Reklama

Fundacja Billa Gatesa przygotowuje testy do domowej diagnostyki koronawirusa

​Fundacja Billa i Melindy Gatesów pracuje nad domowymi testami wykrywającymi SARS-CoV-2, czyli koronawirusa wywołującego chorobę COVID-19. Już wkrótce na terenie Seattle zostaną wydane pierwsze zestawy.

Test diagnostyczny wykorzystuje wymaz z nosa i na tej podstawie bada obecność wirusa w organizmie. Wyniki mają być gotowe w ciągu maksymalnie dwóch dni, a osoby, u których test będzie pozytywny zostaną poddane kwarantannie. Testy będą bezpłatne - czytamy w artykule opublikowanym w "The Seattle Times".

- Chociaż jest wiele do zrobienia, testy mają ogromny potencjał odwrócenia losów epidemii - powiedział Scott Dowell, kierujący wysiłkami związanymi ze zwalczaniem koronawirusa w Fundacji Billa i Melindy Gatesów.

Bill Gates wraz z żoną Melindą założyli w 2000 r. Fundację Billa i Melindy Gatesów, aby pomóc poprawić opiekę zdrowotną na świecie i walczyć ze skrajnym ubóstwem. Na początku lutego fundacja ogłosiła, że przekaże darowiznę 100 mln dol. na pomoc w znalezieniu metod leczenia i rozszerzenia testów na obecność koronawirusa, zwłaszcza w biedniejszych populacjach.

Nie wiadomo jeszcze, kiedy testy będą gotowe, ponieważ Fundacja chce sfinalizował pełny protokół dla osób z nich korzystających. Według Dowella, realne jest wykonanie do 400 testów dziennie. 

Reklama

Rok temu przemawiając na konferencji w Massachusetts, Gates powiedział, że jest optymistą, ale jest jeden obszar, w którym świat: "Nie robi dużych postępów, a jest nim gotowość na pandemię. W przypadku zagrożeń biologicznych nie ma poczucia natychmiastowej reakcji. Świat musi przygotować się na pandemię, tak jak przygotowuje się do wojny" - powiedział wtedy Gates (więcej informacji).

Inne zestawy testowe

Co ciekawe, Fundacja Billa i Melindy Gatesów nie jest jedyną jednostką, która opracowuje zestawy testów diagnostycznych do użytku domowego. Nad podobnymi rozwiązaniami pracują firmy amerykańskie (potwierdził to m.in. Jonathan Rothenberg na Twitterze) i europejskie.  - Jedną z najważniejszych rzeczy z naszej perspektywy, obserwując i pracując nad tym w innych częściach świata, jest identyfikacja ludzi, którzy są nosicielami wirusa, dzięki czemu można je bezpiecznie izolować i leczyć - dodał Dowell.

Żaden z realizowanych projektów nie jest jednak jeszcze gotowy. Tymczasem w Unii Europejskiej zaczyna brakować testów na koronawirusa.

Testy wykrywające SARS-CoV-2 w Polsce

Testy w Polsce dotychczas były wykonywane w oddelegowanych do tego szpitalach zakaźnych (więcej informacji w tym materiale)

Pacjenci bez zespołu wszystkich objawów, byli kierowani na kwarantannę lub obserwację domową na 14 dni. "Gazeta Wyborcza" została poinformowana o planowej zmianie tej strategii. Jeszcze w tym tygodniu pacjenci nie posiadający wszystkich objawów, ale podejrzewający u siebie możliwość zarażenia wirusem, będą mogli przeprowadzić badanie w odpowiednim miejscu, a potem - w kwarantannie - oczekiwać na jego wyniki.

W SARS-CoV-2 niepokojące jest to, że choroba jest przenoszona przez osoby, u których występują łagodne objawy lub nie ma ich w ogóle. To utrudnia powstrzymanie epidemii.

Wskaźniki śmiertelności są wyższe niż w przypadku typowej grypy sezonowej. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) potwierdziła, że wskaźnik śmiertelności COVID-19 może być różny - od 0,7 do 4 proc (w zależności od jakości systemu opieki zdrowotnej). Warto podkreślić, że jest to jednak wartość przeszacowana, być może nawet mocno. Obecny wskaźnik śmiertelności COVID-19 sytuuje chorobę gdzieś pomiędzy pandemią grypy azjatyckiej z 1957 r. (0,6 proc.), która zabiła 1,1 mln ludzi, a pandemią grypy hiszpańskiej z 1918 r. (2 proc.), która zabiła 50 mln ludzi na całym świecie.

Wszystkie informacje o wirusie można znaleźć w specjalnym raporcie Interii

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: koronawirus | SARS-CoV | Covid-19 | Bill Gates

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje