Reklama

Boeing manipulował testami samolotu 737 MAX?

Boeing i FAA współpracowali, aby zmanipulować testy ponownej certyfikacji felernego samolotu 737 MAX. Informacje tego typu wyszły na jaw w związku ze specjalnym raportem Senatu. Gdzie dokładnie zawiniła amerykańska firma?

Boeing nie ma łatwego życia z samolotem 737 MAX. Konstrukcja spowodowała dwa ogromne wypadki niosąc śmierć setek osób, a tym razem wyszło na jaw, iż amerykańskie przedsiębiorstwo mogło manipulować testami certyfikacyjnymi opisywanego modelu. Według raportu udostępnionego przez Senat USA, Boeing niewłaściwie szkolił niektórych pilotów FAA tak, aby osiągnęli one pożądane wyniki podczas testów ponownej certyfikacji samolotu - niektórzy piloci zostali nawet posadzeni w symulatorach, które nie były przystosowane do odtworzenia specjalnych warunków podczas lotu.

Reklama

Robiąc to, jak twierdzą autorzy raportu, FAA wraz z Boeingiem próbowały ukryć ważne informacje, które mogły przyczynić się do tragedii w samolotach 737 MAX. FAA jest również oskarżana o swoisty "odwet" na sygnalistach. FAA miało utrudniać śledztwo dotyczące katastrof obu samolotów, tym samym pozwalając przewoźnikowi Southwest Airlines na działanie w ramach niewłaściwie certyfikowanych pojazdów.

Raport opracowany przez amerykański Senat posiada ponad 100 stron i jest oparty na informacjach od 50 sygnalistów, wywiadach z pracownikami FAA oraz na 15 tys. stron dokumentów. Całość pojawia się miesiąc po tym, jak FAA zezwoliło modelowi 737 MAX na ponowny lot, a linie lotnicze na całym świecie zaczynają wprowadzać samolot ponownie do swoich lot.

Boeing w swoim oficjalnym oświadczeniu prasowym dotyczącym raportu poinformował, iż będzie przyglądał się całej sprawie, a także w traktuje ustalenia Senatu w pełni poważnie.

Firma nie zmieniła swoich planów zakładających całkowite przywrócenie samolotów 737 MAX w powietrze do końca pierwszego kwartału 2021 roku.

 

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Boeing | boeing 737 max