Reklama

Odłamki chińskiego satelity uszkodziły rosyjski obiekt

22 stycznia 2013 roku doszło do zderzenia małego rosyjskiego satelity BLITS z odłamkiem chińskiego satelity Fengyun 1C. Ten chiński satelita został zniszczony w styczniu 2007 roku w ramach testu broni antysatelitarnej.

11 stycznia 2007 roku Chiny dokonały testu broni antysatelitarnej (ASAT). Na cel testu wybrano starego i nie działającego satelitę Fengyun 1C. Próba się powiodła - satelita został zniszczony, ale ponieważ Fengyun 1C został na dość wysokiej orbicie (około 865 km), wytworzona chmura szczątków w większości pozostała w przestrzeni kosmicznej, stwarzając ryzyko dla innych satelitów. Według szacunków w wyniku tego testu ASAT powstało ponad 2000 szczątków wielkości większej od piłeczki golfowej i ponad 150 tysięcy mniejszych odłamków.

Większość z wytworzonych szczątków nadal przebywa na różnych orbitach. Ponieważ nad żadnym ze szczątków nie ma kontroli, to istnieje ryzyko uderzenia odłamków Fengyun 1C w innego satelitę. Tak też się stało 22 stycznia 2013 roku o 08:57 CET, kiedy jeden ze szczątków chińskiego satelity uderzył w małego pasywnego rosyjskiego satelitę o nazwie BLITS. W wyniku uderzenia powstały przynajmniej dwa kolejne odłamki.  \

BLITS to pasywny rosyjski satelita służący do pomiarów laserowych. BLITS waży około 7,5 kg, ma kształt kuli i jest zbudowany ze szkła. Przed uderzeniem BLITS rotował wokół własnej osi z czasem 5,6 sekundy i w osi prostopadłej do kierunku ruchu orbitalnego. Po uderzeniu BLITS obraca się szybciej - raz na około 2,1 sekundy. W wyniku uderzenia orbita BLITS została także zmieniona  - jej średnia wysokość spadła z 819,96 km do 819,81 km.

Zderzenie  Fengyun 1C z BLITS to kolejny przykład na rosnącą ilość "kosmicznych śmieci", które stwarzają zagrożenie dla innych obiektów umieszczonych na orbicie. Niestety, wciąż są duże problemy z detekcją małych szczątków. Aktualnie szacuje się, że istnieje około sześćset tysięcy obiektów mniejszych od 10 cm i około 35 mln odłamków mniejszych od 1 cm. Nawet tak małe odłamki mogą poważnie uszkodzić satelitę, przyczyniając się do zakończenia jego działania, co z kolei prowadzi do strat ekonomicznych operatora. Polska chce brać aktywny udział w wykrywaniu i śledzeniu "kosmicznych śmieci".

Krzysztof Kanawka

Źródło informacji

Kosmonauta

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Kosmos | satelita | Chiny | kosmiczne śmieci

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje