Reklama

Kiedy człowiek naprawdę umiera? Nowe ustalenia

​Lekarze badali ostatnie chwile życia ludzi, aby dowiedzieć się, co dokładnie dzieje się w momencie śmierci.

Nowe badania sugerują, że lekarze są już w stanie prawidłowo rozpoznać moment śmierci danej osoby, co jest kluczowe w kontekście udostępnienia sprawnych organów do przeszczepów. Zgodnie z badaniami opublikowanymi w "New England of Medicine" ciało może wykazywać przebłyski aktywności serca nawet po wystąpieniu śmierci mózgu.

Naukowcy stojący za projektem znanym jako Death Prediction and Physiology after Removal of Therapy Study (DePPaRT) twierdzą, że wciąż jest wiele rzeczy, których nie wiemy o ostatnich minutach życia danej osoby.

Od 2014 roku naukowcy zbierają dane dotyczące parametrów życiowych umierających pacjentów w Kanadzie, Wielkiej Brytanii i Czechach. Ich głównym celem jest stworzenie bazy jak największej liczby danych na temat procesu umierania, szczególnie u osób krytycznie chorych, których odłączono od aparatury podtrzymującej życie. Badali również, jak i dlaczego rodziny decydują się na oddanie narządów swoich bliskich na krótko przed śmiercią i jaki wpływ ma na nich ta decyzja. 

Chociaż niektóre narządy, takie jak nerki, mogą być utrzymywane przy życiu przez ponad dobę przed transplantacją, inne - jak serce - muszą być przeszczepione w ciągu kilku godzin. Każde opóźnienie może stanowić dosłownie różnicę między życiem a śmiercią biorcy narządu. Ludzie są jednak wrażliwi na punkcie śmierci - wiele rodzin i niektórzy lekarze mogą mieć nadzieję na cudowne ozdrowienie nawet po odłączeniu danej osoby od aparatury podtrzymującej życie.

- Zdajemy sobie sprawę, że istnieją historie o ludziach powracających do życia, nawet wśród członków społeczności medycznej. Więc naprawdę chcieliśmy dostarczyć naukowych dowodów na temat procesu umierania, aby rozwiać wszelkie potencjalne mity - powiedział Sonny Dhanani, pediatra w CHEO Research Institute w Ontario, główny naukowiec projektu.

W większości krajów na świecie lekarze mają obowiązek odczekać co najmniej pięć minut po ustaniu krążenia krwi po zakończeniu podtrzymywania życia przed oficjalnym określeniem czasu zgonu danej osoby. U pacjentów badanych przez ten zespół nie było przypadków, w których lekarze mylili się w określaniu czasu zgonu. Filmowa oznaka śmierci, czyli natychmiastowe spłaszczenie linii na monitorze EKG, nie jest zatem miarodajna.

U ok. 14 proc. pacjentów, występowały momenty aktywności serca już po ustaniu krążenia. Co ważne, momenty te trwały zazwyczaj kilka sekund i nie powodowały pełnego ponownego uruchomienia serca ani nagłego wybudzenia się pacjentów. Najdłuższy czas potrzebny do pełnego zatrzymania pracy serca wynosił około czterech minut, co wskazuje, że zasada pięciu minut jest rzeczywiście dobrym czasem oczekiwania na stwierdzenie zgonu.

- Lekarze i rodziny powinni być świadomi, że dzieje się tak u ok. 14 proc. przypadków, ale muszą mieć również świadomość, że to nie oznacza, że dana osoba powróci do życia - powiedział Dhanani.

To powinno być ważne dla wielu rodzin, zwłaszcza w kontekście decyzji o ofiarowaniu narządów zmarłej osoby do przeszczepów.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje