Reklama

Tajemniczy przypadek astmy burzowej z 2016 roku

​21 listopada 2016 r., szpitalne oddziały ratunkowe w Melbourne zostały nagle przepełnione pacjentami z poważnymi problemami oddechowymi. Dziesięć osób zmarło, a tysiące zmagało się z problemami z oddychaniem przez długi czas. Wydarzenie to nie było zapowiedzią pandemii, a najgorszym w historii przypadkiem zjawiska znanego jako astma burzowa. Naukowcy ujawnili teraz, że powszechne wyjaśnienie astmy burzowej jest błędne i że samo zjawisko jet wywoływane przez błyskawice, a nie deszcz.

Południowo-wschodnia Australia wydaje się być najgorszym miejscem na świecie dla astmy burzowej, ale USA miało kilka rund, a dr Kathryn Emmerson z CSIRO powiedziała, że Wielka Brytania również doświadczyła kilku z nich. Prawdopodobnie zdarzają się one na szerszą skalę na mniej poważnym poziomie, który nie przyciąga takiej uwagi jak pojedyncze duże zdarzenie, ale kumulując się powoduje znacznie więcej szkód. Gdyby jedno z nich zbiegło się w czasie z pandemią COVID-19, sytuacja mogłaby się znacznie pogorszyć.

Popularnym wyjaśnieniem w następstwie zdarzenia w Melbourne było to, że deszcz spowodował pęknięcie szeroko rozpowszechnionych subpyłków kwiatowych, uwalniając dużą dawkę alergenów. Wywołują one podobną reakcję alergiczną jak zwykłe pyłki, ale wnikają głębiej do płuc, co ma poważniejsze konsekwencje. Dr Kathryn Emmerson zauważyła, że ta teoria nie pasuje do faktów. Burzy, o której mowa, towarzyszył stosunkowo niewielki deszcz, a wzrost wilgotności nastąpił długo po tym, jak szpitale zgłosiły przeciążenie ludzi walczących o oddech. Autorzy przedstawiają alternatywne wyjaśnienie.

Choć zespół Emmerson nie jest pewien, czy populacja subpyłków jest odpowiedzialna za astmę burzową, to jednak uważa, że część teorii jest prawdopodobnie słuszna. 

- Ludzie, którzy trafili na oddziały ratunkowe, w większości nie mieli historii astmy, ale mieli historie kataru siennego. Ponadto, stało się to w samym szczycie sezonu pyłkowego w Melbourne - powiedziała dr Emmerson. 

Osoby z historią astmy również cierpieli, ale mieli środki zapobiegawcze lub inhalatory, co oznaczało, że niewielu z nich potrzebowało pomocy medycznej.
W artykule zaproponowano, że pyłki wybuchły na polach życicy na zachód od Melbourne, a cząsteczki zostały zaniesione do miasta przez wiatry. Jednak teoria ta ma sens tylko wtedy, gdy wybuch połączymy w czasie z falą suchych błyskawic, które poprzedzały deszcz o kilka godzin.

Reklama

Od 2017 r. australijskie Biuro Meteorologii wydaje ostrzeżenia przed burzami, zachęcając osoby cierpiące na astmę lub katar sienny do pozostania w domach i trzymania pod ręką środków zapobiegawczych. Emmerson powiedziała, że jej praca została wykonana we współpracy z Biurem i już uwzględniła te ostrzeżenia. Z drugiej strony, powiedziała, że odpowiedniki organizacji na całym świecie zapewniają tylko alerty pyłkowe i mogą zostać zaskoczone przez podobne wydarzenie.

Astma burzowa w Melbourne spowodowała 672-procentowy wzrost liczby przyjęć związanych z oddychaniem w lokalnych szpitalnych oddziałach ratunkowych oraz 992-procentowy wzrost liczby przyjęć do szpitala związanych z astmą w ciągu 30 godzin. Jak pokazała nam pandemia COVID-19, przeciążenie szpitali jest niebezpieczne i może mieć długofalowe konsekwencje. 

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: astma burzowa | burza | alergia | pyłki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje