Reklama

Powietrze wokół Notre Dame już nie jest toksyczne

Okolice niedawno spalonej katedry Notre Dame były zamknięte z powodu niebezpiecznego poziomu skażenia ołowiem. Było ono 32-65 razy większe od dozwolonego limitu zalecanego przez francuskie służby na poziomie 0,3 g/kg masy ciała. Teraz jest już bezpiecznie.

Zakaz dodawania ołowiu do farb został ustanowiony we Francji w 1948 r., ale dach katedry Notre Dame był malowany w XII w. Farby wtedy stosowane były praktycznie wypełnione toksycznym ołowiem po brzegi. Kiedy struktura ta uległa stopieniu, wysoki poziom pierwiastka został uwolniony do okolicy. To nie wszystko, bo setki ton ołowiu zostało wykorzystane do budowy szkieletu katedry i wieży, która zawaliła się podczas pożaru.

Dwa tygodnie po pożarze, władze francuskie nakazały okolicznym mieszkańcom o przetarcie wilgotną szmatką wszelkich powierzchni, na których mógł osiąść pył z pożaru. W ubiegły czwartek wydano oświadczenie, że nie ma ryzyka zatrucia ołowiem w wyniku wdychania powietrza z bezpośredniej okolicy katedry. Wysokie poziomy pierwiastka ograniczają się obecnie jedynie do samego kompleksu sakralnego.

Zatrucie ołowiem występuje, gdy pierwiastek ten gromadzi się w organizmie przez długi czas. Jest to szczególnie niebezpieczne dla kobiet w ciąży i dzieci poniżej 6. roku życia. Ale nawet niewielka ilość ołowiu może być niebezpieczna dla osób o niewłaściwie działającym układzie odpornościowym. Wysokie poziomy ołowiu mogą być nawet śmiertelny.

Reklama

To właśnie farby na bazie ołowiu i pierwiastek ulatniający się z konstrukcji starszych budynków są głównymi źródłami zatrucia ołowiem u dzieci. Inne źródła obejmują także skażone powietrze, wodę i glebę. Jest to szczególnie trudne, bo objawy zatrucia ołowiem często nie dają specyficznych objawów.

Eksperci do spraw środowiska apelują, aby wszelkie odpady związane z pożarem katedry zostały niezwłocznie uznane za toksyczne i usunięte zgodnie z obowiązującymi protokołami bezpieczeństwa.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama