Reklama

Czy przeszczep głowy w końcu się odbędzie?

Pierwszy przeszczep głowy miał odbyć się pod koniec 2017 roku. Niestety, nie wszystko poszło zgodnie z planami włoskiego neurochirurga Sergio Canavero. Operacja może mieć miejsce, a naukowcy ujawniają jej przerażające skutki uboczne.

W "Current Translational Reports" niedawno pojawiła się obszerna analiza, która miała na celu odpowiedzenie na pytanie: czy jesteśmy gotowi na przeszczep głowy u ludzi? Odpowiedź jest oczywiście przecząca.

Naukowcy uważają, że aby móc zacząć myśleć o przeprowadzeniu operacji, trzeba pokonać kilka olbrzymich przeszkód technicznych, nie wspominając już o dylematach etycznych i moralnych. Uczeni twierdzą, że biorca nowego ciała może "doświadczyć dysonansu umysłu i ciała o takiej skali, że może oszaleć albo nawet umrzeć". Jeżeli ktokolwiek przeżyłby taką operację, miałby po prostu szczęście. Cena wydaje się być za wysoka.

"Nie wiadomo, w jaki sposób umysł dostosuje się do nowego ciała. Ludzkie procesy poznawcze nie pochodzą wyłącznie z mózgu. Nie wiadomo jak miałby działać obwodowy układ nerwowy po takiej operacji. Konsekwencje mogą być katastrofalne" - czytamy w raporcie.

Do tego dochodzą ogromne przeszkody chirurgiczne i immunologiczne. Odrzucenie przeszczepu jest jednym z głównych problemów związanych z wszelkie rodzaju transplantacjami - przy pełnym sprzężeniu cefalosomatycznym obciążenie układu immunologicznego byłoby zbyt duże. 

Reklama

Zdaniem Canavero, połączenie przeciętego rdzenia kręgowego jest możliwe, jeżeli dojdzie do tzw. czystego cięcia. Włoski chirurg przeprowadzał już podobne eksperymenty na zwierzętach, z różnym skutkiem.

Póki co, nie wiadomo kiedy i gdzie dokładnie mogłaby zostać przeprowadzona operacja. Sergio Canavero wraz ze swoim kolegą Xiaopingiem Renem planują kontynuować prace.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: przeszczep głowy | neurochirurgia | Sergio Canavero