Reklama

Obłęd udzielony w USA

​W Stanach Zjednoczonych pojawiła się dziwna choroba. Pięć osób doświadczyło halucynacji o niezidentyfikowanym podłożu, które rozprzestrzeniały się... przez dotyk.

Amerykańskie Wybrzeże Północno-Zachodnie zostało nawiedzone przez tajemniczą falę halucynacji. Pierwszą osobą, u której odnotowano niezwykłe objawy była 78-letnia kobieta z North Bend w Oregonie, która zadzwoniła na telefon alarmowy ze zgłoszeniem, że siedem lub osiem osób "próbuje zabrać dach jej samochodu".

W ciągu kilku dni, jej 54-letni opiekun, dwóch policjantów i pracownik szpitala doświadczyli podobnych urojeń i halucynacji wzrokowych. Wszystkie z tych osób miały ze sobą kontakt przez dotyk.

Biuro Szeryfa Hrabstwa Coos wydało oświadczenie informujące, że rozpoczęto zbieranie materiału dowodowego w tej niezwykłej historii. W domu kobiety z North Bend nie znaleziono żadnych podejrzanych substancji chemicznych, a wyniki badań krwi wszystkich zaangażowanych w sprawę, wyszły normalne.

Początkowo uważano, że za epidemię halucynacji odpowiada stosowany przez kobietę plaster z fentanylem (syntetycznym środkiem przeciwbólowym i silnym halucynogenem), jednak nie spowodowałby on urojeń u innych osób. W oświadczeniu policji możemy przeczytać, że dwaj funkcjonariusze zaangażowani w sprawę zostali już wypisani ze szpitala, podczas gdy lekarz przechodzi grypę. Kobieta i jej opiekun wciąż pozostają pod opieką służby medycznej.

Naukowcy są przekonani, że za halucynacje odpowiada zanieczyszczenie chemikaliami, aczkolwiek inne możliwości nie zostały wykluczone. Być może u opisywanych osób wystąpił stan znany jako obłęd udzielony (folie a deux), w którym to osoby postronne zaczynają bezkrytycznie traktować paranoiczne myśli chorego.

INTERIA.PL

Reklama