Reklama

Zjadł gekona i zaraził się Salmonellą. 10 dni później zmarł

Pewien Australijczyk zmarł 10 dni po tym, jak na imprezie zjeść miał... gekona . Czy faktycznie to było przyczyną śmierci mężczyzny?

Reklama

34-letni David Dowell odważył się zjeść gekona na świątecznym przyjęciu zorganizowanym 1 grudnia 2018 roku. Po powrocie do domu mężczyzna czuł się źle, ale myślał, że to tylko kac. Objawy nie mijały, więc dwa dni później, 3 grudnia udał się do szpitala. Lekarze podejrzewali zapalenie żołądka lub jelit spowodowane spożyciem nieświeżego kurczaka. Rodzina upierała się, że przyczyna tkwi gdzie indziej.

4 grudnia u Davida zdiagnozowano infekcję Salmonellą, a stan chorego z dnia na dzień zaczął się pogarszać. 11 grudnia mężczyzna zmarł. Jego rodzina do dzisiaj stara się dowiedzieć, co tak naprawdę było przyczyną śmierci.

Bakterie z rodzaju Salmonella powodują rocznie ok. 1,2 mln infekcji w samych Stanach Zjednoczonych. U większości osób kończy się na bólu brzucha, wymiotach i biegunce. Do pełnego zdrowia wracają po 4-7 dniach bez konkretnego leczenia. Choroba może mieć jednak dużo poważniejszy przebieg, co przekłada się średnio na 450 zgonów rocznie. Salmonella zazwyczaj przedostaje się do organizmu przez skażoną wodę lub żywność. Znanym źródłem bakterii są także gady. 

Reklama

"Kontakt z gadem może być źródłem zarażenia bakterią Salmonella u ludzi. Gady mogą przenosić bakterie, mimo że wydają się zdrowe, czyste i nie wykazują oznak choroby" - czytamy w raporcie CDC.

Nie wiadomo, czy David faktycznie zjadł gekona, czy tylko trzymał go w dłoniach. Nikt z uczestników przyjęcia nie był w stanie tego stwierdzić.

W sprawie śmierci Davida Dowella już wkrótce zostanie wszczęte formalne dochodzenie. Rodzina twierdzi, że lekarze nie dopełnili swoich obowiązków.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Salmonella | gekon | Infekcja | zatrucie