Reklama

Kieł mamuta wśród kłów słoni

Naukowcy badający kości słoniowe pochodzące od handlarzy z Kambodży natrafili na coś nieoczekiwanego: kieł mamuta.

Istnieje szansa, że analizując próbki DNA pobrane z kości słoniowych, naukowcy będą w stanie zlokalizować punkty kłusownictwa, a tym samym chronić wrażliwe populacje słoni. Kambodża jest ważnym przystankiem na szlaku przemytu kości słoniowej z Afryki do Azji.

Poprzez rozbijanie zębiny i cząsteczek wapnia w kości słoniowej przechodzącej przez kraj, naukowcy są w stanie określić, skąd dokładnie pochodzą poszczególne słonie, do których należały kły. Większość próbek zawiera DNA słoni zarówno w Afryki, jak i z Azji, ale kilka dało mniej oczekiwane rezultaty. Testy wykazały kieł mamuta udający kość słoniową.

- Ku naszemu zaskoczeniu, w tropikalnym kraju, jakim jest Kambodża, znaleźliśmy mamuty sprzedawane z bibelotami zawierającymi kość słoniową - powiedział dr Alex Ball, szef projektu finansowanego przez angielskie i szkockie organizacje rządowe.

W przeciwieństwie do słoni, mamuty nie są objęte umowami międzynarodowymi odnoszącymi się do sprzedaży i handlu zagrożonymi gatunkami. To dlatego, że technicznie są są gatunkiem zagrożonym, tylko wymarłym.

Kły mamutów są stosunkowo często spotykane w rosyjskim regionie Jakucji, obszarze ok. 5 razy większym od Francji graniczącym z Oceanem Arktycznym. Niskie temperatury i grube warstwy wiecznej zmarzliny zapewniają doskonały inkubator, a władze szacują, że w lodzie wciąż ukrywa się ok. 500 000 ton mamucich kłów. W 2017 r. kraj wyeksportował 72 tony, z czego aż 80 proc. trafiły do Chin, gdzie można je kupić za ponad 1000 dol. za kg. 

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: kość słoniowa | mamuty | kłusownictwo