Reklama

F-35 łatwym celem dla Su-30? Informacyjna wojna o myśliwce stealth

Wprowadzenie F-35 zmniejszy liczebność floty powietrznej

Reklama

Koszt samego samolotu i jego eksploatacji ma być ostatnim argumentem dyskwalifikującym F-35 w porównaniu z myśliwcami koncernu Suchoj. Amerykanie przyjmując założenie, że jednym typem statku powietrznego zastąpią wszystkie typy samolotów bojowych mieli być podobno nieprzygotowani na poniesienie rzeczywistych kosztów całego programu.

Nie byli też na to przygotowani sojusznicy i przykładowo Japończycy z wspomnianego powodu chcą zastąpić "sto samolotów F-15 kupując tylko siedemdziesiąt F-35" (w rzeczywistości Japończycy mają ponad 200 F-15, które częściowo mogą zostać zastąpione przez maszyny opracowane w ramach projektu ATD-X). Przeciwstawienie takiej liczby samolotów np. flocie powietrznej Chin posiadającej 400 myśliwców z góry ma wskazywać zwycięzcę. Podobnie ma być w przypadku Australii, która na razie mówi oficjalnie jednie o zakupie 72 F-35.

Sprawę pogarsza koszt użytkowania samolotów stealth, który według Rosjan wpłynie na zmniejszenie ilości godzin lotów dla trenujących pilotów. Ponadto oceniając tzw. dostępność samolotów zwraca się uwagę, że w przypadku standardowych myśliwców amerykańskich sił powietrznych wynosi ona średnio 75 proc. W przypadku samolotów F-22 jest to już 69 proc., natomiast dla "niewidzialnych" bombowców B-2 jest ona mniejsza niż 46,7 proc.

Uczciwa ocena czy propaganda?

Samoloty F-35 rzeczywiście nie mają dobrej prasy i to nie tylko w Rosji. Z drugiej jednak strony trudno jest uważać decydentów w Stanach Zjednoczonych za osoby działające nieracjonalnie, zdolne do wydawania setek miliardów dolarów na coś zupełnie bezwartościowego. Nawet konkurenci koncernu Lockheed Martin (np. Boeing) nie oceniają całkowicie negatywnie samego rozwiązania, a jedynie wskazują na konieczność zróżnicowania wykorzystywanego przez Stany Zjednoczone parku samolotów (chcąc dalej produkować swoje statki powietrzne).

Ocena F-35 jest tym bardziej niesprawiedliwa, że pochodzi z krajów, które same mają ogromne problemy z utrzymaniem na odpowiednim poziomie sił powietrznych. Wprowadzanie myśliwca V generacji w Indiach i nawet w Rosji jest przecież opóźniane. Rosjanie ukrywają ponadto, że z roku na rok zmniejsza się im liczba nowoczesnych samolotów i nie chcą się przyznać, że po zakończeniu wprowadzania przez Amerykanów F-35 nie będą mieli nawet jednej trzeciej tej klasy myśliwców. Gdyby nie wyprodukowane jeszcze w czasach sowieckich MiG-29 i Su-27, statystyka już dzisiaj byłaby porażająca. A przecież należy pamiętać, że Rosjanie nie wprowadzają obecnie tylu nowych statków powietrznych by zastąpić maszyny, które ze względu na wiek i zużycie trzeba wycofać - zapewniając stały poziom gotowości bojowej (stąd np. desperacki pomysł modernizowania ciężkich sowieckich myśliwców MiG-31).

Oceny możliwości bojowych i charakterystyk stealth F-35 dokonują najczęściej ludzie, którzy nawet nie widzieli osobiście tego samolotu, a cóż dopiero mówić o jego przebadaniu. Nigdy też nie doszło do walki lub ćwiczeń najnowszych myśliwców konstrukcji rosyjskiej z amerykańskimi. Walki powietrzne nad Irakiem w 1991 roku nie są w tym przypadku miarodajnym przykładem.

Należy również pamiętać, że to, co w wywodach rosyjskich specjalistów uznaje się za przewagę w rzeczywistości jest wyraźną wadą. Przykładowo podwieszanie pod pylonami skrzydłowymi całej masy uzbrojenia nie tylko obciąża konstrukcję samolotu i ogranicza manewrowość ale również zwiększa zasięg jego wykrycia przez systemy obserwacji przeciwnika. Wiedzieli o tym już piloci w czasie II wojny światowej, odrzucając tuż przed walką powietrzną zbiorniki z paliwem. Trudno jest jednak odrzucić rakiety.

F-35 jest niewątpliwym kompromisem i Amerykanie na pewno wiedzą zarówno o zaletach jak i o wadach tego rozwiązania. Zrobią więc wszystko by w ewentualnej walce liczyły się tylko mocne strony, czego dowodem jest nacisk na pogłębianie przewagi informacyjnej. Rosjanie pozostają we wspomnianej dziedzinie daleko w tyle, co jest tym dziwniejsze, że rosyjskie samoloty mają działać nie w obronie własnego terytorium (bo nikt takiego ataku w NATO przecież nie planuje), ale przede wszystkim w walkach ofensywnych, poza zasięgiem własnego, naziemnego systemu obrony powietrznej. A tam bez nowoczesnych samolotów wczesnego ostrzegania i kierowania klasy AWACS oraz systemów transmisji danych w relacji samolot-samolot nie ma nawet co marzyć o sukcesie.

Defence24

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: su-35 | su-37 | F-35

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje