Reklama

Burza pyłowa "Godzilla" spowodowała ocieplenie Arktyki

​Na początku roku największa od dziesięcioleci chmura pyłu znad Sahary dryfowała nad Atlantykiem i kierowała się w stronę USA. Teraz naukowcy potwierdzili, że to niezwykłe zjawisko przyczyniło się do ocieplenia Arktyki i utraty lodu morskiego.

Reklama

Uczeni ze Scripps Institution of Oceanography na Uniwersytecie Kalifornijskim i Khalifa University of Science and Technology w Abu Zabi próbowali ustalić, jak doszło do tzw. burzy pyłowej "Godzilla".

Reklama

Rekordowa chmura pyłu z Sahary przemieszczała się po warstwie powietrza saharyjskiego - strefie piekącego i suchego powietrza, tworzącej się zazwyczaj między późną wiosną a wczesną jesienią, osiągając szczyt w okresie od końca czerwca do połowy sierpnia. Choć zdarza się to co roku, burza pyłowa z czerwca 2020 r. była rekordowa. Osiągając wysokość 6000 m, jej grubość była dwukrotnie większa niż kiedykolwiek zarejestrowana przez satelity. Zdarzenie to uderzyło w obie Ameryki po długiej podróży przez Ocean Atlantycki.

Gigantyczna chmura pyłu powstała w wyniku działania łańcucha wiatrów, które przetaczają się przez większość naszej planety. Uczeni argumentują, że niski poziom arktycznego lodu morskiego zaobserwowany w czerwcu 2020 r. zapoczątkował łańcuch zdarzeń, które wywołały efekt domina w wielu częściach świata. Wysokie ciśnienie i silne wiatry z Arktyki przesunęły się dalej niż typowe wiatry w kierunku zgodnym z ruchem wskazówek zegara, tworząc rodzaj systemu wysokiego ciśnienia (wyż subtropikalny) w pobliżu wybrzeża Afryki Zachodniej. 

"Ponieważ w czerwcu 2020 r. pokrywa lodowa na Morzu Arktycznym była raczej niska, mniej więcej najniższa w okresie obserwacji satelitarnych, mogło to przyczynić się do zaobserwowania wzorca anomalii na dużą skalę. W związku z tym, jeśli takie wzorce staną się bardziej powszechne w cieplejszym świecie, istnieje prawdopodobieństwo, że te ekstremalne burze pyłowe będą w przyszłości coraz częstsze" - czytamy w raporcie opublikowanym w "Geophysical Research Letters".

Wśród naukowców trwa debata na temat tego, w jakim stopniu ocieplenie w Arktyce wpływa na szersze wzorce wiatru. Niektórzy twierdzą, że wzorce obserwowane w ostatnich latach mieszczą się w zakresie naturalnej zmienności i nie powinny być uznawane za produkt zmian klimatu.

Nowa hipoteza podważa niektóre istniejące koncepcje dotyczące tego, jak chmury pyłu wpływają na huragany. Istnieje wiele dowodów sugerujących, że zwiększona ilość pyłu zawieszonego nad Atlantykiem może zmniejszyć liczbę cyklonów tropikalnych poprzez powodowane pyłem chłodzenie powierzchni oceanu. Jednak pomimo wysokiego poziomu pyłu zaobserwowanego tego lata, tegoroczny sezon huraganów atlantyckich był najbardziej aktywny w historii.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje