Hiszpania wprowadza "podatek od Słońca"

​Hiszpania tonie w długach i to najprawdopodobniej z tego powodu wprowadzono tam podatek od... Słońca.

Ostatnie osiągnięcie urzędników może cofnąć Hiszpanię w rozwoju odnawialnych źródeł energii elektrycznej nawet o kilkadziesiąt lat. Jeżeli montowanie ogniw fotowoltaicznych będzie za drogie, to ludzie po prostu przestaną z nich korzystać.

Politycy tłumaczą, że ironicznie nazywany "podatek od Słońca" ma na celu dopłacenie do infrastruktury energetycznej, za którą wszyscy Hiszpanie nie korzystający z energii słonecznej muszą płacić. To bardzo lakoniczne tłumaczenie, szczególnie biorąc pod uwagę, że montaż ogniw fotowoltaicznych od 10 lat jest w Hiszpanii dofinansowywany.

- Popieram "autoconsumo" (samodzielne wytwarzanie energii przez gospodarstwa domowe - przyp. red.), ale infrastrukturę energetyczną trzeba stale zasilać. Hiszpanie, którzy nie korzystają z energii słonecznej i tak już płacą za rachunki za prąd tych, którzy zamontowali ogniwa na swoich domach - powiedział Jose Manuel Soria, hiszpański minister przemysłu.

Przeciwnicy tego typu podatku zwracają uwagę, że działania rządu można by porównać do nakazu rowerzystom płacenia za utrzymanie stacji benzynowych. Co ciekawe, obywatele, którzy zainstalują sobie panele słoneczne i zapomną ich opodatkować, mogą liczyć się z karami rzędu 30 mln euro!

Rząd Hiszpanii jest zdesperowany, by zarobić, gdyż jest winny producentom energii elektrycznej aż 26 mld euro.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje