Reklama

Fizycy pobili kolejny rekord - coraz bliżej fuzji jądrowej

Fizycy pobili własny rekord, generując ponad 10 kwadrylionów watów energii termojądrowej. Choć uzyskany impuls trwał jedynie ułamek sekundy, osiągnął poziom odpowiadający w przybliżeniu 700-krotności mocy wytwarzanej przez amerykańską sieć elektryczną w danym momencie.

Przełom jest kolejnym krokiem w realizacji trudnego projektu National Ignition Facility (NIF), którego celem jest osiągnięcie stabilnej reakcji fuzji jądrowej. 

Kosztujący 3,5 mld dolarów obiekt w Lawrence Livermore National Laboratory został stworzony do badania reakcji fuzji jądrowej, które są podstawą broni termojądrowej, a nie jako pełnoprawna elektrownia. Jednak po wprowadzeniu w 1992 roku przez USA zakazu przeprowadzania podziemnych prób jądrowych, Departament Energii zaproponował, by NIF stał się częścią rozbudowanego programu Stockpile Stewardship, w ramach którego testuje się niezawodność broni jądrowej bez wywoływania detonacji. 

Dzięki najnowszemu przełomowi w dziedzinie fuzji laserowej, naukowcy zaczynają wierzyć, że NIF może odnieść sukces w tym zakresie. Jest to kolejny krok po dziesięcioleciach wysiłków zmierzających do stworzenia kompleksowego programu, który umożliwiłby badanie arsenału jądrowego Stanów Zjednoczonych za pomocą superkomputerów w NIF, a także w innych obiektach badawczych. W tym czasie naukowcy testowali materiały wybuchowe i jądrowe oraz ich komponenty.

Nie wszyscy zgadzają się z praktycznym walorem eksperymentów. Krytycy twierdzą, że obiekt może być niepotrzebny do utrzymywania zapasów broni jądrowej w USA, sugerując, że Narodowa Agencja Bezpieczeństwa Nuklearnego (NNSA) jest zainteresowana rozwojem nowej broni jądrowej, zamiast po prostu ćwiczyć konserwację starszych przy minimalnych kosztach.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje