Reklama

"Człowiek-drzewo" został zoperowany

Życie mężczyzny z Gazy cierpiącego na niezwykle rzadkie schorzenie genetyczne zwane syndromem człowieka drzewa zmieniło się diametralnie dzięki pionierskiemu leczeniu chirurgicznemu.

44-letni Mahmoud Taluli przeszedł cztery operacje w ciągu ostatnich dwóch lat, które miały na celu usunięcie rozległych, podobnych do drewna uszkodzeń na dłoniach. Przed interwencją chirurgiczną, Taluli nie był w stanie używać rąk przez ponad dziesięć lat.

- Po latach cierpienia i samotności wreszcie mogę żyć normalnie. Mogę bawić się z dziećmi, mogę chodzić na spotkania rodzinne. Nie muszę zakrywać rąk, kiedy wychodzę do ludzi - powiedział Taluli.

Taluli cierpi na rzadką chorobę genetyczną - dysplazję Lewandowsky'ego-Lutza, która czyni go znacznie bardziej podatnym na infekcje skóry wywołane przez wirusa brodawczaka ludzkiego (HPV). Osoby z chorobą zwaną także epidermodysplasia verruciformis (EV) nie są w stanie właściwie walczyć z HPV. A do tej grupy należy ponad 150 różnych wirusów. U zdrowych ludzi HPV często nie wywołuje żadnych objawów, ale u osób cierpiących na EV infekcje prowadzą do powstawania brodawkowatych zmian skórnych, które rozwijają się w kierunku nowotworów złośliwych u ok. 50 proc. pacjentów. 

Reklama

Nie ma ani lekarstwa, ani standardowych protokołów leczenia tego schorzenia. Leczenie Taluliego miało na celu dokonanie licznych, głębokich nacięć skóry w celu usunięcia zmian chorobowych. Takie interwencje często wymagają przeszczepów skóry z innych części ciała.

Mężczyzna nie został całkowicie wyleczony, pojawiają się nowe zmiany, które także trzeba będzie wyciąć. Mimo tego, życie 44-latka znacznie poprawiło się po interwencji chirurgicznej.

Lekarze planują opracować terapię, która będzie miała na celu pomóc układowi odpornościowemu chorego mężczyzny lepiej walczyć z HPV.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: choroba genetyczna | genetyka