Reklama

Coraz bliżej zrozumienia syndromu wojny w Zatoce

​Syndrom wojny w Zatoce (GWS) wciąż pozostaje tajemnicą. Prawie 1/3 z 700 tys. żołnierzy, którzy brali udział w wojnie w Zatoce Perskiej w latach 1990-1991, doświadczyło szeregu niezwykłych objawów. Ogólne zmęczenie, bóle mięśniowe, bóle głowy, problemy poznawcze, bezsenność i problemy trawienne, to tylko niektóre z nich.

Chociaż podstawowa przyczyna syndromu jest nadal niejasna, nowe badania pomogły obalić przekonanie, że GWS to to samo, co zespół chronicznego zmęczenia (CFS).

Reklama

GWS i CFS mają wspólne objawy: problemy z funkcjami poznawczymi, "mgłę mózgową", problemy z pamięcią, ból i zmęczenie po wysiłku. Ale ostatnie skany mózgu wykazały, że osoby z tymi schorzeniami wykazują odmienną aktywność neuronalną podczas wykonywania testów pamięciowych po wysiłku.

Naukowcy z Georgetown University Medical Center odkryli, że weterani z GWS wykazywali zmniejszoną aktywność mózgu w istocie szarej okołowodociągowej (obszarze przetwarzania bólu) oraz w części mózgu odpowiedzialnej za precyzyjną kontrolę motoryczną, funkcje poznawcze i emocje. Z kolei u osób z CFS występowała zwiększona aktywność w istocie szarej okołowodociągowej oraz części mózgu odpowiedzialnej za czujność i uwagę.

To kontakt z chemikaliami jest często uważany za głównego winowajcę GWS. W 2003 r. Europejska Organizacja Biologii Molekularnej zauważyła, że stan ten jest "związany z  ekspozycją na uran, pestycydy, cząstki stałe i gazy z płonących szybów naftowych, a także lek przeciwdziałający gazom bojowym - bromek pirydostygniny (PB)".

Naukowcy wciąż starają się zrozumieć podstawową przyczynę tego stanu. Niektórzy wskazywali, że zespół stresu pourazowego (PTSD) może być powiązany z niektórymi aspektami choroby, chociaż weterani wojny w Zatoce mają skrajnie inne objawy niż ci, którzy służyli w innych konfliktach. Niestety, to zamieszanie sprawia, że osoby cierpiące na GWS są często błędnie diagnozowane.

Dzięki nowym badaniom neurologicznym, rozróżnienie CWS of CFS w końcu może być łatwiejsze.

INTERIA.PL

Reklama