Reklama

Niektórzy wierzą, że mamy rok 1724

​Zgodnie z hipotezą czasu widmowego, mamy obecnie rok 1724. Jak to możliwe, że dwie daty tak bardzo różnią się od siebie?

W latach 90. ubiegłego wieku (zgodnie z naszym kalendarzem) kilku niemieckich historyków zaproponowało radykalny pomysł: średniowiecze nie istnieje, a my w rzeczywistości żyjemy w XVIII wieku. Jak do tego doszli?

Reklama

W 1582 r. papież Grzegorz XIII wprowadził kalendarz gregoriański. Wcześniej większość świata rzymskiego i europejskiego używała kalendarza juliańskiego, zaproponowanego przez Juliusza Cezara w 48 r.p.n.e. Aby połączyć kalendarz z rokiem słonecznym (czasem, który potrzebuje Ziemia na obrót wokół Słońca), kalendarz juliański co cztery lata miał rok przestępny, w którym dodawano dodatkowy dzień.

Problem polegał na tym, że ponieważ rzeczywisty rok słoneczny trwa 365,24219 dni, kalendarz juliański zyskuje jeden dzień co 128 lat. Aby to uwzględnić, wprowadzono kalendarz gregoriański. Papież Grzegorz XIII powinien przesunąć datę o 13 dni, ale przesunął ją tylko o 10 dni.

Były dwie możliwości: albo papież pomylił się w obliczeniach, albo 300 lat między tamtym a obecnym czasem w rzeczywistości nie istniało, a duże fragmenty historii (w tym Karol Wielki) zostały sfabrykowane. Obydwie możliwości tłumaczyłyby te trzy dni.

"Wymyślony" czas

Hipoteza czasu widmowego to teoria zaproponowana przez Heriberta Illiga w 1991 r., a następnie rozwinięta w 1995 r. przez dr Hansa-Ulricha Niemitza, która mówi, że pewien okres wczesnego średniowiecza (a dokładniej lata 614-911) nigdy nie miał miejsca, ponieważ przesunięto kalendarz. Niemitz wskazuje na brak postępu na zachodzie w tym czasie, brak zapisów wielkich wydarzeń, takich jak rozprzestrzenianie się islamu na Bliskim Wschodzie, oraz - jak twierdzi - nagłe zniknięcie, a następnie ponowne pojawienie się narodu żydowskiego w latach 711-1096 n.e.

- Jednym z najlepszych przykładów, intensywnie badanym, jest kaplica w Akwizgranie (ok. 800 r. n.e.), która wydaje się być o 200 lat za młoda. Sposób konstruowania łuku pokazany w tej kaplicy nie ma poprzednika - powiedział Niemitz.

Budowle o podobnej konstrukcji pojawiły się - jak twierdzi Niemitz - dopiero kilka wieków później, w 1049 roku n.e. Dla niego najlepszym wyjaśnieniem tego - i innych pytań, takich jak dlaczego idea czyśćca nie rozwinęła się zbytnio pomiędzy 600 a 1100 r.n.e. - jest to, że w rzeczywistości nie upłynął praktycznie żaden czas, ale w międzyczasie do kalendarza wstawiono setki lat.

Kto, dlaczego i jak miałby to zrobić?

Niemitz twierdzi, że Otton III, władca niemiecki z dynastii Ludolfingów, chciał żyć w roku 1000 n.e., "ponieważ odpowiadało to jego rozumieniu chrześcijańskiego millenaryzmu", ale urodził się setki lat za wcześnie. On i papież zebrali się i określili datę jako 1000 r. n.e., pozostawiając około 300 lat zaległości do wypełnienia przez kronikarzy. 

W tej wersji wydarzeń Otton III wymyślił Karola Wielkiego "jako wzorcowego bohatera, którym sam chciał być", zanim wieki później inni ubarwili jego postać, podczas gdy inni dodali swoją własną, wymyśloną historię tego okresu. Tak to się wszystko potoczyło. Teoria ta brzmi nieco zabawnie, ale ma swoich zwolenników. Gdyby była poprawna, oznaczałoby, że mamy nie rok 2021, a 1724.

Istnieje kilka metod datowania, które przeczą tej teorii. Obserwacje w starożytnej astronomii zgadzają się z obserwacjami bez dodanego "czasu widmowego", na przykład pod koniec wojen grecko-perskich w ciągu półtora roku zdarzyły się dwa zaćmienia Słońca, 2 października 480 p.n.e. i 14 lutego 478 p.n.e. Obserwacje komety Halleya również pokazują, że hipoteza czasu widmowego jest niepoprawna.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: hipoteza czasu widmowego | kalendarz | upływ czasu | Linia czasu