Fizjologia golenia według Gillette

Poznanie sekretów golenia wymaga małej armii naukowców oraz tłumów mężczyzn, którzy są gotowi wypróbowywać najnowsze technologie.

Choć golenie jest czynnością rutynową, którą wykonuje się bezwiednie, to ma w sobie coś unikalnego. Nie ma bowiem dwóch mężczyzn, którzy golą się tak samo. Jedni poświęcają na tę czynność 30 sekund, inni znacznie mniej. Nie ma też odgórnie określonej liczby pociągnięć maszynką - niektórym wystarczy 30, a inni potrzebują aż 700. Jak odpowiedzieć na tak różne potrzeby i nawyki, które mają doprowadzić do jednego celu - precyzyjnego golenia i nieskazitelnie gładkiej twarzy, bez najmniejszego podrażnienia?

Innowacje każdego dnia

Kiedy rano sięgasz po maszynkę do golenia, nie myślisz, jak długą drogę musiała ona przejść, by trafić w twoje ręce. Nabierasz piankę do golenia, odkręcasz kran i wręcz automatycznie zabierasz się do pozbywania zarostu. Mamy tendencję do golenia się błądząc myślami daleko od naszej łazienki.

W Centrum Innowacji Procter & Gamble zajmującym się produktami produktami do golenia, znajdujące się w angielskim Reading, badacze są tego świadomi. "Spędzamy całe dnie na analizowaniu nauki golenia, więc ty nie musisz" - mówi dr Kristina Vanoosthuyze, starsza kierownik działu komunikacji naukowej Gillette. Wystarczy rzut okiem na kwaterę główną Gillette, by zrozumieć, jak złożone nauki stoją za fizyką golenia. Budynek z czerwonej cegły przypomina miniuniwersytet, w którym biolodzy, dermatolodzy, inżynierowie, fizycy i materiałoznawcy współpracują, aby zapewnić najlepsze i najbardziej komfortowe golenie, na jakie pozwoli współczesna technologia.

Misja jest trudniejsza, niż mogłoby się wydawać. Typowe włosy twarzy są mocne jak druty miedziane. Skóra twarzy - wręcz przeciwnie - jest miękka, żelowa i falująca. Przycinanie włosów blisko skóry bez podrażnień wymaga przede wszystkim superostrego ostrza. Krawędź najnowszego ostrza Gillette jest ostrzejsza niż typowy skalpel chirurgiczny, na szczycie mierząc zaledwie 25 nm. To wszystko jest konsekwencją dostępnych technologii i istniejących materiałów - gdyby krawędź ostrza była za cienka, mogłaby zapaść się pod wpływem sił generowanych w trakcie golenia.

Czujesz je jako opór stawiany ostrzu przez szczecinę. Redukcja tych wszystkich sił i nacisków skóry jest prawdopodobnie największym wyzwaniem specjalistów Gillette. Im więcej siły trzeba włożyć w przeciągnięcie maszynki po szczecinie, tym większe napięcie skóry, a tym samym niewygodne i irytujące golenie.

Golenie bez męczenia

To ostrza maszynki przyciskane do twarzy powodują największe podrażnienia podczas golenia. Na przestrzeni lat eksperci P&G opracowała wiele rozwiązań w celu minimalizacji podrażnień skóry twarzy, m.in. równomierne rozłożenie sił działających na poszczególne ostrza. Najnowsza maszynka Gillette o nazwie ProShield wykorzystuje pięć nożyków ułożonych w odległościach 1,05 mm od siebie. Każde ostrze jest bliżej skóry od poprzedniego, co oznacza, że podczas jednego ruchu maszynką zarost jest przycinany aż pięć razy. Takie rozwiązanie zapewnia gładsze golenie.

Tworzenie coraz lepszych maszynek jest możliwe dzięki zastosowaniu superszybkich kamer obrazowych, które pozwalają naukowcom Gillette obserwować pod dużym powiększeniem, co dzieje się z ostrzem, gdy dotyka włosów i skóry twarzy. Dzięki kamerom  obliczyli oni kluczowe szczegóły, takie jak optymalna odległość między dwoma łopatkami oraz optymalny kąt między ostrzem a skórą.

Dzięki zamontowaniu kamery na końcu maszynki do golenia, specjaliści zauważyli, że ostrza pierwszego modelu Fusion (z 2005 r.) nie utrzymują stałej odległości między sobą. Aby temu zapobiec, zamontowano specjalny stabilizator, który utrzymuje każde z pięciu ostrzy w centrum kasety, pozwalając osiągnąć zadowalające efekty.

Od 1985 r. maszynki do golenia Gillette zawierają pasek z lubrykantem położony tuż za ostrzami. W 2016 r. w ostrzu ProShield zaprezentowano dodatkową listwę, która ma minimalizować podrażnienia na obszarach twarzy już raz poddanych goleniu, w których brakuje żelu lub pianki.

Choć może to potrwać do 5 lat, Gillette chce przekuć nowe pomysły w realne produkty. Na każdym etapie projektowania maszynek do golenia czeka sztab zaangażowanych i oddanych ludzi, którzy mają klarowny cel. Wykorzystuje się tu zarówno prototypy wykonane za pomocą drukarek 3D, jak i modele komputerowe. Cokolwiek tylko naszkicują projektanci, zaledwie w kilka godzin można zbudować to dzięki drukarce 3D.

Na parterze Centrum Innowacji w Reading znajduje się gablota pełna maszynek do golenia z początku lat 20. ubiegłego wieku wraz ze zdjęciem mężczyzny, który to wszystko zaczął - Kinga C. Gillette'a. Dzisiejsi projektanci Gillette wciąż kierują się jego mantrą: "przestaniemy produkować maszynki do golenia, kiedy nie będziemy mogli już ich ulepszyć". Najnowsza maszynka prawdopodobnie jest najlepszą w historii, ale już jutro pojawią się kolejne projekty i pomysły napędzające do rozwoju.

Artykuł powstał przy współpracy z firmą Procter&Gamble

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje