Reklama

Myślała, że ma chorobę Crohna, a to tylko... paczka ketchupu

Pewna Brytyjka przez sześć lat wierzyła, że cierpi na chorobę Leśniowskiego-Crohna, zanim lekarze odkryli, że za jej złe samopoczucie odpowiada fragment po paczce ketchupu.

Sześć lat temu u pewnej ówczesnej 35-latki zaczęły pojawiać się ostre bóle w obrębie brzucha i wzdęcia, które czasami trwały przez trzy dni. U kobiety zdiagnozowano chorobę Leśniowskiego-Crohna, poważną i zmieniającą życie chorobę zapalną jelit. Podjęto leczenie, które jednak nie działało. Kobieta kilkukrotnie była przyjmowana do szpitali, w których przeprowadzano różne badania.

Podczas operacji laparoskopowej, chirurdzy ze Szpitala Heatherwood w Slough w Wielkiej Brytanii znaleźli dwa małe obce. Okazało się, że były to fragmenty saszetki po ketchupie, które przebiły ścianę jelit.

Po usunięciu ciał obcych, objawy choroby zniknęły niemal natychmiastowo. Po pięciu miesiącach po operacji, u kobiety nie występują żadne dolegliwości żołądkowe. Kobieta nie pamiętała, kiedy mogła połknąć saszetkę po ketchupie.

Lekarze przypuszczają, że to pierwszy tego typu przypadek w historii, gdy syntetyczne opakowanie powoduje perforację węzłów krętniczo-kątniczych naśladującą chorobę Chrohna.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: ketchup | jelita | choroba Leśniowskiego-Crohna