Reklama

Eksperymentalny lek na wirusa Ebola działa

Eksperymentalny lek na gorączkę krwotoczną powodowaną przez wirusa Ebola najprawdopodobniej jest skuteczny. Poddany terapii Kent Brantly, który jeszcze niedawno był na łożu śmierci, teraz samodzielnie spaceruje.

Epidemia wirusa Ebola, która rozprzestrzenia się po zachodniej Afryce jest największą w historii. Do tej pory nie udało się opanować choroby. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) intensywnie pracuje nad skutecznym lekiem na najgroźniejszą odmianę wirusa. Jego testy kliniczne mają rozpocząć się w połowie września, ale już teraz istnieje prawdopodobieństwo, że działa. Lek podano parze amerykańskich lekarzy - Kentowi Brantly i Nancy Writebol, którzy zarazili się wirusem Ebola podczas prób stłumienia epidemii.

Lekarze walczyli z Ebolą w Liberii. 22 lipca Brantly obudził się z wysoką gorączką, a badania wykazały zakażenie wirusem. Wkrótce potem zachorowała też Nancy Writebol. Ponieważ warunki sanitarne w afrykańskich szpitalach polowych pozostawiają wiele do życzenia, lekarze zdecydowali się na terapię eksperymentalnym lekiem, który nigdy wcześniej nie był podawany ludziom. Działanie Zmapp, produkowanego przez firmę Mapp Biopharmaceutical, sprawdzono jedynie na małpach, gdzie dawał znakomite wyniki.

Czy Polska powinna zaangażować się w walkę z wirusem Ebola?

Amerykańscy lekarze wiedzieli, że Zmapp może nie działać na ludziach, ale kończył się im czas. Lek gdy dotarł do Liberii był przechowywany w temperaturze poniżej 0 stopni Celsjusza i nakazano, by przed użyciem go nie podgrzewać, a samoistnie ogrzał się do temperatury pokojowej. Trwało to kilka godzin, a czas uciekał.

Pierwszą dawkę Zmapp przygotowywano dla Writebol, gdyż Brantly sądził, że ponieważ jego organizm jest młodszy, ma większe szanse na przeżycie. Niestety, jego stan zaczął się pogarszać, pojawiły się problemy z oddychaniem, więc pierwszą turę leczenia skierowano na niego. Nie minęła doba, a stan lekarza uległ znacznej poprawie. Następnego dnia samodzielnie wziął nawet prysznic, po czym przetransportowano go do USA. Stan Writebol był lepszy i zastrzyk dostała w drugiej kolejności. Chociaż reakcja jej organizmu nie była tak spektakularna jak u Brantly'ego, też była pozytywna. Wkrótce podano jej kolejną dawkę leku, co wywołało gwałtowne polepszenie stanu jej zdrowia. Ją również przewieziono do ojczyzny.

WHO ostrzega jednak, że droga do masowej produkcji innowacyjnego leku jest jeszcze daleka. Zmapp nie był testowany klinicznie, więc nie mógł zostać zatwierdzony do użytku na ludziach. FDA może wyjątkowo wydać zgodę na użycie takiej substancji w konkretnych przypadkach, ale bywa to skomplikowane. Tu czasu na papierkową robotę nie było, więc procedury przyspieszono.

Producent innowacyjnego leku - firma Mapp Biopharmaceutical - otrzymała już potężne  dofinansowanie od Defense Threat Reduction Agency na dalsze badania.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: wirus Ebola | gorączka krwotoczna