Sztuka zatapiania statków

Czego potrzeba, by posłać okręt wojenny na dno morza? Torpedy! Chyba że wrak ma służyć wyraźnie określonym celom. Wówczas nie obejdzie się bez kilkuletniego planowania i chirurgicznej wręcz precyzji.

Słońce bezlitośnie nagrzewało USNS General Hoyt S. Vandenberg. Weteran wojenny miał znaleźć miejsce wiecznego spoczynku na pełnym morzu, około 11 kilometrów na południowy wschód od Key West na Florydzie. W ostatniej drodze dawnemu okrętowi telemetrycznemu amerykańskiej marynarki wojennej towarzyszyło około 2000 łodzi. Po dotarciu do celu towarzysze opuścili olbrzyma odznaczonego m.in. Medalem za Służbę w Obronie Narodowej. Vandy - jak poufale nazywali go marynarze- raz jeszcze ustawił się dziobem do wiatru, po czym nad oceanem rozbrzmiało wydobywające się z głośników odliczanie. Gdy dobiegło końca, 42 ładunki wybuchowe wyrwały 42 otwory w burtach i posłały bohatera wojennego prosto w otchłań...

Ile kosztuje 160-metrowy wrak?

Reklama

Żadna inna misja tego mierzącego prawie 160 metrów statku nie wymagała tak wielu przygotowań jak jego podróż na dno. - Mieliśmy tylko jedną próbę, aby zamienić Vandyego w najlepsze na całym świecie miejsce do nurkowania - wyjaśnia Joe Weatherby. To właśnie szef organizacji Artifical Reef International jest odpowiedzialny za morski pogrzeb okrętu. - Sztuczne rafy tworzą środowisko życia dla oceanicznej fauny, a to jest dobre dla rybaków. Ale rafa musi też spektakularnie wyglądać, by zechcieli dotrzeć tu amatorzy nurkowania. W przeciwnym razie moglibyśmy zatapiać zwykłe wózki sklepowe. Spośród 400 wycofanych z użycia jednostek o napędzie parowym wybór padł na okręt zwiadu elektronicznego, przede wszystkim z powodu różnorakich nadbudówek znajdujących się na jego pokładzie oraz mających średnice od 2 do 20 metrów talerzy radarów. 

Osobom nurkującym we wraku gwarantuje to urozmaicenie, ale jedynie pod warunkiem, że Vandy zostałby posadowiony prosto - oraz w tej pozycji pozostał. Właśnie dlatego zatopienie statku jest prawdziwą sztuką... Przygotowania trwały około 13 lat! Weatherby musiał zdobyć 8,6 miliona dolarów i stosowne zezwolenia od 18 różnych urzędów. Podczas serii 130 nurkowań zespół określił idealne miejsce do spoczynku okrętu: takie, gdzie dno jest miękkie i piaszczyste, a morze ani zbyt głębokie, ani zbyt płytkie.

Technicy miesiącami uwalniali statek od wszystkiego, co mogłoby zanieczyścić środowisko. Usunięto choćby 70 metrów sześciennych farby i ponad 300 kilometrów kabli. Najtrudniejsze były jednak obliczenia dotyczące samego zatopienia: w ciągu paru minut do wnętrza Vandyego wtargnąć miały cztery miliony litrów wody. Jeśli - tak jak miało to miejsce u wybrzeży Florydy w 2002 roku w trakcie planowanego zatopienia Spiegel Grove - nie stanie się to w pełni synchronicznie, wówczas olbrzym przechyli się. Spiegel Grove kilka godzin przed zatopieniem przewrócił się na prawą burtę, a potem opadł niemal pionowo w dół, tak że dziób nadal lekko wystawał z wody.

Jak kroić blachę materiałem wybuchowym?

- Technika ta wymaga chirurgicznej precyzji - wyjaśnia Dave Sirak z zespołu Weatherby’ego. - Ładunki wybuchowe powodują proste przecięcie, niczym wykonane nożem- uzupełnia Jeffrey Dey z firmy zajmującej się złomowaniem statków. Już parę tygodni wcześniej technicy umieścili na Vandym 3000 ton balastu, a ściany powyżej linii wody przedziurawili za pomocą palników. W tych dokładnie wymierzonych miejscach woda powinna szybko wnikać do środka, zaś powietrze wydostawać się na zewnątrz. Jednak na ile godne zaufania były komputerowe symulacje? To miało się okazać dopiero w praktyce. Wykorzystując model okrętu, inżynierowie kilkaset razy wypróbowali zatopienie - tak długo, aż wszystkie dziury znalazły się na swoim miejscu. - Niektóre testy były przeprowadzane nawet z użyciem prochu strzelniczego- opowiada Dey. - Prosto w dół, jak windą, to optymalne rozwiązanie.W przeciwnym razie istnieje ryzyko,że statek się złamie.

Wreszcie nadszedł ten moment: holowniki zaciągnęły General USNS Hoyt S. Vandenberg do miejsca, gdzie na 42 metrach głębokości miał zakończyć swój żywot w postaci wielkiej sztucznej rafy. Nurkowie sprawdzili jeszcze, czy w pobliżu nie pojawiły się duże ryby albo żółwie,i zasygnalizowali: "droga wolna". Gdy minęła 10:20, na morzu rozległ się głuchy grzmot, a Vandy, bulgocząc,zaczął natychmiast osuwać się w dół. Właśnie rozpoczęła się jego ostatnia, 90-minutowa podróż - do której przygotowania trwały 13 lat...

Artykuł pochodzi ze "Świata Wiedzy" 7/2018 - sprawdź, o czym można przeczytać w najnowszym numerze

Dowiedz się więcej na temat: statek

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje