Reklama

Fujifilm X-Pro1 - bezlusterkowciec z najwyższej półki

X-Pro1 to pierwszy bezlusterkowiec w ofercie Fujifilm. Aparat należy do topowej w ofercie japońskiego producenta serii X i podobnie jak wcześniejsze cyfrówki z tej linii wyróżnia się za sprawą oryginalnego designu w stylistyce retro. Sam wygląd to jednak nie wszystko, bo także pod względem rozwiązań czysto technicznych X-Pro1 jest konstrukcją bardzo oryginalną. Na czym polega ta niezwykłość?

Zacznijmy od serca aparatu, czyli od matrycy. Bezlusterkowiec Fujifilm wyposażony został w nowatorski, 16,3-megapikselowy sensor X-Trans CMOS w rozmiarze APS-C. Czujnik nie posiada filtra dolnoprzepustowego, co ma poprawiać ostrość zdjęć, ale także - przynajmniej w teorii - zwiększa ryzyko wystąpienia efektu mory. Aby tego uniknąć, w konstrukcji sensora zrezygnowano z klasycznej siatki Bayera, czyli kwadratów z czterema pikselami (dwa zielone i po jednym czerwonym i niebieskim). Zastąpiły je komórki zbudowane z 36 pikseli (6x6), w których czujniki RGB zostały rozmieszczone w sposób losowy.

Reklama

Druga ciekawostka związana jest z optyką. Aparat współpracuje ze szkłami, posiadającymi zupełnie nowe mocowanie typu X. Pojawienie się nowego systemu optyki dla pierwszego bezlusterkowca nie jest może niczym niezwykłym, ale same obiektywy warte są uwagi. Wraz z premierą X-Pro1 Fujifilm zaprezentowało bowiem wyłącznie jasne stałki - Fujinon XF 18 mm F2 R, XF 35 mm F1.4 R oraz XF 60 mm F2.4 R Macro. Każda z nich wyposażona została w pierścień, służący do ręcznej regulacji wartości przysłony.

Ostatnią innowację stanowi hybrydowy wizjer, łączący w sobie funkcjonalność celownika optycznego i cyfrowego. Rozwiązanie to po raz pierwszy zastosowano we wcześniejszym modelu X100, lecz w przypadku X-Pro1 działa ono w nieco inny sposób. Więcej na ten temat napiszemy w dalszej części naszego testu. Kończąc wstęp warto natomiast wspomnieć o jeszcze dwóch, istotnych cechach bezlusterkowca Fujifilm. Pierwszą z nich jest zastosowany w cyfrówce procesor obrazu - EXR Pro - drugą: system ultradźwiękowego oczyszczania, w który uzbrojony został sensor aparatu.

Jak widać, X-Pro1 na pierwszy rzut oka prezentuje się bardzo atrakcyjnie. Ale czy w praktyce rzeczywiście jest tak dobry? Przekonajmy się!

Budowa

Bezlusterkowiec firmy Fujifilm, podobnie jak wcześniejesze modele z serii X, nawiązuje wyglądem do klasycznych, analogowych aparatów dalmierzowych. Czy taka stylistyka może się podobać jest rzeczą gustu, ale trzeba przyznać, że przy całej swej oryginalności X-Pro1 wykonany został bardzo solidnie i z wykorzystaniem dobrej jakości, trwałych materiałów. Solidne są również rozmiary cyfrówki - 139, 5 x 81, 8 x 42, 5 mm - oraz jej ciężar, który z baterią i kartą pamięci wynosi ok. 450 gramów.

Trudno mówić w tym przypadku o aparacie kieszonkowym, ale duże rozmiary korpusu sprawiły, że zarówno chwyt aparatu, jak i dostęp do przycisków sterujących są bardzo wygodne. Klawisze, przełączniki i pokrętła cyfrówki rozlokowane zostały w ergonomiczny sposób, który zapewnia łatwą i szybką obsługę.

Z przodu obudowy, oprócz przycisku zwalniania obiektywu, umieszczono przełącznik trybu autofokusa oraz dźwignię, która odpowiada za przełączanie trybu pracy wizjera (opcja optyczna lub cyfrowa). Na górze korpusu znajdziemy z kolei: gorącą stopkę, pokrętła czasu naświetlania i korekty ekspozycji, włącznik zasilania (połączony ze spustem migawki i wyposażony w gwint dla wkręcanego wężyka spustowego) oraz programowalny klawisz Fn, który domyślnie odpowiada za regulację czułości.

Z tyłu aparatu, powyżej ekranu LCD, znajdują się: wizjer, przełącznik wizjer/wyświetlacz (VIEW MODE) oraz pokrętło sterujące. W kolumnie, na lewo od wyświetlacza, umieszczono przyciski: trybu migawki, pomiaru światła i wyboru pola ostrości/kosza. Na prawo od ekranu znajdziemy natomiast: przycisk podglądu obrazów, klawisz blokady AE-L/AF-L, przycisk menu podręcznego (oznaczony literą Q), a także przycisk menu głównego wraz z klawiszami nawigacyjnymi (jeden z nich odpowiada równocześnie za uruchamianie trybu makro) i przełącznik odpowiadający za układ informacji wyświetlanych na ekranie.

Uważny czytelnik zauważy w tym miejscu, że funkcjonalność przycisków jest nieco inna niż w przypadku wcześniejszych modeli X100 i X10. Brakuje np. klawisza RAW oraz przełączników dedykowanych trybom balansu bieli czy samowyzwlaczowi. Zamiast nich pojawił się wspomniany przycisk Q, umożliwiający szybki dostęp do najważniejszych ustawień. Aparat nie został również wyposażony we wbudowaną lampę błyskową, w związku z czym na obudowie próżno szukać klaiwsza, odpowiadającego za tryb flesza. X-Pro1 posiada natomiast w złącze synchronizacyjne dla lamp zewnętrznych. Umieszczono je po lewej stronie korpusu.

Pozostałe złącza (USB i HDMI) znajdują się pod klapką, po prawej stronie obudowy. Komorę akumulatora i slot karty pamięci umieszczono w tradycyjnym miejscu - na spodzie obudowy.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje