego systemu. Zdarzało się zrywanie połączeń bezprzewodowych, problemy z przyłączeniem klawiatury Bluetooth po wybudzaniu komputera oraz niekontrolowane wycieki pamięci - szczególnie w nowej wersji przeglądarki Safari.

Część z tych błędów została poprawiona kilka dni temu w zbiorczej aktualizacji. Lion jest obecnie systemem dobrym dla użytkownika domowego. W środowiskach produkcyjnych sugerowałbym wstrzymanie się od aktualizacji jeszcze przez jakiś czas. Lew ryczy jak trzeba, ale wypadałoby go dostroić...

Cena: 24 euro

Dowiedz się więcej na temat: apple | system operacyjny | Mac OS | Król Lew | OS X Lion

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje