Reklama

Bombowiec B-1B Lancer nie odejdzie na emeryturę

Siły Powietrzne USA są przekonane, że ich flota bombowców B-1 może nadal kwalifikować się do przedłużonego odejścia na emeryturę. Amerykanie czekają na konstrukcję, która będzie w stanie zastąpić ten samolot.

Bombowiec B-1 to konstrukcja, która po raz pierwszy wzbiła się w powietrze w latach 80 ubiegłego wieku - od tego czasu również oczekuje ona na wymianę. To jednak nie nastąpi, dopóki bombowiec B-21 Raider nie będzie gotowy. Serwis Popular Mechanics zdradza, że na premierę oraz oficjalne wdrożenie samolotu B-21 Raider do służby trzeba będzie poczekać jeszcze kilka dobrych lat.

Reklama

W międzyczasie Siły Powietrzne USA zmniejszyły liczbę bombowców B-1 i przeprowadzają stosowne testy, aby określić o ile dłużej będą mogły one latać w powietrzu i służyć wojsku. USA podejmuje szereg działań, które mają zapewnić, iż B-1 będą zdatne do lotu. Boeing wyprodukował ostatni model B-1 dla Sił Powietrznych w 1988 roku, a w ostatnich latach flota tych samolotów cierpiała na poważne problemy związane z brakiem dostępności części zamiennych do ich serwisowania. Wycofywane przez USA bombowce B-1 będą zapewne przeznaczone do poszukiwania stosownych części zamiennych, aby pozostałe konstrukcje mogły latać.

Początkowo B-1 miał latać w zakresie od 8000 do 10000 godzin, jednak już teraz średnia nalotu tego samolotu w Siłach Powietrznych USA wynosi około 12000 godzin.

Amerykanie upierają się na utrzymywanie swoich samolotów. W 2019 roku do służby było gotowych zaledwie 10 z 62 konstrukcji. Siły Powietrzne USA ograniczyły również wszystkie konstrukcje do latania na niższych wysokościach - tak, aby maksymalnie oszczędzać ich części przed zużyciem.

Historycznie, samoloty B-1 były wykorzystywane między innymi jako platforma uderzeniowa i bliskiego wsparcia powietrznego nad Irakiem oraz Afganistanem. 

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: B-1 | Siły Powietrzne USA