Reklama

Co jest "science", a co pozostanie "fiction"?

W 1485 r. Leonardo da Vinci stworzył prototyp czołgu. W XIX w. Juliusz Verne przewidział rozwój technologii, które światło dzienne ujrzały pół wieku później. W latach 90-tych, w czasach w których nie znano jeszcze nawet Nokii 3210, Bill Gates przepowiedział rozwój smartfonów. To, co dziś wydaje nam się fantazją, może okazać się rzeczywistością i to znacznie szybciej niż się spodziewamy. Doskonale widać to na przykładzie postępu jaki dokonuje się w medycynie czy robotyce.



Opisywane w powieściach Verne’a technologie swój początek w realnym świecie miały ponad pół wieku później. Nakreślone przez niego szczegółowe wizje znacznie wykraczały poza dostępne w tamtym czasie rozwiązania i faktycznie były niemożliwe do realizacji. Choć w dziejach ludzkości wielokrotnie okazywało się, że marzenia rzeczywiście się spełniają, wciąż jesteśmy wyjątkowymi sceptykami jeśli chodzi o wizję przyszłości. Aby to stwierdzić wystarczy przeanalizować fora dyskusyjne czy komentarze pod artykułami dotyczącymi nowych technologii.

Reklama

Zdecydowana większość z nich sprowadza się do poglądu, że to niemożliwie i opisywane rozwiązanie na pewno się nie przyjmie. Być może to kwestia uszczegółowienia wizji i przedstawienia odbiorcom ich praktycznych zastosowań i możliwości rozwoju.

- Jako właściciel medycznego startupu często spotykam się ze sceptycznym podejściem do naszego biznesu. Zdalna opieka nad przewlekle chorymi pacjentami, w tym seniorami za pomocą smartfona czy tabletu wielu osobom wydaje się wręcz niemożliwa. Pierwsze otrzeźwienie przychodzi wtedy, gdy okazuje się, że starsi ludzie wcale nie mają problemów z wykorzystaniem nowych technologii. Drugie, gdy uzmysłowimy sobie, że dzisiejsi   45-50 latkowie, na co dzień korzystają z komputerów i telefonów. Za kilka lat nie powinni więc mieć większych problemów z przesłaniem swoich wyników za pomocą tych narzędzi - powiedział Michał Jakubowski, założyciel i pomysłodawca Remedizera - narzędzia do zdalnej opieki nad przewlekle chorymi pacjentami.

Sceptycyzm nie powinien dziwić, bo domeną nowych technologii jest przecież ich wizjonerstwo i wykraczanie poza obowiązujące standardy. Jeszcze nie tak dawno temu niejeden określał Billa Gatesa i głoszone przez niego teorie rozwoju internetu, jako szczyt wariactwa. Wystarczy spojrzeć zaledwie na kilka jego prognoz z końcówki lat 90., tych dotyczących urządzeń mobilnych, portali społecznościowych, czy koncepcji Internetu Rzeczy. W jego książce "Business @ the Speed of Thought", wydanej niedługo przed rezygnacją ze stanowiska CEO Microsoftu, można znaleźć wiele fragmentów, w których opisana została dzisiejsza rzeczywistość.

 - Ludzie będą korzystać z niewielkich urządzeń, które umożliwią im ciągłe pozostawanie w kontakcie i pracę bez względu na miejsce, w którym aktualnie się znajdują. Będą mogli przeglądać wiadomości, dokonać rezerwacji lotu, sprawdzić najnowsze doniesienia z rynków finansowych i robić wiele innych rzeczy. Będą opłacać swoje rachunki, dbać o swoje finanse i kontaktować się z lekarzem za pośrednictwem internetu - prognozował w swojej książce Gates i miał rację.

Kolejna strona - jaka będzie medycyna w przyszłości?

Dowiedz się więcej na temat: technologie | drukarka 3D | medycyna przyszłości | roboty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje