Reklama

Sztuczna inteligencja walczy z korupcją

3,6 biliona dolarów, czyli ponad 13,5 bln złotych. Jak poinformował w trakcie odbywającej się ostatnio z okazji Międzynarodowego Dnia Zwalczania Korupcji konferencji sekretarz ONZ generał Antonio Guterres, tyle światowa gospodarka straciła w 2017r z wyniku korupcji. W walce z tym zjawiskiem ma pomóc sztuczna inteligencja.

Aż jedna czwarta respondentów globalnego badania, przeprowadzonego na potrzeby zidentyfikowania aktualnej skali problemu przez Transparency International, przyznała, że musiała wręczyć łapówkę w zamian za dostęp do usług publicznych w ciągu ostatnich 12 miesięcy. W związku z niewystarczającą skutecznością dotychczasowych działań, coraz częściej mówi się o zastosowaniu nowej "broni" - sztucznej inteligencji.

Aż 57 proc. respondentów wspomnianego badania Transparency International jest zgodnych co do faktu, że organy administracji publicznej ich państw nie radzą sobie z ograniczaniem zjawiska korupcji. Brakuje odpowiednich środków umożliwiających kontrolę i nadzór nad codzienną pracą urzędników czy lokalnych samorządów. W niektórych krajach problem ten przyjmuję taką skalę, że obywatele uświadamiają sobie konieczność bycia "na łasce korupcji", czyniąc z niej oczywisty składnik codziennej rzeczywistości, jak donosi ONZ. Co jednak, gdyby powołać do życia wirtualnego "kontrolera" pracy urzędników, który byłby zdolny do agregowania ogromnych ilości związanych z nią danych i odnajdywania w nich podejrzanych zmiennych?

Pierwszy krok w stronę stworzenia takiego systemu zrobili autorzy portalu Botsfloor.com, którzy publikują na jego łamach efekty prac nad kolejnymi wariacjami popularnych chatbotów. Zaprogramowali oni, korzystającego z facebookowego Messengera, bota o nazwie SlugaNarodu, dostępnego dla mieszkańców Ukrainy. Zauważyli, że w sieci odnaleźć można szereg informacji związanych z osobami na wysokich stanowiskach publicznych, jednak poza regularnymi zeznaniami majątkowymi są one niezwykle trudne do odnalezienia, często niekompletne i rozlokowane po wielu zakładkach czy folderach serwisów rządowych. Postanowili więc stworzyć swoistego wirtualnego pośrednika pomiędzy obywatelem a profilami urzędników, który operując na tysiącach znalezionych w sieci rekordów danych będzie w stanie dostarczyć im możliwie najlepszy obraz wybranej osoby sprawującej społeczną posługę. Dzięki temu, każdy mieszaniec Ukrainy ma możliwość "prześwietlenia" z pod kątem posiadanego majątku, w tym finansów, nieruchomości czy papierów wartościowych każdego wprowadzonego do bazy wiedzy chatbota urzędnika lub polityka, zadając pytania wirtualnemu rozmówcy.

Reklama

- Ponadto, SlugaNarodu chętnie wysłucha również wszystkich skarg i zażaleń na działalność każdego z nich, automatycznie powiadamiając o przypadkach łamania prawa dziennikarzy oraz odpowiednie organy. Wszystko to z poziomu smartfona. To jeden z ciekawszych ostatnimi czasy przykładów adaptacji chatbotów w dotychczas nieeksplorowanej przez nich strefie. Duża część korzystających na co dzień ze zdobyczy nowych technologii osób natrafiła zapewne na wirtualnych urzędników, ułatwiających kontakt z administracją publiczną i dostęp do jej usług. Nie sądzę jednak, by wiele z nich spotkała się z "chatbotem - nadzorcą" - dodał Maciej Stanusch ze Stanusch Technologies.

Według opracowania opublikowanego przez Andre Petherhama i Isaka Nti Asare na łamach Oxford Insights, powyższy eksperyment nie jest ewenementem. Ponownie wracamy na Ukrainę, gdzie działa również system o nazwie ProZorro, który jest otwartą platformą zamówień publicznych, zapewniającą pełną transparencję wszystkich decyzji i działań rządu związanych z wydawaniem publicznych pieniędzy. Podobne rozwiązanie, pod nazwą Open Data Charter, funkcjonuje również w Meksyku. To jednak zdecydowanie za mało by mówić o realnym wykorzystaniu potencjału technologicznego w tropieniu korupcji czy nadużyć, gdyż wszystkie informacje muszą być tutaj wprowadzane "ręcznie".

- Kluczowe jest tutaj opracowanie skutecznego systemy do tzw. data-miningu, czyli automatycznego wyszukiwania w zasobach sieci informacji o działalności urzędników. Poza tym, inteligentne narzędzie powinno automatycznie "czytać ze zrozumieniem" - zarówno tekstowe jak i liczbowe informacje i na podstawie wielu parametrów samoczynnie identyfikować wszystkie nieprawidłowości. W skrócie - przyszłość leży tutaj w inteligentnych platformach, które nie będą oczekiwać na zasilenie danymi, ale odnajdą je same i zweryfikują, czy wszystko działa w najlepszym porządku, czy też coś tu wskazuje na "szwindel" - wytłumaczył Jacek Grzyb z teamLeaders, firmy pracującej nad stworzeniem superkomputera zdolnego do interpretacji języka polskiego.

Prace nad tego typu rozwiązaniami trwają już dzisiaj. Warto wspomnieć tu choćby o opracowanej przez dwóch hiszpańskich naukowców - Felixa Lopeza-Iturriagę oraz Ivana Pastor Sanza - platformie rozpoznawania zagrożenia korupcyjnego na hiszpańskich prowincjach. Analizując na bieżąco dane takie jak wzrost cen nieruchomości, poziom wzrostu gospodarczego regionu, ilość instytucji depozytowych czy czas pozostania przy władzy jednej opcji politycznej potrafiła ona rozpoznać z wyprzedzeniem kiedy pojawi się największe zagrożenie aktami korupcji, które w obliczu danego stanu rzeczy po prostu "muszą" się pojawić. Oxford Insights donosi również, że sztuczną inteligencję do namierzania podejrzanych transakcji bankowych, w czasie rzeczywistym, stosuje także Citibank.

Wspomaganie się narzędziami sztucznej inteligencji w procesach zapobiegających oraz zwalczających korupcję ma przed sobą długą, ale i bardzo obiecującą drogę. Niemniej, z pewnością będzie to jedna z najczęściej stosowanych do walki z nią broń. A ta powinna przybierać na sile - ponad połowa ankietowanych przez Transparency International, niezależnie od wieku, przyznała, że czuje się zobowiązania do wspierania aktywności skierowanych przeciwko korupcji.

Dowiedz się więcej na temat: korupcja | chatbot | sztuczna inteligencja