Próba kontaktu z Philae 12 marca

ESA zapowiedziała, że 12 marca o 05:00 CET podejmie próbę nawiązania łączności z lądownikiem Philae sondy Rosetta.

Obecnie lądownik powinien otrzymywać około 2 razy więcej promieni słonecznych niż w listopadzie 2014 roku, gdy osiadł w zacienionym miejscu gdzieś na powierzchni komety 67P/Czuriumow-Gerasimienko. Naukowcy mają nadzieję, że przełoży się to na wzrost ilości energii elektrycznej dostępnej dla lądownika. Kierownik projektu Philae Stephan Ulamec mówi, że "najpewniej nadal jest za zimno, aby lądownik się wybudził, ale warto już próbować". Według Ulameca, każdy dzień zwiększa prawdopodobieństwo sukcesu.

Reklama

Aby lądownik mógł wznowić pracę muszą zajść przynajmniej dwie okoliczności. Po pierwsze, temperatura w jego wnętrzu musi wzrosnąć przynajmniej do -45ºC. Niestety, do przypuszczalnego miejsca jego lądowania, nazwanego Abydos, dociera bardzo mało światła (przypuszcza się, że dociera ono tam jedynie przez 1,3h) i jest tam znacznie zimniej niż zakładano.

Po drugie, ogniwa słoneczne Philae muszą wygenerować co najmniej 5,5 W energii elektrycznej. Cała dostępna moc będzie wykorzystywana do ogrzania lądownika. Gdy zostanie przekroczona temperatura -45ºC i lądownik dalej będzie odnotowywał dostęp do energii elektrycznej, wtedy spróbuje zacząć ładować swój akumulator.

Jeśli to się powiedzie, Philae będzie co 30 minut włączał swój odbiornik i nasłuchiwał transmisji z Rosetty. Jednak, aby móc nawiązać łączność dwukierunkową, lądownik będzie potrzebował co najmniej 19 watów energii elektrycznej. Tyle mocy potrzebne jest do uruchomienia pokładowego nadajnika mogącego skontaktować się z sondą Rosetta.

Rosetta będzie nadawała do Philae komendy mające na celu próbę optymalizacji wykorzystania energii elektrycznej, co może zwiększyć późniejsze szanse na odpowiedź lądownika. Nawet jeśli Philae nie będzie mógł skontaktować się z Rosettą, to może być w stanie wykonać odebrane rozkazy. Jest to tak zwane “dowodzenie na ślepo". Do 20 marca oba statki kosmiczne będą miały 11 okazji do skontaktowania się ze sobą.

Obsługa lądownika przygotowuje się także na ewentualność, że praca z urządzeniem będzie możliwa tylko w określonym czasie, gdy na tej części powierzchni komety będzie panował dzień.

Jeśli Philae będzie nadawał, pierwsze co prześle to informacje o swoim stanie technicznym, a przede wszystkim o stanie baterii i dostępnej energii elektrycznej. Od tego zależy na co więcej będą mogli pozwolić sobie operatorzy, i tym samym jak będzie dalej wyglądała misja pierwszego w historii lądownika na komecie.

Jeśli do 20 marca nie uda się skontaktować z Philae, ESA na pewno podejmie jeszcze kolejne próby.

Dowiedz się więcej na temat: Philae | Rosetta | ESA

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje