Reklama

Rzadki przypadek zakażenia amebą. Śmiertelność wynosi 98 proc.

29-letni mężczyzna z New Jersey zmarł na skutek zakażenia amebą Naegleria fowleri po wizycie w parku wodnym.

U Fabrizio "Faba" Stabile'a stwierdzono śmierć mózgu przez lekarzy z Atlanic City Medical Center 21 września. Było to zaledwie dzień po tym, gdy zdiagnozowano u niego negleriozę - rzadką chorobę pasożytniczą, ostre pierwotne zapalenie mózgu i opon mózgowo-rdzeniowych (PAM).

Pierwsze objawy u mężczyzny odnotowano 16  września, kiedy doświadczył intensywnego bólu głowy, który zmusił go do przyjmowania silnych leków przeciwbólowych. Gdy mężczyzna trafił do szpitala z bólem głowy, gorączką, dezorientacją i obrzękiem mózgu, lekarze wskazali na bakteryjne zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych. Mogą je wywołać zarówno bakterie, wirusy, jak i pasożyty, dlatego podjęcie odpowiedniego leczenia wymaga identyfikacji konkretnego organizmu chorobotwórczego. Diagnostyka PAM jest szczególnie trudna, bo pełzaka można wykryć w preparatach bezpośrednich, trwałych barwionych (głównie z płynu mózgowo-rdzeniowego).

"Niestety, Fabrizio nie reagował na leki, a jego stan szybko się pogarszał. Próbowaliśmy znaleźć przyczynę zapalenia, ale testy bakterii i wirusów wracały niejednoznaczne" - czytamy w raporcie lekarzy.

20 września, w płynie mózgowo-rdzeniowym mężczyzny wykryto amebę Naegleria fowleri. Zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych spowodowane amebą Naegleria fowleri w 98 proc. prowadzi do śmierci pacjenta. Na ratunek było za późno.

Naegleria fowleri występuje naturalnie w ciepłych, słodkowodnych zbiornikach wodnych na całym świecie. Można ją znaleźć także w basenach, które nie są poddane odpowiedniemu czyszczeniu. Przypadki zakażenia występują na całym świecie. W Stanach Zjednoczonych w ciągu ostatnich 55 lat zdiagnozowano tylko 143 przypadki choroby. W Polsce pierwotniak ten jest rzadki, a przypadków negleriozy do tej pory nie odnotowano. Ten gatunek ameby jest nieszkodliwy, gdy dostanie się do organizmu przez przewód pokarmowy. Inaczej jest, gdy pełzak trafi do zatok, a przez nie do mózgu. Nie ma obecnie opracowanego schematu leczenia tego typu przypadków.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: ameba | zapalenie opon mózgowych | infekcja | neglerioza