Reklama

Przez 10 lat leczył ludzi z alergii kocią śliną i wódką

Pewien lekarz z Chicago został przyłapany na wytwarzaniu "szczepionek" składających się ze śliny kota i wódki. Co gorsze, aplikował je dzieciom.

Dr Ming Te Lin z Chicago został zawieszony w pełnieniu obowiązków, gdyż przez ponad dekadę podawał swoim pacjentom niezatwierdzone szczepionki "domowej roboty". Badania wykazały, że modyfikowane preparaty doustne z kocią śliną i wódką, były stosowane przez niego w leczeniu alergii.

Większość pacjentów stanowiły dzieci, więc nie byli oni w stanie stwierdzić, że podawany im preparat ma podejrzany smak. Najmłodszy z pacjentów dr Lina miał zaledwie 7 dni. Co ciekawe, praktyki dr Lina przez długi czas pozostawały niezauważone, a wręcz cieszyły się dużą popularnością. Na "pomysłowego" lekarza donieśli jego koledzy po fachu.

"Po wysłuchaniu skarg, śledczy odwiedzili gabinet Lina. Znaleźli bałagan, niesterylne próbki i pudełko wypełnione fiolkami zawierającymi różne substancje wykorzystywane do szczepień" - czytamy w komunikacie.

Lin, który ma specjalizację z alergologii i immunologii, został zawieszony w wykonywaniu wszelkich obowiązków medycznych. Stanie przed komisją dyscyplinarną 11 października br. Lekarz może mieć poważne problemy, gdyż przez okres dłuższy niż 10 lat podawał szczepionki niezatwierdzone przez FDA ani żadną inną organizację medyczną. Lin będzie musiał wyjaśnić, dlaczego tak bardzo ryzykował zdrowie i życie pacjentów, mimo iż podpisywał regularnie stosowne dokumenty potwierdzające, że podaje dopuszczone do obrotu medykamenty.

To nie wszystko. Lin używał na pacjentach urządzenia o nazwie Wavefront 2000, służącego do detoksykacji rtęci ze szczepionek podawanych na alergię. Maszyna nie jest dopuszczona do oficjalnego użytku, a jej działanie opiera się na pseudonauce.

Warto przypomnieć, że każda szczepionka podawana dzieciom poniżej 5. roku życia jest wolna od tiomersalu, środka konserwującego, zawierającego nieznaczną ilość rtęći. Nie ma także żadnych dowodów naukowych potwierdzających, że minimalne ilości tiomersalu obecne w szczepionkach są w jakikolwiek sposób szkodliwe.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: szczepionki | szczepienia | alergia | medycyna niekonwencjonalna