Reklama

Pentagon: Robot nigdy nie zabije człowieka bez rozkazu

Pentagon chce mieć stuprocentową pewność, że za każdorazowe odpalenie śmiercionośnego ładunku przez latającego robota odpowiada człowiek.

Zastępca sekretarza obrony - Ashton Carter - podpisał dokument, zawierający serię instrukcji do zminimalizowania prawdopodobieństwa i skutków awarii autonomicznych lub półautonomicznych uzbrojonych robotów, które mogą prowadzić do niezamierzonych działań, np. skrzywdzenia człowieka. Zarówno wyposażenie, jak i oprogramowanie musi zawierać systemy zapobiegające takiemu scenariuszowi. - Projekt musi mieć odpowiedni interfejs zależności człowiek-maszyna. Ale przede wszystkim musi działać zgodnie z intencjami dowódcy i operatora. Jeśli taki kontakt zostanie utracony, nie może podjąć niezaplanowanych działań, musi szukać kontaktu z dowództwem, zanim podejmie jakiekolwiek decyzje. W przeciwnym razie Pentagon nie kupi takiego sprzętu i nie wykorzysta go - komentuje Carte.

Reklama

W chwili obecnej trudno mówić o autonomii robotów bojowych. Aczkolwiek istnieją przypadki, które są w stanie podejmować decyzje samodzielnie, albo w pełni automatycznie wykonywać dane czynności. Do niekontrolowanych ataków na ludzi trochę im brakuje, ale grunt jest bardzo grząski i należy stąpać po nim wyjątkowo ostrożnie. Nie wiadomo przecież, co czeka nas za kilkanaście lub kilkadziesiąt lat. Swoje poważne obawy wyraziły w tej kwestii środowiska ochrony praw człowieka, które domagają się zakazu rozwijania autonomicznych maszyn bojowych.

Czy dyrektywa podpisana przez Cartera uspokoi pełnych obaw przeciwników tego typu technologii? Warto zwrócić uwagę, że zawierają one instrukcje mające na celu zminimalizowanie prawdopodobieństwa i skutków awarii, a nie zaprzestania rozwoju autonomicznych maszyn.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: dron | samolot bezzałogowy | Pentagon

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje