Reklama

Japończycy sprowadzili do kraju wirusa Ebola

​W 2020 r. odbędą się Letnie Igrzyska Olimpijskie w Tokio. Japońskie władze już przygotowują się do tego święta sportu. Z tej okazji zaopatrzyły się w wirusa Ebola i cztery inne drobnoustroje wywołujące gorączkę krwotoczną.

Reklama

Patogeny zostały sprowadzone do kraju pod koniec ubiegłego miesiąca z nieznanego obcego kraju przez Narodowy Instytut Chorób Zakaźnych (NIID), część japońskiego Ministerstwa Zdrowia, Pracy i Opieki Społecznej. Trafiły one do laboratorium o wysokim standardzie bezpieczeństwa w Musashimuraya w zachodnim Tokio.

Reklama

Po co to wszystko? Japończycy chcą być przygotowani na wszelkie możliwe scenariusze, z atakiem terrorystycznym z użyciem broni biologicznej włącznie. Obecność wirusów wywołujących gorączkę krwotoczną w laboratoriach umożliwi sprawniejsze poradzenie sobie z ewentualną epidemią. 

Ponieważ ostatnio odnotowano przypadki wirusa EBola w Kongo, Japonia słusznie obawia się ryzyka związanego z przyjęciem ponad 600 000 międzynarodowych turystów w następnym roku.

Japońskie służby już od dłuższego czasu chciały zdobyć próbki wirusów, aby opracować lepszy system kontroli chorób zakaźnych. Natychmiastowy dostęp do wirusów jest niezwykle ważny, aby szybko i dokładnie zdiagnozować pacjenta w przypadku wybuchu epidemii.

Wraz z wirusem Ebola, japońskie władze zdobyły także wirusa wywołującego gorączkę krwotoczną krymsko-kongijską, chorobę marburską i gorączkę krwotoczną Lassa. Wszystkie są przechowywane w ściśle zabezpieczonym laboratorium w Musashimuraya. 

INTERIA.PL

Reklama