Reklama

Rembrandt i da Vinci wcale nie mieli zeza

Rembrandt i da Vinci, chociaż tworzyli w różnych stuleciach, mieli jedną wspólną cechę: sposób, w jaki widzieli siebie w lustrze był inny od tego, jak postrzega się większość osób.

Mistrz renesansu - Leonardo da Vinci, a także XVII-wieczny holenderski geniusz Rembrandt van Rijn, malowali autoportrety w osobliwy sposób - z jednym okiem skierowanym na zewnątrz. Doprowadziło to wielu uczonych do wniosków, że malarze cierpieli na zeza. Uważano, że mają oni szczególny rodzaj zeza zwany egzotropią, w którym jedno lub oboje oczu są skierowane na zewnątrz.

Niestety, nie istnieją żadne dokumenty historyczne, które łączą malarzy z takim stanem zdrowia. Nowe badania sugerują, że tak naprawdę nie cierpieli oni na egzotropię, a po prostu mieli jedno dominujące oko, które skłoniło ich do postrzegania siebie w lustrze w specyficzny sposób.

Patrząc w lustro na własne oczy, można skupiać się tylko na jednym oku na raz. Oko, na które skupia się uwagę, widzi swoje odbicie bezpośrednio, ale drugie, patrzące na pierwsze oko pod kątem, widzi je, jakby było skierowane na zewnątrz. Mózg większości osób w naturalny sposób uczy się patrzeć w normalny sposób i ignorować odchylenia od normy. Ale niektórzy ludzie - obdarzone dominującym okiem - widzą siebie zawsze z punktu właśnie tego organu.

Reklama

Uczeni przeprowadzili badania robiąc zdjęcia oczom człowieka, jakby nie mieli oka dominującego i jakby je mieli. Następnie sformułowali równanie matematyczne opisujące stopień postrzeganej egzotropii, która zależy od odległości między osobą a lustrem, a także odległością między oczami danej osoby.

Analizy potwierdziły, że Rembrandt i da Vinci wcale nie mieli zeza, a specyficzna postawa na autoportretach wynika właśnie z efektu dominującego oka.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje