Reklama

Ludzie na liście gatunków zagrożonych

Koniec gatunku Homo sapiens jest bliski. Naukowcy z Narodowego Centrum Odbudowy Klimatu w Melbourne ostrzegają, że przed 2050 r. może czekać nas zagłada. Ile w tym prawdy?

Ziemia liczy sobie 4,5 mld lat, ale ludzie zamieszkali na niej ok. 300 tysięcy lat temu, czyli stosunkowo niedawno. Jako gatunek okazaliśmy się wandalami, którzy zrujnowali dom idealny. Niestety, to jedyny dom, jaki mamy. Nawet przy obecnym tempie odkrywania egzoplanet (znamy ich ponad 4100), nie mamy pewności, że kiedykolwiek uda się nam odnaleźć taką, która okaże się idealnym następcą Ziemi. A prognozy są alarmujące - wkrótce możemy stać się gatunkiem zagrożonym. 

Decydująca dekada ludzkości

Według artykułu opublikowanego przez niezależny think tank skupiony na polityce klimatycznej - Narodowe Centrum Przywrócenia Klimatu w Melbourne - zmiana klimatu stanowi "zagrożenie egzystencjalne dla ludzkości". Według wspomnianej instytucji istnieje duże prawdopodobieństwo, że społeczeństwo może upaść już w 2050 r., o ile w ciągu dekady, która zacznie się w przyszłym roku nie zostaną podjęte poważne działania łagodzące wpływ człowieka na środowisko.

- Topniejące lodowce, śmierć raf koralowych, tonące w wodzie przybrzeżne doliny, a nawet powstanie hiperpustyni to tylko niektóre z prognoz naukowców. Okazuje się, że sytuacja jest bardziej pesymistyczna niż mogło nam się pierwotnie wydawać. Nie jest to pierwsza tak negatywna prognoza, natomiast to pierwsza, która zapowiada tak rychły upadek cywilizacji ludzkiej - powiedział Marcin Kotarski, Manager Produktu z Purmo Group, które jest największym producentem branży grzewczej na świecie.

Jak przewidują autorzy raportu, Ziemia pogrąży się w globalnym chaosie, który będzie rozprzestrzeniał się niczym pożar w suchym lesie, a głównym punktem zapalnym ma być jeden, szczególnie ponury scenariusz. Naukowcy ostrzegają, że jeżeli do 2050 r. średnia temperatura na całym świecie wzrośnie o 3oC, będzie za późno na ratunek. Wskazali też winnych - to przedstawiciele rządów światowych, którzy ignorują ich rady oraz zdają się nie dostrzegać społecznej presji dekarbonizacji gospodarki (np. poprzez znalezienie i eksploatację alternatywnych źródeł energii).

- Już w tym momencie pokrywy lodowe świata znikają, co powoduje wzrost poziomu wody i skutkuje powstaniem nieodwracalnych zmian w faunie i florze. Planeta zaczyna sobie nie radzić z stresem który jej nadajemy, i pogrąża się w pętli cieplejszych i bardziej śmiercionośnych warunków. Kataklizmy takie jak te które teraz trwają w Australii mogą niedługo ogarnąć inne części świata. Dla pocieszenia Ziemia sobie poradzi bez nas- miliony lat po tym jak znikniemy ustabilizuje się i osiągnie nową równowagę, ale bez nas - powiedział Wojciech Stramski, CEO Deep Change Ventures - funduszu, który inwestuje w “zielone" start-upy wpisujące się w Cele Zrównoważonego Rozwoju (SDG) określone przez ONZ.  

Reklama

Ostatnie ostrzeżenie

Według autorów raportu 2050 r. to swoista "godzina zero" dla ludzkości i Ziemi jaką znamy. Ich zdaniem w połowie XXI wieku 35 proc. globalnego obszaru lądowego i 55 proc. całej populacji stanie się narażona rocznie na ponad 20 dni śmiertelnych upałów, które przekraczają fizyczne możliwości przetrwania człowieka. Prawie 30 proc. powierzchni Ziemi zmieni się w pustynię. Działalność człowieka powoduje, że zaburzona jest równowaga całego środowiska naturalnego, poczynając od raf koralowych, przez lasy deszczowe, po arktyczne pokrywy lodowe. Ekstremalne warunki klimatyczne zrujnują rolnictwo i zmienią ponad 1 mld ludzi w uchodźców, którzy wyruszą w poszukiwaniu stabilizacji i bezpieczeństwa.

Ten masowy ruch - w połączeniu z kurczącymi się liniami brzegowymi, a także spadkiem dostępności żywności i wody pitnej - rozpocznie wielki kryzys ludzkości i spowoduje powstanie wielu konfliktów globalnych mocarstw, w tym Stanów Zjednoczonych. Czy można temu zapobiec?

- Tak, ale tylko pod warunkiem, że podejmiemy natychmiastowe kroki. Przede wszystkim potrzebujemy powszechnej edukacji i akceptacji - wciąż wiele osób bagatelizuje problem zmiany klimatu. Z badań przeprowadzonych przez Pew Research Center wynika, że na całym świecie średnio 9 proc. ludzi nie dostrzega w ogóle problemu, jakim są zmiany klimatu, zaś 20 proc. twierdzi, że to niewielkie zagrożenie. Następne lata będą decydujące. Wciśniemy hamulec i zmienimy kierunek jazdy albo dodamy gazu i ruszymy wprost w przepaść - dodał Stramski.

Tego samego zdania, co Wojciech Stramski są autorzy badań, zdaniem ekspertów jeszcze nie wszystko stracone. Ludzkość ma nie więcej niż dekadę, by dokonać globalnego przekształcenia światowej gospodarki w system zeroemisyjny. Wysiłki wymagane do tego, by to osiągnąć "byłyby podobne do skali mobilizacji w sytuacjach kryzysowych podczas II wojny światowej" - napisali naukowcy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje