Reklama

Słynny badacz UFO: Lądowanie na Księżycu było sfałszowane. Ile w tym prawdy?

​Ponownie zakwestionowano autentyczność lądowania na Księżycu. Zwolennicy teorii spiskowych uważają, że dowody na oszustwo są ukryte w nagraniach NASA. Ile w tym prawdy? Jak się okazuje, niewiele...

20 lipca 1969 r. doszło do wiekopomnego wydarzenia. Neil Armstrong i Buzz Aldrin chodzili po Księżycu. Niestety, niemal od razu po zakończeniu misji, jej wiarygodność była poddawana w wątpliwość. Zwolennicy teorii spiskowych najczęściej mówią, że NASA sfałszowała materiał filmowy z lądowania, by zyskać przewagę w wyścigu kosmicznym. Ich zdaniem, lądowanie na Księżycu miało tak naprawdę odbyć się w studiu telewizyjnym, pod czujnym okiem Stanleya Kubricka.

Mimo iż wiele zarzutów dotyczących sfałszowania lądowania na Księżycu zostały już obalone, to w Internecie wciąż można znaleźć wiele bezpodstawnych zarzutów. Scott C Waring, popularny łowca UFO i samozwańczy ekspert od kosmitów, dołączył teraz do grona wątpiących w lądowanie na Księżycu.

O co się poszło? Na jednym z materiałów wideo widać Armstronga schodzącego z modułu księżycowego. Podczas gdy schodzi po drabinie, jego lewa noga wydaje się być przezroczysta. Jeżeli wystarczająco się przyjrzeć, horyzont też przechodzi przez nogę astronauty. Zdaniem Waringa, to ostateczny dowód na to, że lądowanie na Księżycu zostało spreparowane. 

- Gdy astronauta schodzi po drabinie, można zobaczyć cień Księżyca, który powinien być za jego stopą, a jest przed jego stopą. To samo dzieje się z jego nogą. Gdy astronauta schodzi na powierzchnię, można łatwo dostrzec horyzont powierzchni Księżyca przenikający przez jego klatkę piersiową. To powinno być niemożliwe. Jednak istnieje jedno wyjaśnienie - wideo zostało sfałszowane, a astronauta został dodany w postprodukcji - powiedział Scott C. Waring, czytamy w Express.co.uk.

Reklama

Co ciekawe, Waring nie uważa, że wszystkie misje NASA na Księżyc zostały sfałszowane. Ale w przypadku Apollo 11 tak było.

- NASA celowo kłamała i stworzyła własne wideo, które będą postrzegane w całej historii i są opisywane jako monumentalny moment dla ludzkości. A może monumentalne kłamstwo? To smutne, ale prawdziwe - dodał Waring.

Waring nie jest pierwszą osobą, która zwróciła uwagę na ten szczegół na materiale filmowym NASA. Według C. Stuarta Hardwicka, autora wydanej w 2018 r. książki "For All Mankind", przezroczystość wideo jest artefaktem kamery wynikającym z opóźnienia obrazu. Kamery używane podczas misji Apollo 11 wykorzystywały rurkę kamery do projekcji sceny na materiał fotoprzewodzący. Tworzyło to wzór gęstości ładunku, który był skanowany w celu utworzenia elektrycznego sygnału telewizyjnego. Ładunek pozostawał na celu do momentu ponownego zeskanowania lub rozproszenia, co powodowało opóźnienie w obrazie.

- Opóźnienie obrazu powoduje charakterystyczne rozmazanie lub ogon podążający za szybko poruszającymi się obiektami w scenie, a przedłużona ekspozycja jasnego, nieruchomego obiektu skutkuje powolnym zanikaniem powidoku, który wygląda jak duch lub efekt rentgenowski - wyjaśnił Hardwick, czytamy w Express.co.uk.

To potwierdza, że rewelacje Scotta C. Waringa nie są niczym niezwykłym i wszelkie niestworzone historie warto odłożyć między bajki.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: UFO | lądowanie na księżycu | teorie spiskowe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje