Reklama

Canon PowerShot G7 X Mark III - test

Canon PowerShot G7 X Mark III /INTERIA.PL

Sprawdzamy zaawansowany aparat kompaktowy PowerShot G7 X Mark III japońskiej firmy Canon. Czy to dobra propozycja dla chcących robić zdjęcia, które będą pamiątką na wiele lat?

Reklama

Stwierdzenie, że niewielkie aparaty kompaktowe zostały zastąpione przez smartfony nie jest niczym odkrywczym. Kosztujące mniej niż 1000 zł "foto-małpki" to produkt niecieszący się dużym zainteresowaniem. Nic dziwnego, skoro przeciętny użytkownik myśli, że ma w swoim telefonie za 1099 zł optykę porównywalną do aparatu z krwi i kości. Jest to oczywiście błędne rozumowanie, ale często przekonujemy się o tym dopiero po wydrukowaniu zdjęcia w dużym formacie lub sprawdzeniu tych "udanych" (jak sądziliśmy) fotografii wykonanych 2 lata temu podczas urodzin - nagle okazuje się, że wspomniany kompakt z niższej półki, nawet sprzed wielu lat, zrobiłby lepsze zdjęcia.

Spadek popularności tańszych kompaktów nie oznacza, że cały segment aparatów zniknął z rynku. Kompakty z wyższej półki, przykładowo modele za ponad 3000 zł, otrzymują kolejne iteracje, zarazem stanowiąc alternatywę dla fotograficznych smartfonów w podobnej cenie. Postanowiliśmy sprawdzić taki aparat - Canon G7 X Mark III ze znanej rodziny PowerShot.

Wygląd i wykonanie

Reklama

G7 X Mark III prezentuje się naprawdę stylowo, łącząc nowoczesność z bardziej klasycznym designem. W rzeczywistości wizualne różnice w stosunku do poprzedniej generacji testowanego modelu nie są duże, ale w przypadku aparatów to nie problem. Canon zdecydował się na fuzję charakterystycznych dla aparatów stopów materiałów z gumą (w celu zminimalizowania zarysowań). GX 7 ma ukryty obiektyw wyskakujący po zwolnieniu blokady. Z obiektywem "w górze" aparat jeszcze bardziej przypomina sprzęty z czasów, kiedy nikt nie słyszał o komórkach, a co dopiero o smartfonach.

Umieszczony w aparacie 3-calowy, dotykowy ekran LCD umożliwia odchylenie wyświetlacza do 180 stopni, dzięki czemu z łatwością wykonamy autoportret. Rozłożenie przycisków, ich identyfikacja wizualna i samo pokrętło nie różnią się wiele od innych aparatów Canona. Niestety, na próżno szukać tutaj wizjera.

Na bocznej ścianie urządzenia znajdziemy złącze micro HDMI, a także - co bardzo istotne - wejście na mikrofon. Sprzęt ma port USB-C z funkcją ładowania i stałego zasilania. Nie musimy zatem korzystać z ładowarki z zestawu, aby naładować aparat. Ogólne wymiary opisywanego canona wynoszą: 105,5 na 60,9 na 41 mm, a waga - wraz z baterią - niewiele ponad 300 g. To dobry wynik, czyniący z G7 X Mark III mobilnego kompana smartfonu. Bez problemu zmieścimy go torebce czy nawet w kieszeni.

Specyfikacja

Skupmy się wyłącznie na najistotniejszych kwestiach związanych z optyką. Matryca CMOS w testowanym modelu ma rozdzielczość 20,1 Mpix. wykonując zdjęcia w rozdzielczości 5472 na  3648 pikseli

Zmiennoogniskowy obiektyw ma 4,2-krotny zoom optyczny i światło f/1,8-2,8. Zbliżenie cyfrowe wynosi 8,4 x, a ogniskowa (dla 35 mm) - 24 - 100 mm. Aparat oferuje prędkość do 20 kl./sek. (do 30 kl./sek. w trybie RAW Burst).

W środku znajdziemy procesor DIGIC 8 odpowiedzialny za - rzeczywiście - szybkie działanie aparatu. Menu w GX 7 to standardowe rozwiązanie stosowane przez Canona w innych aparatach tej firmy.

Podczas robienia zdjęć mamy dostęp w czasie rzeczywistym do Menu Q, gdzie szybko ustawimy ISO czy balans bieli. W czasie rzeczywistym możemy również skorzystać z filtrów. Oczywiście bardziej zaawansowani użytkownicy będą woleli operować pokrętłem i ustawieniami manualnymi.

Bateria starczy na całodzienną wycieczkę. Producent mówi o możliwości wykonania około 260 zdjęć. Jak na aparaty fotograficzne jest to dość standardowy wynik.

Robimy zdjęcia

Wszystkie opisane powyżej rozwiązania sprawiają, że wykonywanie zdjęć GX 7 III nie sprawia problemów. Trudno mieć większe zastrzeżenia do jakości robionych fotografii, może za wyjątkiem drobnych szumów na wyższym ISO. Autofocus sprawdza się doskonale, mając jedynie pewne problemy nocą lub przy bardzo słabym oświetleniu. W praktyce niektórym może przeszkadzać brak wizjera, ale jest to subiektywna kwestia. Canon wie, jak robić "dobry kompakt" -  testowany sprzęt jest tego przykładem.  

Aparat radzi sobie zaskakująco nieźle nocą, dostarczając bardzo naturalnych fotografii po zmroku. W "bojach" dobrze sprawdzi się również zoom optyczny, nawet jego cyfrowe "przedłużenie" wypada nieźle.

Przykładowe fotografie można znaleźć poniżej:

Jakość wideo

Poziom rejestrowanego materiału wideo jest dobry. Nowy G7 X powstawał z myślą o twórcach treści wideo. Aparat rzecz jasna poradzi sobie z treściami w 4K, chociaż bitrate powstałych treści mógłby być lepszy. Filmiki możemy kręcić w 100 i 120 klatach w Full HD. Oprócz wspomnianego mikrofonu, praktycznym rozwiązaniem okazuje się być udana stabilizacja obrazu, a także możliwość transmisji na żywo na YouTube’a (jeśli ktoś planuje z niej korzystać). Najistotniejszym elementem pozostaje sama poprawna jakość, a do niej nie ma istotnych zastrzeżeń, jak na sugerowaną cenę i możliwości kompaktów.

Przykładowy materiał wideo:

Podsumowanie

Cena: około 3200 zł


Dowiedz się więcej na temat: Canon | aparaty kompaktowe | PowerShot

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje